Strona 1 z 3
Nasze małe mamowe grzeszki

:
18 lis 2012, 19:31
autor: szaraczarownica
Wiadomo, że opieka nad niemowlakiem, to skomplikowana i czasochłonna zabawa. Całe to sterylizowanie, wyparzanie, mycie.
Czy jest coś, co kompletnie olałyście z pełną świadomością tego co robicie?
Ja się przyznam do jednego grzechu, o którym na chwilę obecną wiem. Zaraz się posypią gromy na moją głowę od pewnej osoby, bo już bój o to stoczylyśmy, jak byłam w ciąży. No więc żadne ubranko (ani inne tekstylia) mojego dziecka nie miało do czynienia z żelazkiem. Ani jedno. Zero. Null. Nienawidzę prasować!!
A przepraszam, mam jeszcze jeden. Nie chce mi się wyparzać smoczka do podawania leków, więc po podaniu debridatu po prostu go przeplukuję w ciepłej wodzie. Ale resztę przelewam wrzątkiem

Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
18 lis 2012, 20:05
autor: martula_87
Heheh szaraczarownica, zazdroszczę że nie prasujesz my musimy nasze dziecko z tych delikatnych więc to robię.
A grzeszki no cóż ja jakoś z tym wyparzaniem tak średnio jak mi się przypomniało i raczej od święta.Może na początku trochę więcej teraz już wogóle nie wyparzam.
Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
18 lis 2012, 20:05
autor: klara76
ubranka dla Młodej wyprasowałam tylko raz - jak zawoziłam do szpitala, później już ich nie prasowałam (z tego samego powodu co
szara); butelki i smoczki wypażałam przez jakieś 3 miesiące później też tego zaniechałam;
więcej grzechów nie pamiętam (co nie oznacza, ze ich nie ma

)
Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
18 lis 2012, 20:17
autor: EduBea
Ja też nie prasowałam i nie prasuję bo nie cierpię tego
Wyparzałam tylko przez pierwszy tydzień. Po miesiącu prałam w normalnym proszku. Na szczęście moje córy nie były alergiczkami, więc mogłam sobie pozwolić na większą swobodę.
Ja popełniam inny "grzeszek". Jak mamy zakręcony wieczór, czy dzień pełen wrażeń a dziecko mi zasypiało "na stojąco" nie przejmuję się myciem czy przebieraniem w pidżamkę

Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
18 lis 2012, 20:31
autor: justine
martula_87, a próbowałaś nie prasować? bo moje też z tych delikatnych (że nawet Oilatum mu nie pasuje), musimy używać Emolium ale ubranka wyprasowałam tylko raz, kiedy jeszcze byłam w ciąży

Butelki do leków też nie wyparzam bo nawet nie wolno jej wyparzać - przeczytałam w instrukcji

Resztę wyparzam, zresztą już o tym pisałam ale to z lenistwa, bo nie chce mi się tych butelek i smoków jakoś porządnie szorować i przelewać wrzątkiem, wobec tego zbieram je i wrzucam na 8 minut do mikrofali w sterylizatorze i po sprawie
Młody i tak ma kontakt z bakteriami, bo moim grzeszkiem jest to, że nie myję mu zabawek

tzn. myję od czasu do czasu ale nie regularnie. Tylko gryzaki żelowe myję przed wrzuceniem do lodówki.
Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
18 lis 2012, 20:36
autor: malaJu
nie myję zabawek, smoczek myję raz dziennie i to tylko pod kranem. No ale Leo jest już "dużym" podłogowcem.
A Ula? czasem je parówki. dla spokoju wybieram te najdroższe z największą ilością mięsa i zdecydowanie bez dziwnych upiększaczy.
Prasuję bo lubię

Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
18 lis 2012, 21:00
autor: Pepsi
szaraczarownica pisze:No więc żadne ubranko (ani inne tekstylia) mojego dziecka nie miało do czynienia z żelazkiem. Ani jedno. Zero. Null. Nienawidzę prasować!!
ooo też nienawidzę prasować

prasuje tylko to co muszę, nic ponad stan. Młodej ubranka wyprasowałam tylko te pierwsze jak jeszcze byłam w ciąży, a później już nie miały kontaktu z żelazkiem. teraz niestety muszę, bo koszulki wyglądają jak psu z gardła wyjęte

malaJu pisze:Prasuję bo lubię

mogę podrzucić Ci moje prasowanie?

