Strona 1 z 4

Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 23 gru 2012, 8:37
autor: malaJu
Ja nie mam tego problemu, umówmy się. Teściowie mieszkają hen hen za górami (serio ;P ) i nijak nie dojadę na Święta, jeśli Wigilię miałabym spędzić z moją Mamą. Opcja "pakujemy sie w piątkę" odpada z różnych względów. Ściąganie Teściowej również odpada. Zatem póki co wszystkie święta u nas, a potem w innym terminie w góry.

http://www.edziecko.pl/rodzice/1,79361, ... bject_map={%22507636209271351%22%3A10150431406994915}&action_type_map={%22507636209271351%22%3A%22og.likes%22}&action_ref_map={%22507636209271351%22%3A%22su%22}

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 23 gru 2012, 8:50
autor: grafitowa
My spędzamy u moich rodziców w piątkę: ja, Jarek, Emilka i rodzice. Teściowie są dziwni i zawsze spędzają świata oddzielnie, teściowa ze swoim bratem, teść ze swoją matką i bratem, więc kursowanie i objeżdżanie wszystkich totalnie u mnie odpada. Mieliśmy problem, jak nie byliśmy małżeństwem, to wtedy ja spędzałam święta ze swoimi rodzicami, a J. ze swoją mamą. Z kolei w zeszłym roku, jak pojawiła się Emilka stwierdziliśmy, że Emilka jest zbyt mała i nigdzie nie jedziemy, toteż ściągnęliśmy wszystkich do nas, z kolei w tym roku wróciło wszystko do normy, czyli teściowa znów pojechała do swojego brata, teść do mamy, a my z J. do moich rodziców. J. nawet nie protestował, więc chyba zaakceptował moją decyzję.

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 23 gru 2012, 8:58
autor: misia-misia
my standardowo u rodziców więc lajcik :)

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 23 gru 2012, 9:00
autor: kari
na Wigilię jak co roku jedziemy do babci męża, a same Święta spędzamy u teściów, z racji tego że moja rodzina mieszka nad morzem lub obok ukraińskiej granicy te podróże odpadają, zanim nie byliśmy małżeństwem to spędzaliśmy Święta osobno

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 23 gru 2012, 10:02
autor: szaraczarownica
My idziemy na Wigilię do moich rodziców, a w drugi dzień świąt do teściów, gdzie jest wielki rodzinny spęd, bo teść ma niedługo po świętach imieniny. Taka tradycja pojawiła się jeszcze przed ślubem, bo z założenia w rodzinie męża były 2 imprezy: 1 dnia świąt - imieniny wujka mojego męża - Adama, 2 dzień świąt - imieniny teścia. W związku z tym ten najważniejszy dzień przejęła moja rodzina.
Od dwóch lat zaproszenia do wujka męża już nie dostajemy (chyba dwa razy nie mogliśmy być - raz choroba męża, raz moja - i wygląda na to, że się obrazili), ale dalej Wigilia u moich rodziców, a drugi dzień świąt u męża. Nie mam zamiaru spędzać Wigilii u teściów, bo u nich to taka namiastka. Choinka ma ze 30 cm wysokości, dla mnie to jakiś żart. U nas prezenty są pod choinką, u teściów są wręczane ot tak. Teściowa dużo rzeczy kupuje, a moja mama robi wszystko sama, więc wiadomo gdzie smaczniejsze jedzenie.
Bardzo możliwe, że następna Wigilia będzie u nas, ale to będziemy myśleć pewnie w sierpniu, jak u mnie i u mojej mamy włączy się potrzeba kupowania prezentów, więc zaczniemy planować święta.

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 23 gru 2012, 10:21
autor: Pepsi
Do nas nie pasuje żadne ankietowe pytanie ;) Najpierw idziemy do teściów potem do moich rodziców. Wigilie w domu zrobiłam raz jedyny i powiedziałam że nigdy więcej, bo zadyma z tego wyszła niesamowita.

