Strona 1 z 1

Dziecko - pełnoprawny członek rodziny

Post: 02 maja 2013, 17:42
autor: Audiolka
Zmieniłam początek - MalaJu

Zainspirowana innym wątkiem z forum jestem ciekawa, czy pozwalacie "decydować" Waszym dzieciom o życiu rodzinnym? Oczywiście słowo decydować jest tutaj wyolbrzymione, chodzi raczej o to, czy ważna jest dla Was opinia maluchów? Czy liczycie się z ich zdaniem w kwestii wyboru różnych rzeczy itp? Czy odpowiadacie na trudne pytania dokładnie, czy może zbywacie dzieci szybkimi i łatwymi, czasem wręcz śmiesznymi odpowiedziami?
Pytanie skierowane jest raczej do rodziców starszych (mówiących) dzieci, z którymi można podyskutować.

Re: Dziecko - pełnoprawny członek rodziny

Post: 02 maja 2013, 18:10
autor: Pepsi
Audiolka pisze: Czy liczycie się z ich zdaniem w kwestii wyboru różnych rzeczy itp?

To zależy o jakich zakupach rozmawiamy. Bo o ile pozwalam wybrać wzór koszulki, krzesełko, piżamkę itp. to na zakup kucyka i kury się nie zgodziłam :lol:

Audiolka pisze:Czy odpowiadacie na trudne pytania dokładnie, czy może zbywacie dzieci szybkimi i łatwymi, czasem wręcz śmiesznymi odpowiedziami?

odpowiadam do samego końca, a ponieważ jesteśmy na etapie "dlaczego?" to czasami te odpowiedzi dość długo się przeciągają. Jako dziecko bardzo nie lubiłam kiedy rodzice mówili "a bo tak"

Re: Dziecko - pełnoprawny członek rodziny

Post: 02 maja 2013, 19:55
autor: Patrycja11
Pepsi pisze:to na zakup kucyka i kury się nie zgodziłam
:lol: :lol: :lol:

Re: Dziecko - pełnoprawny członek rodziny

Post: 03 maja 2013, 6:55
autor: Misiak
Czyli że nie byłam pełnoprawnym członkiem rodziny, bo tata mi tak odpowiedział? Aha...
Jako "inspiracja" wyjaśnię tylko, że dalej w tym moim wspomnieniu tata mi wszystko wyjaśnił.

Re: Dziecko - pełnoprawny członek rodziny

Post: 03 maja 2013, 10:16
autor: gohnia
Ja w dzieciństwie nienawidziłam kiedy mama robiła "porządki" w moim pokoju i rzeczach, a wyglądało to tak, że wywalała to co według niej było zbędne. Wkurzało mnie właśnie to, że nie pytała mnie o zdanie. Postaram się nie powtarzać tego w swojej rodzinie.

Re: Dziecko - pełnoprawny członek rodziny

Post: 03 maja 2013, 17:34
autor: agnieszka19
Staram się brać zdanie Natalki pod uwagę we wszystkim w czym można. Nie zawsze się z nią zgadzam, ale pytam. Np. ona by chciała, żeby siostrzyczka miała na imię Zuzia- wiem bo pytałam, ale nam się nie podoba i to imię odpada- o czym Nati wie :) Tłumaczę jej że każdemu może podobać się coś innego.
Jak się przeprowadziliśmy to pytałam jej jaki chce kolor w pokoju i to ona zdecydowała, że różowy. Na śniadanie też często decyduje co chce zjeść. Pytam jej jaką chce fryzurę danego dnia itd. itd. Typowo codzienne pierdółki.
Jeśli zaś chodzi o poważniejsze rzeczy to wszystko zależy od sytuacji, ale staram się żebym czuła, że jej zdanie jest ważne a przynajmniej brane pod uwagę. :)

Re: Dziecko - pełnoprawny członek rodziny

Post: 03 maja 2013, 18:59
autor: caixa
Misiak pisze:Czyli że nie byłam pełnoprawnym członkiem rodziny, bo tata mi tak odpowiedział? Aha...

