Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: niesia2708 » 28 lip 2016, 6:24

Sytuacja z wczoraj. Karolina chce dostać jogurt. Ja odmawiam proponuję coś innego ponieważ to jest kolejny jogurt w tym dniu. Reakcja Karoli - wścieka się. Mówi " mam dość, mam dość" i leci do pokoju, trzaska drzwiami :roll: I to nie pierwszy raz od kilku dni. W pokoju sie uspokaja, ale jeśli wróci i nie dostanie tego co chciała to sytuacja sie powtarza.
Zupełnie nie wiem jak reagować :roll:
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
niesia2708
SuperMama
 
Posty: 6689
Rejestracja: 28 lis 2012, 17:38
Has thanked: 52 times
Been thanked: 85 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: zbroziu » 28 lip 2016, 8:07

niesia2708, u nas jest tak samo. Ja po prostu nie reaguje. Jak mały widzi, że nie interesuje mnie jego zachowanie to odpuszcza. Tłumaczenie powodowało jeszcze większy atak złości.
ObrazekObrazekObrazek
Awatar użytkownika
zbroziu
SuperMama
 
Posty: 2931
Rejestracja: 28 maja 2013, 21:05
Lokalizacja: Konstantynów
Has thanked: 15 times
Been thanked: 29 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: Marcka » 28 lip 2016, 8:12

Myślę, że to jest coś w rodzaju sprawdzania Ciebie i Twojego ostatecznego zdania- czy jak będzie płakać i wściekać się, czy wtedy ulegniesz i dostanie to co chce.
U nas też bywają ciężkie dni- moje dziecko jak jest zmęczone a nie chce iść spać staje się niemożliwe, o wszystko płacze i urządza histerie- demolując wszystko w koło, niekiedy nawet bije. U nas skutkuje: w tracie histerii wyprowadzam ją do pokoju i tam ma siedzieć póki się nie uspokoi, a potem dużo rozmawiamy i niekiedy dostaje karę.

Myślę, że dzieci na tym etapie bardzo testują nas, naszą cierpliwość i konsekwencję.
ObrazekObrazek


Obrazek
Awatar użytkownika
Marcka
SuperMama
 
Posty: 2486
Rejestracja: 27 paź 2012, 21:15
Lokalizacja: okolice Zd-W.
Has thanked: 64 times
Been thanked: 49 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: Misiak » 28 lip 2016, 8:27

niesia2708, u nas zaraz po trzecich urodzinach zaczął się bunt trzylatka. Gdzieś nawet pisałam, że przy nim bunt dwulatka to pikuś. U nas było odsylanie do swojego pokoju i komunikat "przyjdz pogadać jak sie uspokoisz". Potrafiła tak pół godziny wyć. Nie reagowalismy. Potem, jak sie zmeczyla, pogadanka o temacie awantury, czemu nie mogę dac tego co chce, czemu nie pozwalam na to czy tamto.
Przeszło. Bunt minął i teraz znów mam swoje grzeczne dziecko. Ale z miesiąc-dea to trwalo.
Obrazek
Awatar użytkownika
Misiak
SuperMama
 
Posty: 3281
Rejestracja: 19 lis 2012, 10:33
Has thanked: 31 times
Been thanked: 58 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: kasieńka 85 » 28 lip 2016, 9:15

niesia2708, zgadzam się z dziewczynami. Karolcia próbuje na ile może sobie pozwolić. Najważniejsze bycie konsekwentym. Spokoj Cię uratuje.
Mojej Karolci zdarzyło się w złości powiedzieć że jestem brzydka albo że mnie nie kocha. Odpowiadam że mimo tego i tak ją kocham. Jak się uspokoiła rozmawiałam. Minęło.
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
kasieńka 85
SuperMama
 
Posty: 7277
Rejestracja: 28 sty 2013, 17:37
Has thanked: 47 times
Been thanked: 133 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: lmyszka » 28 lip 2016, 9:23

U nas takie sytuacje na porządku dziennym :evil:
A co najgorsze Kacper np. chce pić i nie może mu go dać Marcin tylko muszę ja. Jak Marcin chce mu dać to jest awantura, że mama.
ObrazekObrazekObrazek
Awatar użytkownika
lmyszka
SuperMama
 
Posty: 8669
Rejestracja: 27 paź 2012, 20:02
Has thanked: 37 times
Been thanked: 60 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: caixa » 28 lip 2016, 10:04

niesia2708, ciesz się, że to tylko "mam dość". Za chwilę będzie "nie lubię cię", "nie jesteś fajna" . To naturalny etap. Wiem, że już ci ręce opadają. Na szczęście nie jesteś w tym sama ;) .
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
caixa
SuperMama
 
Posty: 8854
Rejestracja: 16 lis 2012, 20:33
Has thanked: 33 times
Been thanked: 175 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: lmyszka » 28 lip 2016, 10:53

caixa, oj tak Kacper też już nauczył się mówić: Nie lubię taty, mamy czy Wiktora. Śmiesznie to brzmi w jego ustach :)
Dziś rano było, że nie lubie taty i wiktoja, lubie mamę >D
ObrazekObrazekObrazek
Awatar użytkownika
lmyszka
SuperMama
 
Posty: 8669
Rejestracja: 27 paź 2012, 20:02
Has thanked: 37 times
Been thanked: 60 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: niesia2708 » 28 lip 2016, 11:47

caixa pisze: Za chwilę będzie "nie lubię cię", "nie jesteś fajna" . To naturalny etap. Wiem, że już ci ręce opadają. Na szczęście nie jesteś w tym sama .

