Natchnął mnie demotywator, któy zobaczyłam na fb na profilu Mody na brzuszek: http://demotywatory.pl/1292857/Spie-z-m ... e-sie-boje
Pomimo tego, że Staś ma dopiero 2 miesiące z małym hakiem, to w jego łóżeczku jest tłoczno
Przede wszystkim otoczony jest ikeowskim Barnsligiem

Nie dlatego, że się przemieszcza i bije się o szczebelki, tylko u nas jest bardzo trudno wyregulować temperaturę. Mamy chyba skopane zawory i działają tylko w dwóch trybach: grzeje/nie grzeje. W trybie "nie grzeje" robi się okropnie zimno, więc chcąc nie chcąc u Młodego musi być gorący kaloryfer i otwarte okno. I ochraniacz na łóżeczko jest takim zabezpieczeniem przed przeciągiem. Trochę na wyrost, bo łóżeczko stoi poza tym korytarzem powietrznym, ale to zawsze dodatkowa ochrona.
Poza tym wprowadza trochę kolorów i kształtów
W łóżeczku znajduje się też:
- książeczka pluszowa Lamaze
- stonoga Lamaze

- 4 lub 5 maskotek
Pewnie jak Młody zacznie się przemieszczać, to zostanie to wyjęte, żeby się nie poddusił maskotką. Zobaczymy jak się będzie sytuacja rozwijać.
Podejrzewam, że chwilowo to to wyposażenie łóżeczka bardziej działa na moją wyobraźnię niż Stasia, ale mnie jest przyjemniej, jak mój syn ma towarzyszy snów
A Wasze dzieci jak śpią? Używacie ochraniaczy? Wyposażacie łóżeczko w strażników snów?








































Generalnie moje dziecko nie lubi pluszaków - w łóżeczku jest kołderka i poduszka, no i ciasteczkowy potwór gdzieś w ciśnięty w rogu który służy do porannego rzucania w rodziców




