Ja tak pracuję od paru lat. Da się.

Ale to rzeczywiście nie rozwiązanie dla każdego.
Porządki domowe czy zajmowanie się dzieckiem to dla mnie odpoczynek pd pracy, a nie rozpraszanie. Ba! Ja przez jakiś czas miałam tylko jeden pokój! Ale wtedy szybko posłałam dziecko do żłobka.

Teraz mam dwójkę na głowie, więc pracuję głównie, jak śpią w dzień 2-3h, wieczorem ile dam radę, no i jak mąż się nimi zajmie (lub coraz częściej one same sobą). W weekendy czasem wysyłam starsze do babci i wtedy robię jak najwięcej zleceń, bo przy młodszym jeszcze się da pracować, w najgorszym wypadku siedzi mi na kolanach, albo bujam go nogą w leżaczku.

W moim przypadku wynajęcie biura odpada, bo zlecenia dostaję o różnej porze dnia i nocy i zwykle trzeba do nich od razu usiąść, zrobić i odesłać. Poza tym pracuję tylko zdalnie, nie widuję klientów, więc to byłby dla mnie zbędny wydatek.