Misiaku, nie odebrałam pierwszego postu w ten sposób. To zdanie o chodzeniu wspak po prostu było impulsem do pewnych przemyśleń. Czasem wystarczy jeden wyraz, żeby mieć z czymś skojarzenia. ;;))
A temat fajny. Ostatnio mieliśmy dyskusję na obiedzie rodzinnym. Moja ciocia stwierdziła, że teraz to rodzice przesadzają bo o wszystko się dzieci pytają a kiedyś to rodzice o wszystkim decydowali a jak się coś nie podobało to dziecko dostało "w dupę" i nie miało wyjścia. Bardzo mnie tym zszokowała, swoją córkę zresztą też :roll: bo mamy zupełnie odmienne zdanie. Ja pytam Kaję o jedzenie, ubranie (oczywiście wybór ma ograniczony) czy inne malutkie sprawy na co dzień. Staram się odpowiadać na każde "dlaczego?" "a gdzie?" "po co?" z cierpliwością bo wiem, że się uczy w ten sposób. Staram się bo czasami się zapominam i jej coś narzucam a dopiero gdy natrafiam na opór widzę, że źle robię bo nie liczę się z jej zdaniem.

Re: Dziecko - pełnoprawny członek rodziny

Post: 03 maja 2013, 20:20
autor: Audiolka
caixa pisze:Misiaku, nie odebrałam pierwszego postu w ten sposób. To zdanie o chodzeniu wspak po prostu było impulsem do pewnych przemyśleń. Czasem wystarczy jeden wyraz, żeby mieć z czymś skojarzenia.

Przeraszam, ale całkiem przeoczyłam to, co Misiak pisała i jest tak, jak pisze caixa. To był "bodziec" to założenia tematu i tyle.

Re: Dziecko - pełnoprawny członek rodziny

Post: 04 maja 2013, 13:46
autor: Misiak
Tak, jasne, tylko że w pierwszym poście jest mój cytat, a pod spodem pytanie: czy zbywacie dzieci śmiesznymi odpowiedziami? Temat jak temat, ale mój cytat w nagłówku to jak dla mnie nie fair. Aż strach coś pisać.

Re: Dziecko - pełnoprawny członek rodziny

Post: 04 maja 2013, 14:07
autor: Patrycja11
Misiak, wydaje mi się, że wyolbrzymiasz i zupełnie nie tak to rozumiesz...

Re: Dziecko - pełnoprawny członek rodziny

Post: 04 maja 2013, 15:13
autor: malaJu
Misiak, zmieniłam początek, bo Ciebie wkurzał, a ja nie widziałam związku.

Re: Dziecko - pełnoprawny członek rodziny

Post: 20 maja 2013, 15:10
autor: Audiolka
Patrycja11 pisze:Misiak, wydaje mi się, że wyolbrzymiasz i zupełnie nie tak to rozumiesz...
wcale Ci sie nie wydaje ;)

Re: Dziecko - pełnoprawny członek rodziny

Post: 20 maja 2013, 15:21
autor: Patrycja11
Audiolka pisze:wcale Ci sie nie wydaje
;;))

Re: Dziecko - pełnoprawny członek rodziny

Post: 20 maja 2013, 18:57
autor: Misiak
Audiolka, przesadzam czy nie, odezwać się miałam prawo i tyle...
Swoją drogą szybko zajrzałaś do tego tematu po moim ostatnim poście (2 tyg temu)- chyba dziś Ci się przypomniałam.

malaJu, dzięki za zainteresowanie.

Re: Dziecko - pełnoprawny członek rodziny

Post: 20 maja 2013, 19:32
autor: Deco-Ania
Staramy się włączam Antosia w życie rodziny. Na tyle na ile oczywiście uznajemy, że na etapie jego rozwoju jest to możliwe, np. może wybrać film (bajkę) na jaki wybierzemy się do kina, może sobie wybrać koszulkę, w której pójdzie do przedszkola.
Ale oczywiście są takie sfery, w których musi przyjąć naszą decyzję.
Ale podobnie jak Agnieszka19, staramy się, aby czuł, że jego zdanie ma znaczenie, i że się z nim liczymy, chociaż, nie zawsze musimy się zgadzać.

Pepsi pisze:to na zakup (...) kury się nie zgodziłam
LOVE Stelcia!

gohnia pisze:w dzieciństwie nienawidziłam kiedy mama robiła "porządki" w moim pokoju i rzeczach, a wyglądało to tak, że wywalała to co według niej było zbędne. Wkurzało mnie właśnie to, że nie pytała mnie o zdanie.
U nas czasami odbywają się takie porządki w pudle z autami. Ale... zawsze razem z Antosiem, bo przecież to jego autka. Mówimy: robimy porządek, wyrzucamy zniszczone autka. Czasami jednak, zwłaszcza jeśli to jedno z ulubionych, mimo, że zniszczone - zostaje w pudełku.