Choroba lokomocyjna niemowlaka?
Witam 
Postanowiłam zapytać, czy spotkałyście się kiedyś z podobnym zagadnieniem? Mi wczoraj taki pomysł podsunęła znajoma, po tym jak jej opowiedziałam, jakie historie wyprawia w czasie jazdy mój Synek: od momentu włożenia w fotelik potrafi ryczeć (tak, ryczeć, nie płakać, bo ani jedna łza nie poleci) przez całą drogę, ostatnio pobił rekord i trwało to 70 min...Oczywiście od tego ryku robi się bordowy i tak spocony, że czapkę można kręcić...Poza tym, że się martwię, by mu się od tego płaczu nic nie stało, to jeszcze znacząco cierpi moje zdrowie psychiczne, bo kierowanie samochodem, podczas gdy ktoś przez godzinę wrzeszczy, do najłatwiejszych nie należy. Wracając do znajomej i choroby lokomocyjnej - opowiedziała mi, że jej córka też fatalnie znosiła podróże, a jak już troszkę podrosła i potrafiła komunikować, co jest nie tak, okazało się, że ma tę chorobę właśnie. I stąd moje pytanie - co o tym myślicie? I może, przy okazji wiecie, jak spacyfikować takiego malucha? Za tydzień wybieramy się na Święta w góry i to może być trauma...

Postanowiłam zapytać, czy spotkałyście się kiedyś z podobnym zagadnieniem? Mi wczoraj taki pomysł podsunęła znajoma, po tym jak jej opowiedziałam, jakie historie wyprawia w czasie jazdy mój Synek: od momentu włożenia w fotelik potrafi ryczeć (tak, ryczeć, nie płakać, bo ani jedna łza nie poleci) przez całą drogę, ostatnio pobił rekord i trwało to 70 min...Oczywiście od tego ryku robi się bordowy i tak spocony, że czapkę można kręcić...Poza tym, że się martwię, by mu się od tego płaczu nic nie stało, to jeszcze znacząco cierpi moje zdrowie psychiczne, bo kierowanie samochodem, podczas gdy ktoś przez godzinę wrzeszczy, do najłatwiejszych nie należy. Wracając do znajomej i choroby lokomocyjnej - opowiedziała mi, że jej córka też fatalnie znosiła podróże, a jak już troszkę podrosła i potrafiła komunikować, co jest nie tak, okazało się, że ma tę chorobę właśnie. I stąd moje pytanie - co o tym myślicie? I może, przy okazji wiecie, jak spacyfikować takiego malucha? Za tydzień wybieramy się na Święta w góry i to może być trauma...
Ogólnie w domu wyciszamy się suszarką (nagraniem suszarki), ale w samochodzie nawet to nie pomaga. 