"Nie lubię Cię, nie jesteś już moją przyjaciółką" B-)
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
niesia2708
SuperMama
 
Posty: 6689
Rejestracja: 28 lis 2012, 17:38
Has thanked: 52 times
Been thanked: 85 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: caixa » 28 lip 2016, 12:06

niesia2708, :lol: :lol: :lol: no widzisz . Zawsze może być gorzej. ;)
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
caixa
SuperMama
 
Posty: 8854
Rejestracja: 16 lis 2012, 20:33
Has thanked: 33 times
Been thanked: 175 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: niesia2708 » 28 lip 2016, 22:15

Czyli tylko spokój może mnie uratować :D :D
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
niesia2708
SuperMama
 
Posty: 6689
Rejestracja: 28 lis 2012, 17:38
Has thanked: 52 times
Been thanked: 85 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: zbroziu » 28 lip 2016, 22:16

niesia2708 pisze:Czyli tylko spokój może mnie uratować :D :D

Zdecydowanie!
ObrazekObrazekObrazek
Awatar użytkownika
zbroziu
SuperMama
 
Posty: 2931
Rejestracja: 28 maja 2013, 21:05
Lokalizacja: Konstantynów
Has thanked: 15 times
Been thanked: 29 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: lmyszka » 29 lip 2016, 7:38

zbroziu pisze:
niesia2708 pisze:Czyli tylko spokój może mnie uratować :D :D

Zdecydowanie!


A jak już ktoś nie ma siły na spokój i opanowanie? :twisted:
ObrazekObrazekObrazek
Awatar użytkownika
lmyszka
SuperMama
 
Posty: 8669
Rejestracja: 27 paź 2012, 20:02
Has thanked: 37 times
Been thanked: 60 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: zbroziu » 29 lip 2016, 7:52

lmyszka, jestem cholerykiem i hormony też mi nie pomagają, ale ostatnio np. wyżyłam się na materacu huśtawki i pokrzyczałam sobie jak byłam sama w domu, na razie mi przeszło, inni biegają, albo sprzątają... na pewno coś znajdziesz dla siebie :)
ObrazekObrazekObrazek
Awatar użytkownika
zbroziu
SuperMama
 
Posty: 2931
Rejestracja: 28 maja 2013, 21:05
Lokalizacja: Konstantynów
Has thanked: 15 times
Been thanked: 29 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: Blue » 02 sie 2016, 17:07

Teksty z przyjaciółką jak u Niesi tez czasem słyszę od swoich dzieci.
Wychowywanie dzieci jest cholernie trudne,ja bym nigdy nie przypuszczała,że aż tak bardzo trudne.To działa tak trochę krok do przodu i dwa kroki do tyłu (no,może przesadzam),w każdym razie przeplatają się sukcesy i porażki, ale mimo to każdy krok do przodu cieszy.Mimo czasem i niepowodzeń,wkręciłam się w temat i próbuję jednak metodą NVC.Tylko żebym tak jeszcze miała odrobinę więcej cierpliwości na te moje małe furiatki :twisted: :lol:
Blue
SuperMama
 
Posty: 9644
Rejestracja: 11 lis 2012, 9:59
Has thanked: 10 times
Been thanked: 113 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: niesia2708 » 13 lut 2017, 23:59

Eh, Karola ma nowy pomysł na wymuszanie..... "bo będę płakała" po czym zaczyna wyć :roll: W domu po prostu na to nie reagujemy. Na ogół kończy się to tym, że z płaczem idzie do swojego pokoju :roll:
Ale dzisiaj usłyszałam od pani w przedszkolu że Karolcia próbuje to samo robić w przedszkolu. Szczerze mówiąc zastanawiałam się czy oprócz pogadanki powinnam ją ukarać, ale ponieważ nie działo się to przy mnie to stwierdziłam,że zostanę przy pogadance. Niestety sytuacja powtórzyła się za chwilę w samochodzie więc Karola dostała zakaz oglądania dzisiaj bajek :roll:
A Wy jak się odnosicie do tego co mówią panie wychowawczynie? Sama pogadanka?
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
niesia2708
SuperMama
 
Posty: 6689
Rejestracja: 28 lis 2012, 17:38
Has thanked: 52 times
Been thanked: 85 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: 19anioleczek92 » 14 lut 2017, 0:07

U nas zazwyczaj rozmowa działa,ale tyczy się to tylko zachowania w przedszkolu a w domu niestety kary =(( nie słucha totalnie... nawet teraz jest w trakcie 3 tygodnie bez scooby doo zostało jeszcze 10 dni. I widzę efekty nie powiem...
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
19anioleczek92
SuperMama
 
