Staś przeniósł się do większego łóżeczka w wieku 17 miesięcy i 2 dni, czyli w zeszłą sobotę. Tak dokładniej, to jakieś złośliwe korniki napadły jego łóżeczko i zamieniły mu jedną barierkę ze szczebelkami na niską poprzeczkę

Całą sobotę spał bez barierki i było ok, ale w niedzielę podczas drzemki zleciał z łóżeczka i tak się przestraszył, że przez dobre 15 minut nie mogliśmy go uspokoić. Więc dla świętego spokoju zamontowaliśmy barierkę, która czekała w pogotowiu (lub na oddanie w Ikei

).
Liczyliśmy trochę na to, że zacznie przychodzić sam nad ranem, ale nic z tego. Bez barierki bał się wytknąć nogę poza łóżeczko, a z barierką jeszcze nie umie wychodzić, bo cała konstrukcja jest za wysoka dla niego na samodzielne wejście, a już tym bardziej wyjście. Ale nasze dziecko w 99% jak ma spać to leży, prawie nigdy nie było sytuacji, że miał spać, a on uparcie wstawał. Że nie może czasami zasnąć, to już zupełnie inna sprawa, ale przynajmniej grzecznie próbuje.
Więc w sumie zmiana w naszym przypadku prawie żadna. Łatwiej go wyjąć/ włożyć do łóżeczka i możemy się poprzytulać (a to to moje marzenie, bo Stanisław jak ma spać, to mnie wyrzuca, bo mu przeszkadzam - miłośnik snu

)