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 23 gru 2012, 10:52
autor: niesia2708
My jak co roku Wigilię spędzimy z moją rodziną czyli moimi rodzicami, dziadkami i chrzestną z rodziną. Najpierw zajrzymy jednak do Teściowej, ale tutaj jest zawsze mało świątecznie więc cieszę się,że będziemy krótko.
W 1 dzień jedziemy do moich rodziców. A w 2 chyba siedzimy w domu :)

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 23 gru 2012, 11:06
autor: martula_87
U na problem z głowy Wigilia i Pierwszy dzień Świąt z moją rodziną u mojej mamy.
A drugi chyba odpoczniemy w domu.

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 23 gru 2012, 11:46
autor: Fuente
My Wigilię mamy wspólną u nas w domu z moja mamą, teściami, oraz dziadkami moimi i męża a także bratem męża, więc troszkę nas będzie :)
Pierwszy dzień świąt spędzamy w domu z teściami, zjemy jakiś wspólny obiadek, poopychamy się tym co zostało z Wigilii.
Drugi dzień świąt jedziemy do mojej babci, gdzie będzie moja mama i pasierbica babci ze swoim synem i jego narzeczoną. Na noc na pewno zostaniemy u mojej mamy, więc do domu wrócimy najwcześniej 27 :)
Cieszę się, ze tak wyszło, bo jeszcze na początku listopada, plan był taki, ze najpierw Wigilia w domu z teściami a potem jedziemy do mojej mamy na drugą Wigilię, ale dla mnie to byłoby kłopotliwe, kręgosłup już dokucza, wysiedzieć przy stole i opychać się żarciem to naprawdę duże wyzwanie dla mnie, więc cieszę się niesamowicie, ze udało mi sie przekonać wszystkich, ze to rozwiązanie jest zdecydowanie korzystniejsze dla nas wszystkich :)

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 23 gru 2012, 11:51
autor: agnieszka19
U nas nie ma żadnych Wigilijnych kursowań.
Wigilia jest na przemian- jednego roku u moich rodziców, drugiego u mojej chrzestnej ( siostry mamy).
Tam spotykamy się wszyscy.
Moje babcie, babcie mojego kuzyna, wspólna ciocia która jest sama w Łodzi, , moi rodzice, brat z narzeczoną, ciocia, jej syn i tyle. ::)

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 23 gru 2012, 14:29
autor: klara76
Wigilę spedzimy z moją mamą i babcią, bedzie również moja teściowa. W pierwszy dzień świąt zjemy obiad u mojej mamy w towarzystwie mojej chrzestnej i jej męża (a przy okazji brata mojej mamy). Miała być również moja siostra cioteczna z mężem i dzieciakami ale rozłożyło ich paskudne przeziębienie i raczej nie przyjadą. Zaproszony był również mój brat cioteczny z rodziną ale nie wiem czy przyjdą bo ich młodsza córeczka ma trochę ponad miesiąc i znając partnerkę mojego brata nie będzie chciała z nią przyjść (bo mróz, bo odwilż - zawsze się znajdzie jakaś wymówka).
W drugi dzień świąt będziemy sami ze sobą - chociaż myślałam, że będziemy na obiedzie u teściowej ale nas nie zaprosiła.

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 23 gru 2012, 15:05
autor: Audiolka
Najpierw u teściowej (w tym czasie bratowa z bratem i siostra ze swym konkubentem jadą do drugich rodziców) o 19 spotykamy się wszyscy u moich rodziców ( łącznie 14 osób ;)

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 23 gru 2012, 19:28
autor: yuna
My spędzamy Wigilię u mojej mamy (jeśli wcześniej nie zaliczymy zgona w robocie) Emi już u niej jest. Wigilia w składzie - nasza trójka, mama, babcia, siostra z mężem i z moim chrześniakiem :)
Pierwszy dzień Świąt spędzam sama z Emilką póki mąż pracy nie skończy. A w drugi dzień Świąt porywają mnie do Łodzi do mamy znowu :)