Posty: 4457
Rejestracja: 22 kwie 2013, 8:57
Lokalizacja: Łódź
Has thanked: 13 times
Been thanked: 46 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: gohnia » 14 lut 2017, 9:02

niesia2708, tak się zastanawiam, czy karanie za takie zachowanie (które zresztą chyba nie jest jakieś szkodliwe itp.) nie spowoduje czegoś odwrotnego do celu. Karą pokażesz jej, ze Cię to wkurza więc dasz jej "broń do ręki " ;;)
Według mnie takie testowanie należy konsekwentnie ignorować. Powiedz jej, ze jak lubi to może sobie poplakac, tylko niech idzie di innego pokoju, bo nie masz ochoty tego słuchać. Myślę, ze szybko zorientuje się, ze to nie działa i zapomni o tym ;;)
ObrazekObrazek
Obrazek
Grow with me Life coaching
Szczęście to skutek uboczny postępowania zgodnie ze swoimi wartościami.
Awatar użytkownika
gohnia
SuperMama
 
Posty: 1692
Rejestracja: 13 lis 2012, 22:01
Has thanked: 45 times
Been thanked: 28 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: martula_87 » 14 lut 2017, 10:42

gohnia pisze:Według mnie takie testowanie należy konsekwentnie ignorować.

Też bym tak zrobiła. U nas też pojawia się wymuszona rozpacz więc zawsze zapraszam go do jego pokoju żeby się wypłakał i jak będzie już mu lepiej żeby wrócił. Zazwyczaj po minucie jest już spokój i nigdy nie wie po co tak płacze :twisted:
Obrazek
Awatar użytkownika
martula_87
SuperMama
 
Posty: 7870
Rejestracja: 28 paź 2012, 6:39
Has thanked: 192 times
Been thanked: 85 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: Kurczak » 14 lut 2017, 10:51

Takie zachowania też ignoruję. Niestety Dianka to hiseryczka, więc szlochy, płacze i wymuszanie mamy na co dzień...
Kara u nas jest za coś z gruntu złego, jak kogoś uderzy czy celowo sprawi przykrość.
Obrazek

Obrazek
Awatar użytkownika
Kurczak
SuperMama
 
Posty: 3971
Rejestracja: 17 lis 2012, 11:14
Has thanked: 19 times
Been thanked: 46 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: 19anioleczek92 » 14 lut 2017, 11:20

Jeśli chodzi o wymuszanie to u nas też jest wyprowadzenie do pokoju,napisałam tak ogólnie o karaniu bo u nas to już poziom ekspert był... więc radykalne zmiany musiały nastąpić...
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
19anioleczek92
SuperMama
 
Posty: 4457
Rejestracja: 22 kwie 2013, 8:57
Lokalizacja: Łódź
Has thanked: 13 times
Been thanked: 46 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: niesia2708 » 14 lut 2017, 21:54

gohnia pisze:niesia2708, tak się zastanawiam, czy karanie za takie zachowanie (które zresztą chyba nie jest jakieś szkodliwe itp.) nie spowoduje czegoś odwrotnego do celu. Karą pokażesz jej, ze Cię to wkurza więc dasz jej "broń do ręki " ;;)
Według mnie takie testowanie należy konsekwentnie ignorować. Powiedz jej, ze jak lubi to może sobie poplakac, tylko niech idzie di innego pokoju, bo nie masz ochoty tego słuchać. Myślę, ze szybko zorientuje się, ze to nie działa i zapomni o tym ;;)

No właśnie ja zawsze tak reaguje- chcesz płakać to płacz. Nie zwracam na nią uwagi. A wczoraj sama się pogubiłam :roll: :roll:
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
niesia2708
SuperMama
 
Posty: 6689
Rejestracja: 28 lis 2012, 17:38
Has thanked: 52 times
Been thanked: 85 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: gohnia » 14 lut 2017, 22:40

niesia2708, cierpliwość popłaci ;;)
ObrazekObrazek
Obrazek
Grow with me Life coaching
Szczęście to skutek uboczny postępowania zgodnie ze swoimi wartościami.
Awatar użytkownika
gohnia
SuperMama
 
Posty: 1692
Rejestracja: 13 lis 2012, 22:01
Has thanked: 45 times
Been thanked: 28 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: Blue » 18 sie 2017, 22:37

Nie wiem gdzie to umieścić,więc napiszę tutaj.Po raz kolejny przydały mi się rady z "Jak mówic by dzieci słuchały,jak słuchac by dzieci mówiły" itp.Młodsza starła kolanko na szlaku i zaczęła płakać.Zbiegli się ludzie naokoło,każdy z plasterkiem i octaniseptem w ręku <3 (ale miałam swoje),więc ona jeszcze głośniej w ryk.No ekstra,tylko tego nam brakowało.I nagle w myślach miałam przebłysk o zabawie w czarodzieja (już nie raz stosowane).I wypaliłam do tej rozryczanej małej: "Wiesz co,gdybym była czarodziejką,to bym tak zaczarowała Twoje kolanko,żeby ta rana nie bolała".Ona przestała ryczeć i do mnie z tekstem " To kiepska z Ciebie czarodziejka,ja bym wyczarowała tak,żeby wogóle tej rany nie było":)I po płaczu.Potem już idąc mówi tak:Wiesz mamusiu,to kolanko mnie szczypie,bo ono ZDROWIEJE:) Mądra mała:)A tę radę z zabawą w czarodzieja stosowałam już nie raz,właśnie w tego typu scenach,zazwyczaj z dobrym skutkiem:)
Blue
SuperMama
 
