Połączyłam podobne tematy. PepsiTemat zainspirowany własnymi doświadczeniami, niestety.
Ostatnio zdałam sobie sprawę iż nieprzyjemnie się odzywam do teściowej, choć wiem, że ona chce nam pomóc w opiece nad małą gdy my nie możemy. Byłam w tamtym tygodniu na operacji na kolano i nie było mnie dwa dni, mąż teoretycznie miał się zająć małą, ale z jego aprobatą teściowa wyręczała go we wszystkim. Po powrocie do domu, mała nie była zainteresowana moją osobą choć ja się za nią stęskniłam i oczekiwałam choć małego zainteresowania, że mama wróciła do domu. Powinnam chodzić 2 tyg o kulach więc mąż wziął wolne na nas aby zająć się małą i mną. Mimo tego teściowa zabierała ją na całe dnie na dwór czy siedziała u nas bawiąc się z małą. Zaczęło mnie to drażnić, bo nie po to mąż wziął wolne aby gotować, prać i sprzątać ale aby też pobyć z dzieckiem. Wczoraj byliśmy na Komunii razem z teściami i tam dała popis lgnąc tylko do babci i mama ani tata się nie liczyła <nie wliczając jedzenia

>. Po powrocie kule poszły w kąt ...
Tak jestem zazdrosna, zdaję sobie z tego sprawę. Poświęcam małej cały swój czas, uwagę i wszystko. Przez to, że była "maminym cycuniem" tylko do mnie przyklejoną teraz czuję się trochę odrzucona i jest mi z tym strasznie źle. Wiem, że teściowa chce dobrze, chce nam pomóc a mała kocha nas i jak jesteśmy sami we trójkę to bardzo nam to okazuję, ale bardzo mi smutno jak jesteśmy gdzieś w większym gronie rodziny to ona woli iść do dziadków i z nimi się bawić niż z nami...
Wiem oczywiście, że taka jest kolej rzeczy, że dziecko nie będzie wiecznie przyklejona do mamy czy taty i muszę sama sobie z tym poradzić ... eh to się wygadałam

A jak jest u was? Czy macie/miałyście problem z zazdrością o uwagę swojego dziecka, czy raczej cieszycie się, że dziecko przykleja się do kogoś innego?