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 23 gru 2012, 19:53
autor: klarysa
U nas zawsze było kursowanie, 4 domy do objechania, nerwówka, żadnych "miłych i spokojnych świąt". W tym roku powiedziałam dość. Nie mam na to siły i mam prawo choć raz spędzić te święta w swoim domu (zwłaszcza że mamy nowe mieszkanie). Wyszło więc tak, że na Wigilię moi rodzice, brat z rodziną i ciocia przyjdą do nas (ale całe jedzenie szykuje mama i je do mnie przywozi). A potem już sami w domku. Musimy się z mężem oboje zresetować i mam nadzieję, że tym razem się uda.

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 23 gru 2012, 21:26
autor: kochecka
U nas w tym roku Wigilię robimy my więc zjeżdżają wszyscy jutro. Później w pierwsze święto u teściowej ale tak jakby u nas...bo u teściowej mniej miejsca i stół kiepski i dzieci nie mają się gdzie i czym pobawić więc skończy się na tym, że będziemy siedzieć na górze. Tyle tylko, że my użyczamy lokalu ;;) a teściowa sobie szykuje. Pomagamy oczywiście ale na pewno ona siedzieć i czekac na gotowe nie będzie :twisted:
A drugie święto spędzamy u moich rodziców ale moja mama naszą marudę (=teściową) też zaprosiła więc jedzie z nami.

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 23 gru 2012, 22:52
autor: mala_mk
Wigilia jest u mnie, więc żadnego kursowania. Będą moi rodzice, siostra z mężem i dziećmi, siostra mojego taty z mężem, kuzynka z mężem i dziećmi, kuzyn z synkiem, dwie babcie, dziadek i teściowie - czyli 16 dorosłych + 6 dzieci. Lubię te spotkania rodzinne. I cieszę się, że teściowie nie robią problemu z tym, że muszą przyjechać z Poznania, bo wiedzą, ze ich przyjazd spowoduje to, że nie musimy dzielić świąt, tylko spędzamy je wszyscy razem.

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 24 gru 2012, 8:17
autor: Justinaa
a my jedziemy do teściów, ok.14, jutro jedziemy do mojej mamy, a we wtorek przychodzi do nas mój tata na obiad, w międzyczasie musimy jechać do chrzestnej Hani i do naszej chrześnicy, jednym słowem - dużo jeżdżenia, mało spokoju, za czym średnio przepadam

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 24 gru 2012, 9:06
autor: malaJu
Justinaa pisze:dużo jeżdżenia, mało spokoju, za czym średnio przepadam
=)) =)) =)) =))

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 24 gru 2012, 9:18
autor: Justinaa
malaJu, średnio lubię w ŚWIĘTA :D

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 25 gru 2012, 8:50
autor: niesia2708
Dobrze,że resztę świąt spędzimy już tylko z moją rodziną po wczorajsze 20 minut u teściowej było straszne :evil:


Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 25 gru 2012, 8:57
autor: malaJu

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 25 gru 2012, 19:13
autor: Emi
My Wigilię spędziliśmy u nas, przyjechali moi rodzice i teściowie. Wigilia była składkowa, każdy coś przynosił więc zbytnio się nie narobiłam mimo, iż w kuchni spędziłam prawie całe dwa dni. Pierwszy i drugi dzień świąt idziemy do teściów na obiad (2 bloki obok :)) Gdyby dzieciaki były zdrowe pewno byśmy podjechali do moich rodziców.