Posty: 9644
Rejestracja: 11 lis 2012, 9:59
Has thanked: 10 times
Been thanked: 113 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: malaJu » 20 sie 2017, 10:40

To ja mogę napisać, że te wakacje były pierwszymi, kiedy dobrze mi było z dziećmi, bo mogłam ich już wszędzie zabierać bez obaw, że coś "odwalą". Jednak teraz, gdy już stres związany z pracą narasta, również dzieci zaczynają mnie irytować. I moja główna myśl jest następująca: gdyby cudze dzieci (<-uczniowie) słuchali mnie tak, jak moje własne, to zmieniam robotę. ;) 8-)
Awatar użytkownika
malaJu
Administrator
 
Posty: 10182
Rejestracja: 21 paź 2012, 19:37
Lokalizacja: Łódź
Has thanked: 688 times
Been thanked: 250 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: Blue » 13 sty 2018, 16:48

Miałam dzis spięcie ze Starszym dzieckiem,obie się zryczałyśmy:/
Akurat zbieg okoliczności sprawił,że zostałam zapytana o terapię.
Popadłam w zadumę.Czy ona mi pomogła?Jeśli nadal czuję chęć zmian,mimo,że nie zawsze mi wychodzi,to znaczy że pomogła,prawda?

https://godzinadlasiebie.pl/2017/03/czu ... o-granice/
Blue
SuperMama
 
Posty: 9644
Rejestracja: 11 lis 2012, 9:59
Has thanked: 10 times
Been thanked: 113 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: Blue » 09 maja 2018, 17:49

Ponieważ zdążyłam w ciągu 2 tyg dwa razy ryczeć przez dzieci oraz doświadczyć tego,że mnie nie słuchają lub pyskują,to znów ląduję w tym wątku.Autentycznie czasem nie radzę sobie z wychowaniem.Mężowi to lepiej wychodzi.On działa konsekwencją i ostrzejszymi regulami,mnie ponoszą emocje i bywa,że kończy się płaczem-moim.I nie chodzi o to,że stawiam się w roli ofiary,bo to mój problem,że tak reaguję.Nie jestem zbyt skuteczna w swojej roli.
Blue
SuperMama
 
Posty: 9644
Rejestracja: 11 lis 2012, 9:59
Has thanked: 10 times
Been thanked: 113 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: malaJu » 09 maja 2018, 18:28

Blue, powiem Ci, że to chyba normalne. Więcej, jako pedagog z obcymi dziećmi radzę sobie świetnie, ale własne robią, co chcą w moim odczuciu. Ok, może lubią mnie bardziej niż mojego męża, co ma ksywkę Pan Zakaz, ale i tak ubolewam nad ich odzywkami w moim kierunku. No cóż, rodzicielstwo to najtrudniejsza praca, jeśli chce się ją wykonać należycie.
Awatar użytkownika
malaJu
Administrator
 
Posty: 10182
Rejestracja: 21 paź 2012, 19:37
Lokalizacja: Łódź
Has thanked: 688 times
Been thanked: 250 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: Blue » 09 maja 2018, 18:47

No dokładnie.Ja bym nigdy nie przypuszczala,że to takie trudne.Tylko jedno mnie martwi-ja nigdy nie odzywałam się w taki sposób do matki.Pyskówki to może były po 16 tym roku życia,ale rzadko.Z tym że tu znowu poszło w 2 stronę,bo mama zostala oceniona jako nadkontrolująca i tłamsząca na terapii.Gdzieś zrobiłam błąd,że mój autorytet kuleje.Mąż sobie tak nie pozwala,więc one nie próbują.
Blue
SuperMama
 
Posty: 9644
Rejestracja: 11 lis 2012, 9:59
Has thanked: 10 times
Been thanked: 113 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: gohnia » 09 maja 2018, 20:15

malaJu pisze:rodzicielstwo to najtrudniejsza praca, jeśli chce się ją wykonać należycie.

Ooo tak :roll:
Blue, tak mi się to zgrało
Blue pisze:Gdzieś zrobiłam błąd

Blue pisze:mnie ponoszą emocje i bywa,że kończy się płaczem-moim


Nie wiem czy znasz scenę z którejś części filmu Seksu w wielkim mieście jak jedna z bohaterek, mama dwóch córek miała taki kryzys i zamiast eksplodowac przy dzieciach schowała się w szafie i dopiero tam się rozryczała?
Wydaje mi się, że to dobra strategia. Dzieci są doskonałymi obserwatorami i jeśli poznają nasze punkty zapalne, to w odpowiednich momentach z pewnością się tym posłużą. Moim zdaniem dzieci owszem, powinny widzieć w rodzicu po prostu człowieka z emocjami, ale to, że potrafią nas zranić powinno się ukryć. Ja, kiedy usłyszę coś przykrego mówię, że trudno, że to twoje zdanie, a ja mam inne itp. a przeżywam jak już mnie nie widzą.