możemy się wymienić. Lubie okna myć ;P
Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
18 lis 2012, 21:29
autor: malaJu
Pepsi pisze:mogę podrzucić Ci moje prasowanie?

możemy się wymienić. Lubie okna myć ;P
tymi oknami mnie przekonałaś. Tylko ja mieszkam na 11 piętrze

Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
18 lis 2012, 22:05
autor: Meerkat
Ja też nie myję zabawek... prasuję za względów "estetycznych", po prostu nie lubię wygniecionych ubrań, a mimo starań przy rozwieszaniu i składaniu, nie udaje mi się osiągnąć sukcesu
Natomiast moje dziecko czasem je to co mu upadnie na podłogę... To tak w ramach wzbogacania flory bakteryjnej

a tak serio to po prostu, jak jakiś łakomy kąsek spadał to Bartek sam się rzucał na niego i zjadał zanim ja zdążyłam zareagować... no i tak zostało, czasem jak mogę to umyję, a czasem nie...
Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
18 lis 2012, 22:15
autor: Blue
Rowniez nie prasuje ubranek dzieciecych,nie wyparzam butelek ani smoczkow ani nie myje zabawek.Gdzie miec na to wszystko czas a poza tym odpoczac czasem tez trzeba

Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
18 lis 2012, 22:16
autor: MamaŻaby
[list=]nie prasuję,
nie wyparzam i nigdy nie wyparzałam (nic),
karmię parówkami bo Żaba lubi,
na noc pije soki bo nic innego nie wypije a bez picia nie uśnie,
włączam tv żeby mieć "chwilę dla siebie",
rzadko chodzę na spacer,
czasem mówię wprost Żabie, że ma mi dać spokój i zająć się sobą w swoim pokoju (tego najbardziej mi wstyd bo ponoć dla dzieci zawsze trzeba mieć czas),
jak była mała to do spania zostawiałam ją samą w pokoju nawet jak ryczała tak, że cały blok słyszał (po kilku dniach się nauczyła i do dziś zasypia sama),
wielu rzeczy nauczyłam ją robić samodzielnie (np. myć zęby, buzię, rączki, ubierać-rozbierać) bo mi się nie chciało [/list]
Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
18 lis 2012, 22:32
autor: malaJu
szaraczarownica, widzisz, a balas się linczu

:D:D Nowe miejsce, nowi ludzie (??)

:D:D
Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
18 lis 2012, 22:37
autor: kari
Na początku prasowalam, wygotowywalam, mylam sterylizowalam a teraz nie prasuje, smoczki i butelki przelewam ciepła woda od czasu do czasu umyje, nie wygotowywuje, smoczek po upadku na podłogę nie idzie od razu do umycia, młody raczkuje po przedpokoju i co chwilą mu raczek nie wycieram, które i tak namiętnie wkłada do buzi, no i oczywiście bajki w tv co by coś zrobić w domu, aha no i nie latam jak płacze gdy go odkladam do łóżka no chyba ze to ryk to wtedy, inaczej poplacze zmeczy się pójdzie spać lub nie
Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
18 lis 2012, 22:52
autor: Deco-Ania
- karmię parówkami - bo czasami to jedyne co chce zjeść
- pije colę (co prawda w minimalnych ilościach i oczywiście nie codziennie, ale jednak)
- włączam bajki żeby mieć chwilę
Natomiast mój mąż mógłby mi tu całą litanię moich mamowych grzechów napisać - no, ale on dziwny czasami.
malaJu pisze:Prasuję bo lubię
Ba! nie schowam do szafy nic co nie jest wyprasowane.
szaraczarownica pisze:araz się posypią gromy na moją głowę od pewnej osoby, bo już bój o to stoczylyśmy, jak byłam w ciąży. No więc żadne ubranko (ani inne tekstylia) mojego dziecka nie miało do czynienia z żelazkiem.
Wiesz, czasami to ja mam wrażenie, że jestem dziwna z tym prasowaniem. Ja nawet majtki prasuję.
Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
19 lis 2012, 9:58
autor: szaraczarownica
malaJu pisze:szaraczarownica, widzisz, a balas się linczu

:D:D Nowe miejsce, nowi ludzie (??)

:D:D
Rzeczywiście, aż Cię nie poznaję

Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
19 lis 2012, 10:07
autor: malaJu
szaraczarownica, adminowi nie przystaje zabierać stanowiska w kłótniach

Ćwiczę się

Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
19 lis 2012, 10:52
autor: Pepsi
malaJu pisze:Pepsi pisze:mogę podrzucić Ci moje prasowanie?

możemy się wymienić. Lubie okna myć ;P
tymi oknami mnie przekonałaś. Tylko ja mieszkam na 11 piętrze

nieszkodni ja z tych ekstremalnie myjących

Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
19 lis 2012, 13:40
autor: Emi
- nie myję zabawek (chyba, że upadnie na dworze w innym miejscu poza domem)
- smoczki wyparzam raz na tydzień, raczej opłukuję pod bieżącą wodą
- butelki myję w ciepłej wodzie z płynem, wyparzam raz na tydzień
- strzykawki, łyżeczki po lekach też tylko myję w ciepłej wodzie
- daję dziecku parówki, dżem, soki
Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
20 lis 2012, 14:40
autor: agnieszka19
- ciuszki wyprasowałam tylko raz
- wyparzałam regularnie rzeczy tylko przez 1 miesiąc
- młoda je parówki bo je uwielbia
- je dżem, nutelle
- pije soki
- czasem pije cole
- je lizaki, żelki itp.
Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
20 lis 2012, 22:57
autor: klarysa
Mówię dziecku, że jak na dworzu ubrudzi rączki, to ma je wytrzeć w spodenki.

Niestety nie zawsze działa, bo ona do czyściochów raczej należy.

Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
21 lis 2012, 10:32
autor: Marcka
-smoczki i butleki wyparzam raz na 2 tyg.,
-nie myję zabawek poniewierających się po podłodze,
-pozwalam brac małej dużo rzeczy do buzi <oprócz niebezpiecznych>
-myję raz w tygodniu podłogi- mimo iż moje dziecko raczkując nie raz ma mnóstwo moich włosów w stópkach

Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
21 lis 2012, 10:52
autor: Misiak
Dziewczyny o co chodzi z tymi parówkami? Tak często o nich piszecie... To coś naprawdę tak strasznego?

Jak byłam mała mama dawała mi parówki bardzo często (bardzo lubię) i przeżyłam dzieciństwo, tak samo z sokami i dżemami, a słodycze jadłam codziennie (do tej pory mi zostało).
Ja jeszcze mamą nie jestem, ale nie kupiłam sterylizatora do butelek, i nie zamierzam. Nie sądzę też że znajdę czas na gotowanie tych butelek. Mam nadzieję, że córce nic się nie stanie gdy ograniczę się tylko do przelewania wrzątkiem...
Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
21 lis 2012, 10:53
autor: Malwina
- prasowałam ubranka góra dwa miesiące

- butelki wyparzałam przez pierwszy miesiąc i wyglądało to tak, że przelewałam je wrzątkiem

Myłam je w płynie do butelek NUK

- moje dziecko ogląda bajki
- nie myję zabawek
- oblizuję smoka jak upadnie i jest brudny (tak tak próchnica)
- nie karmiłam piersią (początkowo nie mogłam, później mi nie przypadło do gustu i została butla) - drugie też chcę od razu na butelce żywić (czeka mnie lincz w szpitalu przez położne i pediatrę mojego dziecka)
- nie chodzimy codziennie na spacer (głównie dlatego, że ledwo żyję ostatnio i boję się zemdleć na ulicy)

Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
21 lis 2012, 12:39
autor: szaraczarownica
Misiak pisze:Nie sądzę też że znajdę czas na gotowanie tych butelek. Mam nadzieję, że córce nic się nie stanie gdy ograniczę się tylko do przelewania wrzątkiem...
Misiak, to raczej przygotuj się psychicznie na to "gotowanie" butelek. Z jednego czajnika wychodzą mi góra dwie butelki wyparzone, a i to jak już nabrałam wprawy. No chyba, że chcesz mieć max 2 butelki, to wtedy rzeczywiście gotowanie wody na gazie to strata czasu. Ale jak się ma 10 butelek, jak ja, to bardziej opłaca się zagotować wodę raz-dwa dziennie i przepłukać wszystko hurtem. Przynajmniej z torbami nie pójdziemy jak dostaniemy rachunek za prąd

Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
21 lis 2012, 12:48
autor: Misiak
szaraczarownica, butelki mam dwie.

TT i Avent. Zobaczymy którą polubi. Plan mam by karmić piersią ile się da, więc na zapas więcej nie kupuję. Plany mogą ulec zmianie, wtedy dokupię ewentualnie, ale póki co nastawiam się na cyca.
Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
21 lis 2012, 12:52
autor: Deco-Ania
Misiak pisze:To coś naprawdę tak strasznego?
podobno

Chodzi o to z czego jest zrobiona parówka. Ale moje dziecko je lubi -więc wole jak zje parówkę niż nic nie zje.
Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
21 lis 2012, 12:56
autor: szaraczarownica
A nie, no to wtedy rzeczywiście czajnik jest lepszym rozwiązaniem

Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
23 lis 2012, 15:17
autor: malaJu
Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
23 lis 2012, 16:37
autor: Misiak
malaJu, hehehe dzięki.

Ja lubię parówki dlatego zawsze kupuję "Berlinki" (wspomniane w artykule) lub "Wyborne" z Biedronki (produkowane notabene też przez Morliny), bo one nie mają MOM, wyczulona jestem na to.

:) A że mają E... co w dzisiejszych czasach nie ma? Wychodzę z założenia, że jak raz na jakiś czas się zje (albo da dziecku) takie np "Berlinki" to nic się nie stanie... wszystko (z umiarem) jest dla ludzi, tak myślę.

Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
23 lis 2012, 19:28
autor: Sybel
Ja wyparzam tylko smoczki od butelek, butelki myję i tyle. Dziecko jest lizane przez psy, sadzam je sobie na stopach, on kwiczy ze szczęscia, a psy go trącają nosami, zarzucają sobie jego łapki na nosy, albo robią popisówkę, a on wtedy aż się wyrywa.
Nie prasuję, bo niektóre rzeczy ledwie zdążą wyschnąć, jeszcze wiszą na suszarce, a już są znowu noszone (mały za szybko wyrasta i ma po prostu kilka ubranek, często pranych). Kąpiemy go w naszej wannie (bo z małej wyrósł...), herbatkę dostaje czasem z zimnej wody, nie nosi czapeczki, najwyżej kaptur. W czapeczkach strasznie wyje. Ma w tej chwili 3 zabawki, dostał też jakieś grzechotki od cioć, ale ich nie cierpi. Generalnie jest traktowany jak człowiek, nie jak jajko.
Re: Nasze małe mamowe grzeszki

:
24 lis 2012, 19:42
autor: klaudynka
Misiak pisze:A że mają E... co w dzisiejszych czasach nie ma
bardzo wiele produktów żywnościowych ma konserwanty, przy czym kiedy jemy wiele produktów wysoko-przetworzonych, to może okazać się, że przekraczamy kilkakrotnie dopuszczalne dawki dziennego spożycia - niestety. A to już może nam zacząć szkodzić- chociażby obciążają naszą wątrobę. Niestety jest coraz większa chemizacja żywności i na naszych sklepowych półkach jest bardzo mało zdrowszych, nisko-przetworzonych odpowiedników...
Nasze błędy wychowawcze

:
01 sty 2013, 22:03
autor: Audiolka
Może zamknąć ten wątek dla niezalogowanych

Ja popełniłam ich masę i w dalszym ciągu popełniam. Kiedyś młody tak mnie zirytował (i zapewne miałam kumulację PMS-a), że zamknęłam go na chwile w szafie - normalnie w ramach pokuty powinnam z trzy dni windą jeździć. Pracuje w domu, a gdy Wojtek jest chory i tez jest w domu i muszę mu znaleźć jakieś zajęcie, jest to najczęściej komputer. Niestety, ale nie mogę się nim zająć wtedy, gdy muszę pracować, a coś wymyślić muszę, żeby nie odwalił jakiegoś numeru. Tak to chociaż siedzi na tyłku. Jak dam mu kredki, grę czy cokolwiek to non stop słyszę "mama chodź mi pomóż, bo mi smutno". A praca sama się nie wykona niestety.
Re: Nasze błędy wychowawcze

:
01 sty 2013, 22:11
autor: Malwina
Moim błędem są bajki. Jak jest chory, to oglądamy ich bardzo dużo.
Ostatnio zaczynał się problem z krtanią i lekarz sam powiedział, że Mały ma nie płakać, nie gadać i ogólnie ma siedzieć na tyłku. Bajki skutecznie przytrzymują go przy mnie na podłodze/łóżku.

