Z dzieckiem za rękę
Sytuacja z dzisiejszego poranka mnie "natchnęła" do tego, aby założyć ten temat.
Po odwiezieniu Wojtka do szkoły, wsiadłam w auto i pojechałam do studia tą sama drogą, którą jeżdżę zawsze - obok przedszkola. Tam jest bardzo wąsko, ponieważ rodzice zostawiają przy samej ulicy auta, dodatkowo droga jest jednokierunkowa (już nie raz jakiś wyrywny kierowca wycofując skasowałby mi tam auto, bo nie patrzy do tyłu), więc tam jadę bardzo wolno. I dziś mały chłopiec wbiegł mi pod koła. Kompletnie niepilnowany, mama stała z drugiej strony auta (chyba z drugim dzieckiem, co dla mnie totalnie nie jest wytłumaczeniem na puszczenie malucha samopas - no chyba że chciała się go pozbyć
), a chłopiec biegł.
To mi się w głowie nie mieści. Wojtek ma 7 lat i ja w dalszym ciągu idąc z nim obok ulicy, przechodząc przez pasy, na parkingu trzymam go za rękę. Oczywiście są sytuacje, kiedy idzie sam, ale jestem wtedy blisko niego.
A jak to wygląda u Was? Dajecie "wolną rękę" czy jednak wolicie trzymać ją na pulsie?
Po odwiezieniu Wojtka do szkoły, wsiadłam w auto i pojechałam do studia tą sama drogą, którą jeżdżę zawsze - obok przedszkola. Tam jest bardzo wąsko, ponieważ rodzice zostawiają przy samej ulicy auta, dodatkowo droga jest jednokierunkowa (już nie raz jakiś wyrywny kierowca wycofując skasowałby mi tam auto, bo nie patrzy do tyłu), więc tam jadę bardzo wolno. I dziś mały chłopiec wbiegł mi pod koła. Kompletnie niepilnowany, mama stała z drugiej strony auta (chyba z drugim dzieckiem, co dla mnie totalnie nie jest wytłumaczeniem na puszczenie malucha samopas - no chyba że chciała się go pozbyć
To mi się w głowie nie mieści. Wojtek ma 7 lat i ja w dalszym ciągu idąc z nim obok ulicy, przechodząc przez pasy, na parkingu trzymam go za rękę. Oczywiście są sytuacje, kiedy idzie sam, ale jestem wtedy blisko niego.
A jak to wygląda u Was? Dajecie "wolną rękę" czy jednak wolicie trzymać ją na pulsie?
nie trzymamy wszystkich za rękę jak przechodzimy przez ulicę, ale ja po prostu WIEM, że Olek mi na ulicę nie wejdzie sam, zawsze karnie stoi przed przejściem i do tego pilnuje mnie / taty i sióstr. Natomiast najczęściej przechodzimy przez jezdnię "sznurkiem" ja trzymam dziewczyny , a Oluś jedną z sióstr 