Obrazek
ObrazekObrazek
Obrazek
Grow with me Life coaching
Szczęście to skutek uboczny postępowania zgodnie ze swoimi wartościami.
Awatar użytkownika
gohnia
SuperMama
 
Posty: 1692
Rejestracja: 13 lis 2012, 22:01
Has thanked: 45 times
Been thanked: 28 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: Blue » 09 maja 2018, 20:27

Gohnia-rozbawiłaś mnie tym nawiązaniem do tej sceny :lol:
Przy nich rzadko płaczę,głownie jak jestem sama i pomocy znikąd a ogarnia mnie bezsilnośc-czyli rzadko.Karą która tu działa jest brak pójscia na lody i jest skuteczne bo przepraszają.Ale nasłucham się zanim przeproszą.Jak jest mąz inaczej to wygląda bo on "wkracza do akcji",pomaga mi.("jak ty się do mamy odzywasz?","w tej chwili idź przynieś mamie to o co prosiła" itp.)Jak wchodzą na głowę mężowi,też reaguję,chociaż on sobie nie pozwala na ich wyskoki.Tak czy owak,jestem rozczarowana.One mają dużo tłumaczone,odróżniają dobro od zła,wiedzą jak nie można kogos traktowac a i tak jest jak jest.To na co te wysiłki by były grzeczne.Już dzwonilam do męża i uznalismy że dużo pracy przed nami by je ulożyć.Do dziadków też miewają wyskoki.Ja wiem że to jest normalne,że dzieci sobie pozwalają,ale czuję się zawiedziona i nieskuteczna.I bezsilna czasem.
Blue
SuperMama
 
Posty: 9644
Rejestracja: 11 lis 2012, 9:59
Has thanked: 10 times
Been thanked: 113 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: Misiak » 09 maja 2018, 21:43

Oj mojej córce też rogi urosły :twisted: odzywki ma czasem że oczy wychodzą z orbit, pewnie część ze szkoły

Jak Niunia przegnie pałę i zaczyna mnie obrażać że jestem taka czy owaka, mówię że bardzo mi przykro, ale wygląda na to, że musimy znaleźć inną mamę skoro taka mama jej nie odpowiada. Mówię, że to byłoby z korzyścią dla obu stron, bo ona znajdzie mamę ktora nie jest "gupia" i Pola nie będzie musiała się męczyć ze mną, a ja, choć będę tęsknić, to odpocznę od wyzywania mnie. Gdybam nad odpowiednimi typami, mowię, że może dziadkowie byliby lepszymi rodzicami, a może ciocia. Ona mimo bycia dla mnie niemiłą jest do mnie mocno przywiązana i takie gdybanie pomaga, tak jakby uświadamia jej to co ma, nagle mama nie jest największym wrogiem.
Obrazek
Awatar użytkownika
Misiak
SuperMama
 
Posty: 3281
Rejestracja: 19 lis 2012, 10:33
Has thanked: 31 times
Been thanked: 58 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: jpuasz » 11 maja 2018, 16:45

To ja mam trochę podobnie, tylko ja w domu jestem "ta zła". Tzn ta co stara się trzymać dyscyplinę, ta co wymaga i nie da sobie wejść na głowę. Mąż pozwala na duuużo więcej, ale widzę też, że w wielu sytuacjach sobie nie radzi - mały go po prostu nie słucha. Tylko niestety każdy kij ma dwa końce. Mały zazwyczaj mnie słucha, ale też dużo częściej jest, że mama nie pozwoliła i idzie na ratunek do taty, ze mną nawet porozmawiać nie chce... A ja się wtedy czuję złą matką. Wmawiam sobie, że robię to wszystko dla dobra dziecka, ale często mam myśli, że może jestem złą matką i Adaś przez te zakazy się ode mnie odsunie prędzej czy później...
Pozdrawiam :)
Paulina

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
jpuasz
SuperMama
 
Posty: 1261
Rejestracja: 21 sie 2014, 19:48
Has thanked: 0 time
Been thanked: 56 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: Misiak » 11 maja 2018, 20:27

jpuasz, nie sądzę. U nas do dziś tak jest z rodzicami jak u Was. Tj moja mama rzadko się na coś zgadzała, więc jak coś chcieliśmy to zazwyczaj pytaliśmy z bratem tatę. :lol: Ale nie ma to swojego odbicia w uczuciach. A jeśli tlumaczysz czemu mówisz "nie" (i nie jest to "nie bo nie"), to na pewno zrozumie.
Obrazek
Awatar użytkownika
Misiak
SuperMama
 
