Mamy problem z Młodym. Od wczoraj sporo marudzi, a od dziejszej nocy jest koszmar. Nie możemy go położyć bo natychmiast wymiotuje - toleruje tylko pion. Wymiocin jest sporo, ale nie uważam, żeby sytuacja była tragiczna (przy nietolerancji NAN było gorzej), dlatego jeszcze nie wylądowaliśmy na Bazarowej. Chociaż mąż panikuje. Bo widać, że Młodemu coś jest. I to coś to ewidentnie coś z brzuszkiem.
Sprawa wygląda tak, że Staś przez 6 dób był na Zinacefie w szpitalu, a potem na 4 doby dostał doustnie Zinnat. Pediatra rejonowa kazała przedłużyc do niedzieli (7 dób), ale dzisiejszą nocną dawkę już natychmiast zwymiotował i postanowiliśmy mu więcej nie podawać. Ja obwiniam antybiotyk. Zwłaszcza, że w ulotce powikładnia żołądkowo-jelitowe są wymieniane jako częste, szczególnie wymioty.
Czy któreś z Waszych dzieci też źle tolerowało Zinnat? (w necie mąż znalazł wiele takich wypowiedzi)
Po jakim czasie nastapiła poprawa?
Jak będzie dużo gorzej, to podjedziemy na nocną pomoc do Bazarowej, ale myślę, że trzeba to po prostu przeczekać. We wtorek mamy już zarezerwowaną wizytę do dobrej lekarki. Zobaczymy co ona powie.
Przepajać się nie da, bo tak jak tolerował czystą wodę, tak teraz nią pluje. W związku z tym próbujemy go oszukać i rozwadniamy mu mleko - na każde 60 ml wody dajemy dodatkowe 10 ml nie zwiększając ilości mleka. No i zmniejszyliśmy już porcje - doszliśmy do 30 ml
Może macie jeszcze jakieś pomysły co możemy zrobić?
Zmieniłam tytuł na bardziej ogólny - malaJu








Wiktor 






Tylko jak ja mu to podam sama w poniedziałek - teraz ja trzymałam i zachęcałam, a mąż ładował do buzi kolejne łyżeczki.