To samo, jak miał prawie 40 stopni gorączki. Też w łóżku trzymały go bajki i powodowały, że nie wył.
Re: Nasze błędy wychowawcze

:
01 sty 2013, 22:13
autor: malaJu
Ciasteczka korzenne lekiem na wszystko. Ot, taka pierwsza świadoma pomyłka wychowawcza. Daję się urobić małej, żeby tylko mieć chwilę spokoju.
Re: Nasze błędy wychowawcze

:
01 sty 2013, 22:46
autor: elao
Pozwalam już Asi spac z nami a nie w swoim łożeczku (szybciej zasypia i wygodniej przy karmieniu piersią

)
Re: Nasze błędy wychowawcze

:
01 sty 2013, 22:50
autor: malaJu
połączyłam dwa podobne tematy.
Re: Nasze błędy wychowawcze

:
02 sty 2013, 12:32
autor: Piaff
Moje grzechy?
Wyprasowałam tylko raz wszystkie ubranka. Teraz już nie prasuję, nawet nowych, tylko je piorę przed założeniem. Ale swoje też piorę, nim założę, bo tak jakoś... W sumie to w ogóle nie prasuję, robi to mój partner, bo i tak musi koszule sobie prasować do pracy, więc czasem korzystam i podrzucam też i swoje. Albo Bąbla, gdy koszulę musi założyć.
Nie gotuję smoczków, butelek, etc. Myję w ciepłej wodzie, przelewam wrzątkiem. A smoczek to najczęściej po prostu przegotowaną wodą.
Zdarza się, że nie kąpię codziennie Synka.
Zabawek nie myję, chyba że wrzuci w posłanie psa, do kosza, w błoto, etc. Gdybym miała każdego wieczoru oglądać wszystkie zabawki, czy są idealnie czyste, to bym chyba zwariowała

.
Re: Nasze błędy wychowawcze

:
03 sty 2013, 9:00
autor: Sybel
Piaff, ale to nie są błędy

To jest całkiem normalne wychowanie dziecka i wprowadzenie w świat, który nie jest i nie musi być sterylny

Re: Nasze błędy wychowawcze

:
03 sty 2013, 12:03
autor: malaJu
Sybel, ale wiesz, co o tym mówią tzw. babcie??;>
Re: Nasze błędy wychowawcze

:
03 sty 2013, 14:11
autor: Sybel
Nie tylko babcie. Laska w moim wieku też.
Re: Nasze błędy wychowawcze

:
03 sty 2013, 14:43
autor: Piaff
Sybel pisze:Piaff, ale to nie są błędy

To jest całkiem normalne wychowanie dziecka i wprowadzenie w świat, który nie jest i nie musi być sterylny

Początek wątku był o tym - w sensie, że takie błędy były.
Na razie (chyba, tak mi się wydaje) nie popełniłam/nie popełniam innych.
Re: Nasze błędy wychowawcze

:
03 sty 2013, 15:17
autor: Sybel
A to zwracam honor, choć to są bardziej "błędy", niż błędy

Ja czasem mam wrażenie, że jestem złą mamą, bo się cieszę, że dzięki pracy nie mam Wita pod ręką - myślę o nim, tęsknię, ale pasuje mi, że zobaczę go dopiero wieczorem.
Re: Nasze błędy wychowawcze

:
03 sty 2013, 17:38
autor: MamaŻaby
malaJu pisze:Ciasteczka korzenne lekiem na wszystko. Ot, taka pierwsza świadoma pomyłka wychowawcza. Daję się urobić małej, żeby tylko mieć chwilę spokoju.
my się też na tym złapaliśmy i wprowadziliśmy zasadę czerwonego dnia (już chyba o tym pisałam). Słodycze tylko w czerwony dzień z kalendarza.
Sybel pisze:Ja czasem mam wrażenie, że jestem złą mamą, bo się cieszę, że dzięki pracy nie mam Wita pod ręką - myślę o nim, tęsknię, ale pasuje mi, że zobaczę go dopiero wieczorem.
też tak mam.
Mój błąd - za dużo bajek w tv. Dużo za dużo. Ale ja tak nie lubię się bawić zabawkami. Nudzi mnie to, usypiam. A Żaba chętnie porysuje czy pomaluje farbami tylko przy bajkach.
Re: Nasze błędy wychowawcze