Posty: 3281
Rejestracja: 19 lis 2012, 10:33
Has thanked: 31 times
Been thanked: 58 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: jpuasz » 11 maja 2018, 22:11

staram się zawsze dać racjonalne powody przedstawione w odpowiedniej formie, żeby dziecko zrozumiało. Ale i tak nie wiem czy ja to źle przedstawiam, czy on jest za mały na to, żeby zrozumieć, czy rozumie doskonale, tylko próbuje wymusić płaczem. Największa walka jest o słodycze i o bajki. Ja jestem nieugięta, jak nie jest posprzątane, to nie ma bajek i koniec. Jak nie zje ładnie posiłku, to nie ma słodyczy i innych zachcianek. Stosuję to od początku lutego jak poszłam na zwolnienie (wcześniej niestety całe dnie mnie w domu nie było i nie miałam żadnego wpływu). A mimo wszystko co dzień jest to samo. Ja powtarzam, kilka (naście) razy, że jak nie posprząta to nie będzie bajek na dobranoc, jest koniec dnia, czas kąpania, a on woła bajkę. Mówię, że bajki nie będzie, bo jest bałagan w pokoju a uprzedzałam wcześniej, że jak nie posprząta, to nie będzie tv. On zawsze na to, że on teraz posprząta i obejrzy baje. Jak mówię, że teraz jest za późno, to jest ryk. To samo z jedzeniem. Jak jest obiad, to czasem go "wciągnie nosem" a czasem na to samo grymasi i jeść nie chce. I ja nie wymagam, żeby zjadł nie wiadomo ile, ale jak jednego dnia zjada 5 pierogów a następnego nawet jednego nie zje, no to sorry. I jeśli zje wg mnie za mało, to nie ma słodyczy czy przekąsek do kolacji. Wtedy często powiedzmy godzinę po obiedzie woła o ciastko/pączka/paluszka/mus owocowy itp, Mówię, że nie zjadł ładnie obiadu i nic nie dostanie do kolacji. Zawsze jest "To ja zjem teraz obiad a potem ciastko". Mówię, że obiad już był, teraz jest zimny i jest za późno, to jest ryk. Teoretycznie mogłabym mu ten obiad ugrzać, ale chcę żeby się nauczył, że jemy wtedy kiedy są posiłki (wszyscy razem) a nie wtedy kiedy mu się podoba. Zwłaszcza, że jak dla mnie dostanie jasny sygnał, że może nie jeść obiadu a jak potem zgłodnieje, to dostanie jeszcze raz obiad i dodatkowo ciastko na deser :]

Ja wiem, że Wy pewnie macie większe problemy ze względu na wiek dzieci, ale tak to jest, że im większe dziecko tym większy kłopot. A dla mnie najgorsze jest to, że akurat w kwestii konsekwencji i dyscypliny nie mogę się dogadać z mężem i z mamą (mama cały czas do nas przychodzi pomimo tego, że ja jestem w domu, bo mnie byłoby trudno biegać za małym na spacerach)
Pozdrawiam :)
Paulina

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
jpuasz
SuperMama
 
Posty: 1261
Rejestracja: 21 sie 2014, 19:48
Has thanked: 0 time
Been thanked: 56 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: ava » 11 maja 2018, 22:35

jpuasz pisze: dla mnie najgorsze jest to, że akurat w kwestii konsekwencji i dyscypliny nie mogę się dogadać z mężem i z mamą
Niestety to chyba częsty problem. U nas to też ja jestem tym "złym policjantem". Mąż jest ten miękki :evil:
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
ava
SuperMama
 
Posty: 7380
Rejestracja: 13 lis 2012, 20:32
Has thanked: 28 times
Been thanked: 90 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: caixa » 12 maja 2018, 6:01

U nas też ;).
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
caixa
SuperMama
 
Posty: 8854
Rejestracja: 16 lis 2012, 20:33
Has thanked: 33 times
Been thanked: 175 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: Blue » 12 maja 2018, 6:31

U nas zależy w czym.Mąż jest lodożercą (tak,ten sam co żywi się głównie eko żarciem) i np.wg niego zakaz kupna lodów dzieciom to najstraszniejsza z kar,wręcz nieludzka;)Więc tu ja jestem ta zła.
Wczoraj miała miejsce taka sytuacja,że powiedziałam by laski w spożywczym wybrały sobie po słodyczu-Starsza wybrała Góralka a Młodsza jakieś coś klejąco-ciągnące chemiczne w neonowych kolorach.Powiedziałam że nie ma mowy.Obraziła się i spytala czemu jej tego nie kupię,wièc jej powiedziałam,że dlatego że to jest okropna chemia,niejadalne kolory i że ją kocham a wièc dbam o nią i nie chcę by jadła szkodliwe rzeczy.Odpusciła i wybrała Princessę.Sukcesy też mi się więc zdarzają;)
Blue
SuperMama
 
Posty: 9644
Rejestracja: 11 lis 2012, 9:59
Has thanked: 10 times
Been thanked: 113 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: Agata. » 12 maja 2018, 7:04

Dziwi mnie to, co piszecie. Zawsze myślałam, że to ojcowie są od dyscypliny, a mama to zawsze zmięknie. W dzieciństwie bałam się taty, nie mamy. I u nas też tak jest, że mąż zdecydowanie częścy zakazuje, odmawia, czy podnosi głos. Mnie synuś totalnie owinął sobie wokół palca. Ale też nie mogę powiedzieć, że się do mnie np. źle odzywa. Nie wyobrażam sobie, żeby mi powiedział np. że jestem głupia :shock: No ale on ma dopiero ma 5 lat, może wszystko przede mną :? Póki co jest do mnie tak ogromnie przywiązany, że nie chce mi robić przykrości i się z tym pilnuje. A słuchanie mnie to juz zupełnie inna bajka ;)
Agata.
 
