
Audiolka pisze:Ja osobiście uważam, że kocham najbardziej na świecie mojego syna. Bardziej niż kogokolwiek innego.

To mamy problem, bo mąż nie dość, że musi dzielić me serce z dziećmi to jeszcze z moim rodzeństwem. Dziewczyny wysuwają się lekko na prowadzenieAudiolka pisze:Kocha się bardziej partnera/ojca dziecka, czy dziecko? A może te dwie miłości są całkiem inne, w innych "kategoriach"?
W ogóle na jej punkcie mam dość mocnego świra.




agnieszka19 pisze:I dlatego właśnie myślę, że te miłości są zupełnie inne i nigdy w zasadzie nie zastanawiałam się nad tym w takich kategoriach...
A 2013 
Deco-Ania pisze:Dla mnie odpowiedź jest oczywista - nie ma tutaj wyjątku, u mnie zdecydowanie znak równości. Obie (miłość do męża i do dzieci) są różne (z założenia) - ale ich intensywność jest taka sama.
Nie umiałabym wybrać.



Deco-Ania pisze:Dla mnie odpowiedź jest oczywista - nie ma tutaj wyjątku, u mnie zdecydowanie znak równości. Obie (miłość do męża i do dzieci) są różne (z założenia) - ale ich intensywność jest taka sama.
Nie umiałabym wybrać.

Może dlatego, że wkurza mnie rzadziej niż jego ojciecAudiolka pisze:kocham najbardziej na świecie mojego syna. Bardziej niż kogokolwiek innego

ava pisze: żona twierdziła, że wybrałaby męża, bo jego ma jednego, a dzieci mogą mieć więcej...

No wiesz, ale jeśli to jest ten jeden jedyny na całe życie, wyśniony, wymarzony, idealny...mietka pisze:to mężów można mieć na pęczki

Audiolka pisze:Wyczytałam kiedyś, że pewne małżeństwo ze sobą rozmawiało i ona zapytała się go, kogo by wybrał, gdyby musiał ratować. Ja czy dziecko. On odpowiedział że ją, bo może mu urodzić inne dziecko...
Oby nigdy nie musiał wybierać!


I tu jest chyba pies pogrzebany. Gdyby tak się stało, że rozstalibyśmy się z Mężem, czy np. On mnie rzuciłMarcka pisze:nie wyobrażam sobie życia bez niej
to byłby to dla mnie dramat, ale myślę, że podniosłabym się i żyła dalej. Ale życie bez mojego dziecka? To już nie byłoby życie...oooo dokładnieava pisze:Męża kocham bardzo. Ale uczciwie muszę przyznać, żeMoże dlatego, że wkurza mnie rzadziej niż jego ojciecAudiolka pisze:kocham najbardziej na świecie mojego syna. Bardziej niż kogokolwiek innego![]()
ava pisze:A tak serio
martula_87 pisze:Wiadomo miłość do dziecka jest jedyna niepowtarzalna i bezwarunkowa.
A miłość do męża to zupełnie inna miłość.

ava pisze: Gdyby tak się stało, że rozstalibyśmy się z Mężem, czy np. On mnie rzuciłto byłby to dla mnie dramat, ale myślę, że podniosłabym się i żyła dalej.
Gdyby moje dziecko nagle wyjechało do USA załóżmy to mimo, że pękałoby mi serce z tęsknoty też żyłabym dalej... Ale gdyby nagle mój mąż czy moje dziecko straciło życie, to nie wiem czy i jak bym sie podźwignęła... Co innego kiedy ukochana osoba odchodzi, ale mam świadomość, że żyje, a co innego kiedy odchodzi, tracę ja bezpowrotnie i nigdy juz jej nie zobacze, nie utulę...
malaJu pisze:Męża tez kocham, ale wiadomo, że to inna miłość. W ciągłym bieganiu za dnia brakuje nam czasu na romantyczne porywy serc. Ale to cudowny człowiek


Mnie niekoniecznie chodziło o taką fizyczną utratę dziecka, ale np. gdyby dziecko stwierdziło, że z jakiegoś powodu nie chce mnie znać i nie utrzymywałoby ze mną kontaktów (oczywiście mam na myśli dziecko dorosłeFuente pisze:Co innego kiedy ukochana osoba odchodzi, ale mam świadomość, że żyje, a co innego kiedy odchodzi, tracę ja bezpowrotnie i nigdy juz jej nie zobacze, nie utulę...
). No nie wyobrażam sobie tego, życie byłoby wtedy takie, hmmm... niepełne, zawsze czegoś by w nim brakowało.ava pisze:I tu jest chyba pies pogrzebany. Gdyby tak się stało, że rozstalibyśmy się z Mężem, czy np. On mnie rzuciłMarcka pisze:nie wyobrażam sobie życia bez niejto byłby to dla mnie dramat, ale myślę, że podniosłabym się i żyła dalej. Ale życie bez mojego dziecka? To już nie byłoby życie...
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 11 gości