:
04 sty 2013, 10:32
autor: Sybel
My Witowi puszczamy czołówkową piosenkę z Niedźwiedzia w Dużym Niebieskim Domu - uwielbia ją. No i teraz jest to jeden z pocieszaczy - rozpraszaczy, jak dziecko ma zły dzień.
Re: Nasze błędy wychowawcze

:
04 sty 2013, 20:29
autor: MamaŻaby
jak Żaba miała ok roku to ulubionym pocieszaczem był Barney i Przyjaciele. To była też wielka pomoc przy porannym wstawaniu do żłobka (ok 6 rano) bo akurat o tej porze nadawali tą bajkę. Barney bardzo nam "pomógł"

Re: Nasze błędy wychowawcze

:
25 lut 2013, 9:02
autor: szaraczarownica
No to dopisuję kolejne "grzeszki":
- przestałam przelewać wrzątkiem butelki gdzieś w okolicach świąt, czyli jak Staś miał niecałe 3,5 miesiąca. Kupiłam tylko płyn Nuka do mycia butelek. Od tygodnia już nam się nawet tego nie chce robić, więc butelki Młodego lądują w zmywarce
- zabawki i pieluchy jak wylądują na podłodze w domu, to wracają tam skąd spadły i nie przejmuję się potencjalnym brudem i bakteriami
- ostatnio Staś powyrzucał wszystkie zabawki, które zabralyśmy z mamą na wyjście, więc jak wywalił ostatnią - Łosia Mortimera, to po prostu go podniosłam i odwróciłam tą czystą stroną do góry. Co oczywiście nie przeszkodziło mojemu synowi, żeby do buzi wpakował tę nogę, która dotknęła ziemi
Re: Nasze błędy wychowawcze

:
25 lut 2013, 10:41
autor: KasiaS
Podpisuję się pod większościa ww błędów...np teraz Młody ogląda Myszkę Miki, ja siedzę z laptopem,a przecież powinnam bawić się autkami,klockami itd.A taak mi się nie chce

Re: Nasze błędy wychowawcze

:
01 mar 2013, 21:54
autor: szaraczarownica
Dowiedziałam się dzisiaj, że jestem złą matką, bo moje dziecko od powrotu ze szpitala (hospitalizacja z powodu zapalenia płuc) w wieku 6 tygodni śpi przy otwartym (uchylonym) oknie. O ja wyrodna matka
Zaznaczam oczywiście, że nie w przeciągu - tego mocno pilnujemy przez całą dobę.
Re: Nasze błędy wychowawcze

:
01 mar 2013, 22:29
autor: caixa
szaraczarownica, nikt nie nazwał cię "złą matką"... Nie wiem czemu od razu przerysowujesz całą sytuację.
szaraczarownica pisze:moje dziecko od powrotu ze szpitala (hospitalizacja z powodu zapalenia płuc) w wieku 6 tygodni śpi przy otwartym (uchylonym) oknie
Mnie też to dziwi szczerze mówiąc. Co innego wywietrzyć pokój przed snem a co innego spać przy otwartym oknie. To nawet mojego męża o tej porze roku doprowadza do ciężkich infekcji a co dopiero dziecko, które może się spocić/odkryć itp.
Re: Nasze błędy wychowawcze

:
01 mar 2013, 22:38
autor: szaraczarownica
caixa pisze:Nie wiem czemu od razu przerysowujesz całą sytuację
Stwierdzenie, cytuję "to już wiesz czemu Staś ma zapalenie płuc" z odpowiednią emotką nie pozostawia złudzeń. Całe szczęście, że się nie przejęłam. Gdyby tak było nie umieściła bym tego postu w tym temacie, tylko pobiegła zamknąć okno
caixa pisze:spocić
Poci się właśnie jak ma zamknięte.
caixa pisze:spać przy otwartym oknie. To nawet mojego męża o tej porze roku doprowadza do ciężkich infekcji
Nie umiemy z mężem spać inaczej. Przy zamkniętym jestesmy od razu spoceni i nam duszno. A po tym choroby murowane. Co kraj, to obyczaj
Widać stosuję wyjątkowo "zimny chów"