Posty: 337
Rejestracja: 10 sie 2013, 17:52
Has thanked: 11 times
Been thanked: 3 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: jpuasz » 12 maja 2018, 8:00

Agata w moim przypadku to jest kwestia dostosowania się do sytuacji. Jak widzę, że mąż jest miękki i za dużo pozwala, to mam 2 opcje - być taka sama i liczyć się z tym, że dziecko będzie bardzo rozpuszczone, albo wziąć sprawy w swoje ręce (dla dobra dziecka i nas wszystkich).

Nie mogę powiedzieć, bo zdarzają się epizody, kiedy mąż się na coś wścieknie i zakazuje wszystkiego co się da, tzn "nie będzie bajki, słodyczy, zabawek itd". Wtedy to ja reaguję i mówię, że nie może być kilka kar za jedno przewinienie i łagodzę sytuację. Tylko to są raczej wyjątki.
Pozdrawiam :)
Paulina

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
jpuasz
SuperMama
 
Posty: 1261
Rejestracja: 21 sie 2014, 19:48
Has thanked: 0 time
Been thanked: 56 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: Blue » 12 maja 2018, 8:14

Agata-różne są modele rodziny.U mnie w domu ojciec nie brał za bardzo udziału w wychowaniu nas,więc mama była i tą dobrą i tą złą.Jeśli już ojciec rozwiązywal spory to zawsze z automatu na korzyść młodszego (brata),albo nas rozpędzał w inny sposób.Miała być cisza i spokój,rozmowy,dyskusje i podłoża sporów go nie intetesowały,a mamę zawsze.Mimo kar to na niej można było polegac.Tu nie ma jednego klucza.

PS.Poznałam tu kilka mam,ale bliżej tylko jedną.Ujęła mnie spokojem i cierpliwoscia-i takie też są jej dzieci.Ona nawet nie wie jak dużo dla mnie zrobiła.Towarzystwo mam krzyczacych co chwila na dzieci i potrząsajacych nimi wpłynęloby na mnie gorzej.Chcę podpatrywać metody lepszych od siebie.
Blue
SuperMama
 
Posty: 9644
Rejestracja: 11 lis 2012, 9:59
Has thanked: 10 times
Been thanked: 113 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: Misiak » 12 maja 2018, 9:27

Agata., niestety u Poli zaczęło się wyzywanie mnie i innych. Ale myślę że to dlatego, że ona spędza czas ze starszymi dziećmi (oddział przedszkolny przy szkole, więc ma tam nawet nastolatków) i wszystko podpatruje, podsłuchuje (no bo od nas nie nauczy się wyzywania, bo nie używamy takich epitetów). To jest minus, plus jest taki, że wiedzę też ma szerszą, rozmawiamy na różne "starsze" tematy, zaczęła też sama z siebie czytać bo zazdrości starszym itp.

jpuasz, rozumiem Twoje postępowanie i chciałabym być taka konsekwentna zwłaszcza w sprzątaniu. Ale jeśli chodzi o jedzenie, mam inne podejście. Sama mam takie dni, gdy nie mam ochoty na obiad nawet jeśli jest na niego pora. Więc jeśli Polka mówi, że nie jest głodna, odgrzewam obiad później. Jeśli chce zjeść coś innego niż obiad w porze obiadowej, daję pod warunkiem, że obieca mi że później zje cały obiad. I tak też jest, zjada cały obiad ale później. Ale to jest w domu. W przedszkolu ma obiad o 12 i jak nie zje o tej porze, to później nie będzie, i tam się do tego przystosowuje.
Adaś ma 3 latka, więc jeszcze nie do końca pewnie da się od niego wymagać żeby zrozumiał, ale to też nie jest maluszek który nie potrafi połączyć faktów (nieposprzątany pokój = brak bajki). Więc myślę, że po prostu walczy o swoje, mimo że wie o co Ci chodzi.
Obrazek
Awatar użytkownika
Misiak
SuperMama
 
Posty: 3281
Rejestracja: 19 lis 2012, 10:33
Has thanked: 31 times
Been thanked: 58 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: caixa » 12 maja 2018, 10:39

jpuasz, gdzieś czytałam, że dziecko do 13 roku życia nie jest w stanie posprzątać samo pokoju bo takie sprzątanie to pewna strategia, którą trzeba przyjąć A dziecko w tym wieku nie umie zaplanować całościowo co po czym ma być. To dla niego abstrakcja. To nie znaczy oczywiście, że ma nie uczyć się sprzątania.
Co do posiłków mnie też zależy na konkretnych porach. Właściwie to podstawa prawidłowego odżywiania. Regularne posiłki co 3 godziny. I jeśli słodycze idą w ruch między posiłkami to znak, że dzieci nie dostały w odpowiednim czasie posiłku.
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
caixa
SuperMama
 
Posty: 8854
Rejestracja: 16 lis 2012, 20:33
Has thanked: 33 times
Been thanked: 175 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: jpuasz » 12 maja 2018, 11:42