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 25 gru 2012, 20:07
autor: ava
niesia2708, "uroczo", fajna rodzinka :evil:

U nas w wigilię jak co roku najpierw poszliśmy do teściów, byliśmy tylko my i oni. Najpierw teść jak zawsze popłakał się przy łamaniu opłatkiem (z niego jest wielki płaczek), potem wymuszona rozmowa, podczas której prawie doszło do małej kłótni, bo mój Mąż wyśmiał zabobon dotyczący czerwonej wstążeczki przyczepianej noworodkom, a teściowa dowodziła, że to nie zabobon, tylko prawdziwa ochrona przed "złym okiem" niektórych ludzi, którzy mogą dziecko "uroczyć" 8-)
Potem pojechaliśmy do moich Rodziców, tam było całe moje rodzeństwo (jest nas razem piątka), w tym jedna siostra z mężem i dzieckiem, druga z narzeczonym, była też babcia. Tu atmosfera oczywiście zupełnie inna, taka jak lubię - gwarna i wesoła. Z uwagi na córeczkę mojej siostry pierwszy raz od kilkunastu lat pojawił się też Mikołaj :D

Dziś - najpierw obiad u teściów, z siostrą i bratem Męża z rodzinami oraz z bratem teściowej, potem wizyta u mojej drugiej Babci - oprócz nas byli moi Rodzice, rodzeństwo, siostra Taty z córką i zięciem, stryjek z żoną, ich syn i córka z mężem. Te dzisiejsze wizyty miały być rozbite na dwa dni, ale różne względy spowodowały, że się nie udało.

Jutro - albo będziemy siedzieć sami w domu albo odwiedzimy moich Rodziców.

Jak spędzacie Święta?

Post: 10 gru 2013, 17:39
autor: Kurczak
Odkąd pamiętam, bałam się, jak to wyjdzie w praktyce. Jestem mocno związana z moją rodziną, a co za tym idzie - z tradycjami, które panują u nas w domu. To w sumie naturalne. Ale przychodzi w życiu moment, kiedy zakładamy z tą Drugą Osobą własny Dom. Ona oczywiście też ma swoich rodziców, pewne obyczaje i świąteczne nawyki. Jak to pogodzić? Jak jest u Was?

U nas dodatkową przeszkodą jest odległość - do moich Rodziców mam 200 km. Siłą rzeczy nie obskoczymy dwóch Wigilii jednego dnia. Więc Święta, już od trzech lat, dzielimy. Jeśli Wigilię spędzamy w Łodzi, to w pierwszy dzień Świąt jedziemy do Wrocławia. A za rok zamiana. Nie jest to łatwe, bo wiadomo, że mnie ciągnie do moich, Adama do swoich. Ale ten system jako tako się sprawdza. Moi Rodzice na szczęście nie są małostkowi i jeśli wypada tak jak w tym roku (Wigilia w Łodzi z rodzicami Adama), to "przesuwają" kalendarz o jeden dzień i robią drugą kolację, z barszczem, uszkami itp., dopiero jak przyjedziemy.

Podobny temat już istniał więc połączyłam - Emi :-)

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 10 gru 2013, 18:20
autor: ppola
A my jak co roku kursujemy:
Wigilia najpierw u Babci męża gdzie jest cała rodzina a potem w samochód i 120km do mojej rodziny - święta są albo u mamy siostry albo u mamy kuzynki (jak w tym roku ) :)
Pierwszy dzień świąt u mamy a drugi dzień świąt znowu wracamy na obiad do babci męża :)
Z jednej strony męczy mnie to ale to jest jedyne rozwiązanie żeby wszyscy byli szczęśliwi i zadowoleni ;) No i wigilijna jazda samochodem jak są puste ulice świecą sie choinki w domach a w radiu tylko kolędy a najlepiej jak jeszcze śnieg leży <3

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 10 gru 2013, 18:32
autor: Blue
Obskakujemy i rodzicow i tesciow i ma to od lat nazwe "Tour de Święta" ;;)

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 10 gru 2013, 18:47
autor: Deco-Ania
ppola pisze:A my jak co roku kursujemy:

Blue pisze:Obskakujemy i rodzicow i tesciow

Podziwiam.
Pamiętam jak sama byłam jeszcze dzieckiem i objeżdżaliśmy dwie Wigilie. Jedna w Łodzi, u babci ze strony mamy: siedziało się jak na szpilkach i patrzyło na zegarek, bo za chwilę trzeba było jechać do ... Konstantynowa na Wigilie Nr 2.
Niby nie daleko (na pewno nie w setkach kilometrów) ale jednak męczące. Chociaż dla mnie jako dziecka nie aż tak bardzo jak dla dorosłych, bo wiadomo, że wtedy liczyły się prezenty, a nie atmosfera i rodzinne spotkanie.
Później nieco się zmieniło, i babcia ze strony taty była przywożona do Łodzi na Wigilię.

W naszym przypadku od samego początku przyjęłam zasadę jednej Wigilii. I tak wymieniamy co roku: raz u jednej rodziny, raz u drugiej.
O ile moja mama w pełni to akceptuje (a nawet pomysł wyszedł od Niej), to mam wrażenie, że druga strona nie bardzo popiera pomysł. Ale trudno.
Później bywa już różnie. Ponieważ jednak Boże narodzenie to trzy dni siedzenie przy stole, nie da się tego czasu równo podzielić (jak w Wielkanoc) i zawsze z jedną rodziną spędzamy dwa dni (najczęściej z tą, u której jest Wigilia), a z drugą jeden.

W tym roku szykuje się jednak pewien mały "zgrzyt" - ale ciiiii... Może jeszcze uda się to jakoś logistycznie rozwiązać. Szukamy pomysłu.

Kurczak, A w Twoim przypadku to pewnie przyjęłabym zasadę jak moja kuzynka, która również kursuje na trasie Łódź-Wrocław.
Całe święta w Łodzi albo we Wrocławiu.


Przyznam jednak, że moim marzeniem jest zapakować dzieci w samochód i na Święta pomknąć w góry. Tylko, że z moim M. to niewykonalne.

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 10 gru 2013, 20:02
autor: martula_87
Deco-Ania pisze:I tak wymieniamy co roku: raz u jednej rodziny, raz u drugiej.

Też myślałam że tak będzie ale teściowa szybko wyprowadziła mnie z błędu ;;)
W tym roku daliśmy pierwszeństwo teściowej ale ona stwierdziła że zaprasza nas na drugi dzień Świąt. Więc Wigilia i pierwszy dzień Świąt spędzamy u mojej mamy co mnie bardzo cieszy bo będzie smacznie i miło.

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 10 gru 2013, 20:11
autor: Misiak
Deco-Ania, super pomysł z górami. Jak Pola podrośnie chciałabym właśnie tak spędzać święta.:)

My jedziemy do moich i męża rodziców co roku na Wigilię- czyli zaliczamy dwie kolacje. Obie rodziny mieszkają w jednym mieście, więc nie ma problemu. Potem jeden dzień spędzamy u moich, a drugi u mężowych. Choć najbardziej by mi się podobało spędzić spokojnie czas w górach przykładowo... <3

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 10 gru 2013, 20:26
autor: Bian
Deco-Ania pisze:raz u jednej rodziny, raz u drugiej.

O to, to.

Jak część z Was wie mój mąż pochodzi z Białegostoku. Opcja kursowania w Wigilię odpada z automatu. Zwykle zatem święta spędzamy u jednej rodziny, a sylwestra i nowy rok u drugiej. W tym roku wypadnie tak, że drugi raz z rzędu będziemy na święta u moich rodziców - tykająca bomba zegarowa w mojej osobie nie zamierza się już ruszać zbyt daleko :P

Ale powiem Wam, że dopóki nie było dziecka (a zaraz dzieci) to skrupulatnie przestrzegaliśmy harmonogramu. Teraz zdecydowanie bardziej patrzymy jaka jest nasza aktualna sytuacja i decydujemy.

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 10 gru 2013, 20:40
autor: caixa
Deco-Ania pisze:Przyznam jednak, że moim marzeniem jest zapakować dzieci w samochód i na Święta pomknąć w góry

Nam się udało wyjechać całą rodziną w zeszłym roku. Wyjechaliśmy 2 dni przed Wigilią z rodzicami, bratem i jego rodziną oraz babcią do Krynicy. Pojeździliśmy na nartach, kolację Wigilijną spędziliśmy wśród 30 nieznajomych osób przy jednym stole, było super. W tym roku chcieliśmy powtórzyć ale bratowa rodzi lada moment a rodzice chcą być pomocni. Może w przyszłym roku. ;;))

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 10 gru 2013, 20:44
autor: rajeczka
W tym roku Wigilia przypadła u nas..co roku spędzamy ją z siostrą mojej mamy i jej rodziną( w ubiegłym roku byliśmy u niej). Rano pewnie pojedziemy do teściów na chwilkę-albo mąż sam..zobaczymy jak się wyrobię w kuchni 8-) pierwszy dzień wymiana..my u nich..a drugi -jedziemy do teściów :)
Co jak co, ale i tak marzą mi się góry ;)

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 10 gru 2013, 22:12
autor: Deco-Ania
Bian pisze:tykająca bomba zegarowa w mojej osobie nie zamierza się już ruszać zbyt daleko
Ja mam plany wyjazdowe na Sylwestra :-) Najwyżej ze spakowaną torbą do szpitala pojadę.

caixa, SUUUUPER!

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 11 gru 2013, 9:33
autor: lmyszka
Deco-Ania, ty uważaj bo znajoma rodziła w szpitalu na trasie Zakopane - Łódź, nie zdążyli dojechać :p Był to 35 tydzień, ciąża przebiegała wzorcowo >D

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 11 gru 2013, 9:38
autor: niesia2708
niesia2708 pisze:My jak co roku Wigilię spędzimy z moją rodziną czyli moimi rodzicami, dziadkami i chrzestną z rodziną. Najpierw zajrzymy jednak do Teściowej, ale tutaj jest zawsze mało świątecznie więc cieszę się,że będziemy krótko.

Tu się nic nie zmieni :)
Pierwszy i drugi dzień spędzimy z moją rodziną :)

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 11 gru 2013, 9:51
autor: Deco-Ania
lmyszka pisze:Deco-Ania, ty uważaj bo znajoma rodziła w szpitalu na trasie Zakopane - Łódź
Będę miała trochę bliżej :-) Wrocław.
Ale oczywiście liczymy się z tym, że wszystko może się sypnąć i uzależnione jest od mojego samopoczucia.

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 11 gru 2013, 10:18
autor: Myski
Z racji pochodzenia z Małopolski - kursowanie w Wigilię od zawsze było wykluczone i przyjęliśmy zasadę, że raz u teściów, a raz u mojej rodziny i tak się wymieniamy co roku. Inaczej sobie nie wyobrażam ::)

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 11 gru 2013, 21:36
autor: ava
niesia2708 pisze:nic nie zmieni
U nas najprawdopodobniej będzie tak samo jak opisywałam w zeszłym roku. Choć ze względu na małego wolałabym uniknąć 2 wigilii (no dobra, wiadomo, że najlepiej tej u teściów :p ) - nawet jeśli trochę przesuniemy godzinę kąpieli, to i tak nie posiedzimy nigdzie za długo... Ale wtedy teściowie spędziliby wigilię sami, a aż taką @ nie jestem.

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 11 gru 2013, 22:58
autor: Blue
Podziwiam za uklad w stylu "co roku Wigilia u rodzicow/tesciow na zmiane".Wiadomo ze jesli odleglosci sa duze to inaczej sie nie da.Powiem szczerze,o ile u tesciow moglabym sobie wyobrazic nie byc na Wigilii ;;) , tak u moich rodzicow przenigdy.Nie ma opcji nawet w moich myslach,zeby w Wigilie siedzieli bez nas.I w sumie tesciom tez bym oszczedzila tego.My obskakujemy 2 Wigilie,bo odleglosci nie sa duze i cieszy mnie to ze obie strony moga sie nami a raczej naszymi dziecmi ;;) tego dnia nacieszyc.Nasze brzuchy sa jedynie troche przepelnione od 24 potraw,ale za to jaka roznorodnosc smakow :lol: W kazdym razie jesli chodzi o cala rozpiske naszego Tour de Swieta,to wyglada to tak,ze najpierw zaczynamy wczesniejsza Wigilia u moich rodzicow (okolo 16tej jak robi sie ciemno) a potem na ok. 19 jestesmy u tesciow na Wigilii i tam nocujemy,mamy do dyspozycji dla siebie 2 pokoje na gorze wiec uciazliwe to nie jest.Nastepnego dnia czyli 1szego dnia Swiat jestesmy u tesciow do obiadu wlacznie,potem wracajac wstepujemy na wczesna kolacje do moich rodzicow.Tour de Swieta trwa u nas tylko 2 dni-Wigilia i 1szy dzien Swiat.Drugi dzien Swiat byczymy sie,ogladamy z dziecmi po 100 razy prezenty,ogolnie odpoczywamy i my i rodzina.

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 12 gru 2013, 8:55
autor: Kurczak
Blue pisze:Podziwiam za uklad w stylu "co roku Wigilia u rodzicow/tesciow na zmiane".Wiadomo ze jesli odleglosci sa duze to inaczej sie nie da.Powiem szczerze,o ile u tesciow moglabym sobie wyobrazic nie byc na Wigilii ;;) , tak u moich rodzicow przenigdy.


Pewnie każdy tak ma: my wolimy z naszymi rodzicami, nasi partnerzy ze swoimi - dlatego jedynym rozwiązaniem jest kompromis :) Nie wyobrażam sobie, że mielibyśmy wszystkie Wigilie spędzać u moich rodziców albo u rodziców A. Zawsze ktoś byłby poszkodowany.

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 12 gru 2013, 8:58
autor: lmyszka
A ja planuje od przyszłego roku ( miało być w tym ale nie podejmę się jeszcze przy Kacprze ) robić Wigilię u nas i połączyć obie rodziny. I u mnie i u Marcina na Wigilii są tylko rodzice i babcia ewentualnie ciocia z wujkiem więc max wyjdzie 8 dorosłych osób. Po co jeździć skoro można ten czas spędzić razem.

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 12 gru 2013, 9:22
autor: martula_87
Kurczak pisze: nasi partnerzy ze swoimi

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 12 gru 2013, 9:57
autor: Deco-Ania
lmyszka pisze:A ja planuje od przyszłego roku ( miało być w tym ale nie podejmę się jeszcze przy Kacprze ) robić Wigilię u nas i połączyć obie rodziny.
Imyszka - też bym tak chciała. Tym bardziej,ze moja rodzina nie jest specjalnie liczna. Zwłaszcza teraz, kiedy odeszli już dziadkowie. Wczesniej cała (!) rodzina spotykała się właśnie u nich. Teraz, raczej rozbiło się to na trzy rodziny: każde z dzieci dziadków robi swoją Wigilię - głównie ze względu na "powiększone" rodziny i wnuków.
Tylko pojawia się jeden zasadniczy problem: lokalizacyjny. Nie zmieszczę wszystkich u siebie.

Chociaż to też nie "rozwiązanie" do końca idealne.
Nasz przykład:
Z mojej strony: rodzice, brat z "bratową"
Ze strony M.: rodzice, dziadkowie, ciocia z rodziną, siostry.
No właśnie: siostry. Jedna z nich jest mężatką. I co? - czy w takiej sytuacji powinnam zaprosić ją razem z jej teściami? A skoro z teściami to i z siostrą jej męża z dziećmi?
W pewnym momencie sytuacja jak widać nieco się "komplikuje".

I dlatego ja marzę po cichu o wyjazdowych świętach.

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 12 gru 2013, 10:07
autor: niesia2708
Deco-Ania pisze:No właśnie: siostry. Jedna z nich jest mężatką. I co? - czy w takiej sytuacji powinnam zaprosić ją razem z jej teściami? A skoro z teściami to i z siostrą jej męża z dziećmi?

Wydaje mi się,że samą siostrę z mężem. Najwyżej oni będą musieli "obskoczyć" 2 Wigilię.



lmyszka pisze:A ja planuje od przyszłego roku ( miało być w tym ale nie podejmę się jeszcze przy Kacprze ) robić Wigilię u nas i połączyć obie rodziny. I u mnie i u Marcina na Wigilii są tylko rodzice i babcia ewentualnie ciocia z wujkiem więc max wyjdzie 8 dorosłych osób. Po co jeździć skoro można ten czas spędzić razem.

Też nad tym myślałam...może w przyszłym roku jak kupimy stół i krzesła do salonu. Tyle tylko,że u nas to 12 osób z mojej strony i od 4-7 osób od męża.[/hide]

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 12 gru 2013, 10:09
autor: agnieszka19
agnieszka19 pisze:U nas nie ma żadnych Wigilijnych kursowań.
Wigilia jest na przemian- jednego roku u moich rodziców, drugiego u mojej chrzestnej ( siostry mamy).
Tam spotykamy się wszyscy.
Moje babcie, babcie mojego kuzyna, wspólna ciocia która jest sama w Łodzi, , moi rodzice, brat z narzeczoną, ciocia, jej syn i tyle. ::)


U nas niezmiennie wyżej opisany układ :)
W tym roku Wigilia u cioci :)

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 12 gru 2013, 10:13
autor: misia-misia
U mnie też nie ma problemu z wigilijnym kursowaniem. Wigilia niezmiennie u moich rodziców, jak i całe święta :) Spokojnie, na luzie, bez żadnych "wizytacji". I tak od wielu lat.

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 12 gru 2013, 10:18
autor: Patrycja11
Deco-Ania pisze:No właśnie: siostry. Jedna z nich jest mężatką. I co? - czy w takiej sytuacji powinnam zaprosić ją razem z jej teściami? A skoro z teściami to i z siostrą jej męża z dziećmi?
i tym sposobem robi wam się Wigilia na jakieś 78 osób ;)

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 12 gru 2013, 10:25
autor: caixa
My jeśli mamy to jedną Wigilię u moich rodziców. Teścia zabieramy ze sobą. Już od kilku lat. Jak się urodziła mała Wigilię zrobiłam u siebie. Mama i teść przynieśli część potraw także nie było najgorzej z organizacją. ;;))

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 12 gru 2013, 10:27
autor: Deco-Ania
niesia2708 pisze:Wydaje mi się,że samą siostrę z mężem. Najwyżej oni będą musieli "obskoczyć" 2 Wigilię.
Tak by się pewnie właśnie skończyło. Chociaż chwilowo z przyczyn lokalowych nie mam tego dylematu (na szczęście).
Chodzi o to, że kiedy już dzieci zakładają swoje rodziny, a do tego dzieci mają dzieci - coraz trudniej zebrać wszystkich.

ava pisze:wtedy teściowie spędziliby wigilię sami, a aż taką @ nie jestem.
Właśnie dlatego w pewnym momencie zaczęliśmy przywozić jedną z moich babć do Łodzi na Wigilię. Ona nie była sama -a z całym tłumem ludzi, a dla nas (jeszcze przed założeniem własnej rodziny oczywiście) rozwiązany problem "podwójnej" Wigilii.

Re: Wigilijne kursowanie jak obskoczyć wszystkich i żyć.

Post: 12 gru 2013, 10:28
autor: agnieszka19
caixa pisze: Mama i teść przynieśli część potraw także nie było najgorzej z organizacją.


U nas zawsze jest podział. Nigdy osoba organizująca Wigilię nie przygotowuje jej sama.
Ryby, wszystkie rybne potrawy i fasolkę robi jedna babcia.
Pierogi , zupy i kompot osoba u której jest Wigilia
Kolejna osoba robi pieczarki w cieście, makiełki, kapustę z grochem
itd., itd.
Każdy w zasadzie coś przygotowuje :)