Misiak, gdyby to z jedzeniem tak wyglądało, to byłby luz. Ja nie z tych co karmię na siłę. Rozumiem, że danego dnia dziecko może mieć mniejszy apetyt, ale zjedzenie 3 łyżek zupy czy 3 widelców kaszy/mięsa czy czegoś innego, to przesada. Zazwyczaj jak tak mało zje, to też do następnego posiłku nie czekam 3 godzin, tylko częściej kolacja jest trochę szybciej, powiedzmy po 2h. Ale ja mówię stanowcze nie dawaniu słodyczy i przekąsek po tak zjedzonym obiedzie. No a chcę żeby teraz nauczył się, że są pory posiłków pod moją kontrolą, bo od września pójdzie do przedszkola. Tam jak nie zje, to za godzinę nikt mu nie odgrzeje obiadku. Ja wiem, że raz czy drugi będzie głodny, to będzie wiedział, że następnym razem musi zjeść, ale wolę, żeby tego nauczył się w domu. Jak mi się nie uda do września, to niestety w przedszkolu się nauczy.

caixa co do sprzątania, to nie jest też tak, że mówię "posprzątaj pokój, bo jak nie, to nie będzie bajki". Wcześniej napisałam bardzo ogólnie, ale zazwyczaj jest to coś w stylu "jeśli chcesz obejrzeć bajkę, to trzeba posprzątać zabawki, ja Ci pomogę. Schowaj tory na półkę tam gdzie zawsze, klocki trzeba wrzucić do pudełka, książeczki kładziemy do szafki" itp. Jak on sprząta, to ja mu pomagam, czyli powiedzmy on schowa 2 klocki a ja jeden, on próbuje odłożyć książkę, a jak mu nie idzie, to ja ją wkładam, on znosi tory, a ja je układam na półce, żeby się zmieściły itp. Więc po 1 robimy to razem (pod warunkiem, że on zacznie sprzątać), a po 2 mówię mu co konkretnie trzeba posprzątać, czyli co i gdzie powinno się znaleźć. Wiele osób mówi mi, że przesadzam (zwłaszcza z porządkiem, bo sama mam z tym czasem "problemy"), ale nie chcę, żeby Adaś był bałaganiarzem jak ja. Plus jeszcze taki, że ja się też mocno zmieniłam, bardziej trzymam porządek, choć do ideału mi bardzo daleko :)

Co do pyskowania u starszych dzieci, to tego się boję najbardziej... Już teraz jak czasami mały jest na mnie zły i mówi mi "wyjdź z mojego pokoju", czy "idź sobie" (nie wiem skąd to ma, bo nikt tak nie mówi), to mi się serce kraje.
Pozdrawiam :)
Paulina

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
jpuasz
SuperMama
 
Posty: 1261
Rejestracja: 21 sie 2014, 19:48
Has thanked: 0 time
Been thanked: 56 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: Kurczak » 13 maja 2018, 20:16

U nas s konsekwencją raczej jest po równo. Oboje raczej jesteśmy, choć czasem odpuszczamy.
Obrazek

Obrazek
Awatar użytkownika
Kurczak
SuperMama
 
Posty: 3971
Rejestracja: 17 lis 2012, 11:14
Has thanked: 19 times
Been thanked: 46 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: Blue » 13 maja 2018, 20:28

No to ja z mamą o identycznym podejsciu się tu skumałam.Bez kar.Tłumaczenie.I już stosuję to ktorys dzien bo mi się udzieliło.Dlatego jestem wdzięczna losowi,że noe natrafiłam na potrząsajaco-krzyczącą,dzieci się razem bawiły więc też musiały by na to patrzec.Efektem są przutulasne córki:)Ale to nie jest takie jak ręką odjął.Nadal jest problem z tym,że wg nas za często sie kłócą oraz odzywki w stylu "cicho bądź" itp.Pracujemy nad wszystkim,efektów narazie nie jestem w stanie przewidzieć czy skuteczne.Grunt,że mamy z mężem temat na językach,jak już dwoje nas jest zaangażowanych to może je trochę naprowadzimy na lepsze zachowanie.Do dziadków tez sobie pozwalaja,kuleje autorytet i szacunek.
Blue
SuperMama
 
Posty: 9644
Rejestracja: 11 lis 2012, 9:59
Has thanked: 10 times
Been thanked: 113 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: gohnia » 13 maja 2018, 22:13

Blue pisze:jak już dwoje nas jest zaangażowanych

To już chyba połowa sukcesu. U nas jest z tym problem, mamy różne wizje wychowawcze :roll:
ObrazekObrazek
Obrazek
Grow with me Life coaching
Szczęście to skutek uboczny postępowania zgodnie ze swoimi wartościami.
Awatar użytkownika
gohnia
SuperMama
 
Posty: 1692
Rejestracja: 13 lis 2012, 22:01
Has thanked: 45 times
Been thanked: 28 times

Re: Czasem nie radzę sobie z wychowaniem

Postautor: gohnia » 17 maja 2018, 21:57

ObrazekObrazek
Obrazek
Grow with me Life coaching
Szczęście to skutek uboczny postępowania zgodnie ze swoimi wartościami.
Awatar użytkownika
gohnia
SuperMama
 
Posty: 1692
Rejestracja: 13 lis 2012, 22:01
Has thanked: 45 times
Been thanked: 28 times


Wróć do Pytania odnośnie wychowania

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość