Strona 1 z 1

Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 17 lis 2012, 22:26
autor: szaraczarownica
Wiadomo, że większość mam w jakiś sposób wizualizuje sobie swoje dziecko, albo przynajmniej ma marzenie, że by w jakiś sposób wyglądało/nie wyglądało.
Co sobie myślałyście w ciąży i czy pierwsze spotkanie z Waszym dzieckiem Was nie rozczarowało. Co pomyślałyście w tamtej chwili?
Ja się bardzo bałam, że moje dziecko nie tyle będzie brzydkie, co nie za bardzo będzie mi się podobało. Ponadto byłam święcie przekonana, że Staś będzie łysy.
Jak go zobaczyłam pierwszy raz, to w zasadzie o tym nie myślałam. Pamiętam z tamtej chwili tylko to, że był taki rozkosznie cieplutki :)
Ale jak ochłonęłam na pooperacyjnej, to pomyślałam, że jest śliczny. I jak jeszcze na zdjęciu zrobionym przez męża zobaczyłam, że Staś ma włosy, to byłam szczęśliwa, że moje obawy się nie sprawdziły.

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 17 lis 2012, 22:32
autor: agnieszka19
Mnie Natalka się nie spodobała... To czym się większość zachwyca czyli włosy- mnie sie nie podobały. Wolałam takie słodkie łyse niemowlaczki wygldające tak niewinnie jak aniołki :) A to moje dziecię to taki diabołek trochę był... . No ale po paru dniach się przekonałam do tych kudałatych włosków i pokochałam tego diabołka bardzo bardzo mocno :)

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 17 lis 2012, 22:34
autor: Audiolka
Mały, fioletowy ludek ;) po umyciu blondynek z niebieskimi oczkami - dokładnie taki, jakiego sobie wymarzyłam.

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 17 lis 2012, 22:39
autor: kakonka
Niestety nasze pierwsze spotkanie było następnego dnia po tym jak Młody opuścił mój brzuch. Na zdjęciach które zrobił mój mąż (7 minut po pojawieniu się Młodego Człowieka) widziałam małego, jeszcze nieumytego dzieciaczka. Następnego dnia był już dla mnie najpiękniejszym dzieckiem jakie widziałam i tak już zostało :)

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 17 lis 2012, 23:55
autor: Frezja
szaraczarownica pisze:Ja się bardzo bałam, że moje dziecko nie tyle będzie brzydkie, co nie za bardzo będzie mi się podobało

na sczęście tuż po porodzie na moim brzuchu wylądował
Audiolka pisze:blondynek z niebieskimi oczkami - dokładnie taki, jakiego sobie wymarzyłam.

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 18 lis 2012, 11:18
autor: martula_87
Hehe no nie wiem mi jakoś dzieci po porodzie się nie podobają spuchniętę zmęczone nie nie nie.Mojego synka pokzali mi na sekundę dopiero rano mi go przynieśli i jedyne co pomyślałam że za parę dni będzie fajniej wyglądał.I tak było i wtedy był najpiękniejszy na świecie z ciemnymi włoskami i oczami a teraz tak sie zmienił że po ciemnych włosach i oczach ani śladu....
Nie zachwycam się noworodkami i moim też się nie zachwyciłam mały człowieczek i tyle z czasem stał sie najpiękniejszy na świecie.

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 18 lis 2012, 20:10
autor: malaJu
Moje dzieci? Ula wyglądała jak córka Tysona i naprawdę ciężko było mi się do niej przyzwyczaić. To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Z czasem jej rysy złagodniały, opuchlizna zeszła i już jest śliczna choc spodziewałam się raczej brunetki niż blondynki ;)
Leos to była miłość od pierwszej chwili - szczupły brunet- jak kiedyś jego ojciec, wiec nie mogło być inaczej ;)

A co do samego spotkania. Ulę dostałam najpierw do policzka na sekund trzy. Potem po kilku godzinch mi ją przyniesiono na pooperacyjną. Na dobra sprawę przyjrzeć mogłam sie córce dobę po cc.
Leoś był u mnie najpierw kilka minut na sali operacyjnej, potem godzinę po zabiegu przyszedł na pierwsze karmienie i został z godzinę, dwie. W nocy też mi go przynoszono do karmienia i zabierano gdy chciałam chwilę odpocząć.
Mysle że to, iż miałam go czesto, pomogło nawiazać dobrą wieź.

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 18 lis 2012, 20:37
autor: Pepsi
Ja sobie w ogóle nie wyobrażałam jak moje dziecko będzie wyglądać, nawet mi to do głowy nie przyszło. Jak juz jest na świecie to bardzo jestem ciekawa jak bedzie wygladała za 10, 15, 20 lat :)

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 19 lis 2012, 15:37
autor: Emi
Moje wrażenia po porodzie???
Adaś: czemu on taki fioletowy??? Wygląda jak chińczyk.
Ania: Ale brzydka....
Piękne te moje dzieci po porodzie nie były. Oboje próbowali wyjść siłami natury ale się nie dało i je wyciągano.
Ale za to teraz to najpiękniejsze buźki na świecie :D

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 18 gru 2012, 13:33
autor: Misiak
Mnie w pamięć zapadło pierwsza myśl- "O, ona wcale nie jest taka mała jak myślałam!". Spodziewałam się mikruska a tu normalna dzidzia, tyle że chuda.:) Gdy mi ją przynieśli na pocałowanie czółka gdy mnie zszywali bardzo zwróciłam uwagę na jej wielkie, szeroko otwarte oczy i na to że jej głowa była cała w tym białym meszku. Potem na sali połogowej koło południa przynieśli mi ją na minutkę, nie mogłam podnieść głowy więc jedyne co zobaczyłam to jej mega długie paznokcie u rąk.:) Mężowi pozwolili pójść na noworodki i zrobić jej zdjęcie, i na tym zdjęciu minę ma taką, jakby miała żal do całego świata za to, że ją wyciągnęli- buzia w podkówkę, zmarszczone czoło. Dopiero wieczorem dostałam ją na 15 minut i mogłam się przyjrzeć- była cała zapuchnięta i miała podkrążone oczy ale miała ładny kolor skóry i otwarte ślipka. Teraz gdy patrzę na jej zdjęcie, które wtedy zrobiłam, prawie w ogóle siebie na nim nie przypomina. I jest najpiękniejsza na świecie. :mrgreen:

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 18 gru 2012, 20:57
autor: misia-misia
Mnie się Maja od razu spodobała :) No i kolor włosów wcale mnie nie zaskoczył :lol:

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 27 gru 2012, 10:57
autor: Sybel
Mnie zaskoczyła jego bardzo zdziwiona mina i ta głowa - takie jajo, jak u kosmity, bo się przeciskał przez kanał (sumie to bardziej nawet stożek był). No w pierwszej chwili było "czy jemu to przejdzie?", potem doszło zdziwienie, jak mi pielęgniarki tłumaczyły, ze plamy na czole znikną - jakie plamy? Po prostu tak byłam zajęta całą osobą Wita, ze nie zauważyłam, ze ma na czole naczyniaka. Nadal zresztą ma, ale chyba blednie. A poza tym nie mogłam jakoś uwierzyć w to wszystko - zniknęło ciśnienie w brzuchu, mogłam złapać pełne płuca powietrza, a obok mnie nagle pojawił się mały marudzący ktoś.

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 27 gru 2012, 13:22
autor: Patrycja11
Sybel pisze: A poza tym nie mogłam jakoś uwierzyć w to wszystko - zniknęło ciśnienie w brzuchu, mogłam złapać pełne płuca powietrza, a obok mnie nagle pojawił się mały marudzący ktoś.
tak dokładnie miałam to samo.

Ja ogólnie byłam w ciężkim szoku, że to już i jakoś niewiele pamiętam z tego wszystkiego, tylko tyle że mąż mój nerwowo głaskał mnie po głowie, płakał a później robił fotki.

I Gabryś miał takie dziwnie spuchnięte oczy i ogólnie buzię, na co położna odpowiedziała tylko, że to zupełnie normalne.
Przytulenie po drugiej stronie brzucha-bezcenne :)

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 16 lip 2013, 12:34
autor: Fuente
No cóż, ja od początku byłam w Amelce zakochana, więc jak ją zobaczyłam pierwszy raz, mimo opuchniętej buźki, mimo zniekształconej główki (miała bardzo wyciągniętą jajowatą głowę :lol: ) po porodzie naturalnym, dla mnie była śliczna. No i tak już zostało, że dla mnie ona jest po prostu idealna :D

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 16 lip 2013, 15:15
autor: ava
szaraczarownica pisze:byłam święcie przekonana, że Staś będzie łysy.
A ja odwrotnie - byłam pewna, że moje dziecko będzie miało włosy, niekoniecznie bujną czuprynę, ale włosy musiały być, dostał takie geny, że nie było innej możliwości >D Żartowałam, że jeśli urodzi się łysy, to znaczy, że to nie moje dziecko :lol: Kiedy podczas porodu położna powiedziała, że widać już główkę i spytała czy chcę dotknąć, moja odpowiedź brzmiała "nie, ale czy ma włosy?" :))

A pierwsze spotkanie, hmm, zaraz po porodzie nie widziałam jego buźki, bo położne położyły go plecami do mnie i go intubowały, świetnie pamiętam, jak kazały mi podtrzymać go za tyłek i moja ręka trafiła od razu na miękkie "coś", co nie pozostawiało wątpliwości, że urodziłam syna :mrgreen: Potem szybko go zabrały, więc tak naprawdę zobaczyłam jak wygląda jakieś 2 h po porodzie, kiedy przyniesiono mi go na salę. Cóż, pierwsze wrażenie - nie jest za przystojny 8-) Zapuchnięta czerwona twarz w dziwnym kształcie, szeroki nos z białymi kropkami, krzaczaste brwi, posklejane włosy - Mąż mówi mi "jaki śliczny", a ja sobie myślę, że chyba ta miłość, która na niego spadła, uszkodziła mu wzrok :lol: Żeby nie było - kilkanaście godzin po porodzie z mojego brzydkiego kaczątka zrobił się już piękny łabędź >D Chwilę potem - o Boże, jaki on jest podobny do taty (moim zdaniem przystojnego faceta 8-) ) :lol: Zawsze wkurzało mnie debatowanie do kogo podobne są takie malutkie dzieci, ale podobieństwo było wtedy po prostu uderzające ::)

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 17 lip 2013, 21:25
autor: sardynka
Po porodzie chyba pierwszą moją myślą było, że nie jest do nas podobny 8-) a moją całą uwagę przykuły oczy Miśka, bo było to pierwsze co zobaczyłam po tym jak położyli mi go na klacie - oczy były wielkie, ciemne i wkurzone >D
Z tego wszystkiego nawet nie zwróciłam uwagi na zdeformowaną główkę

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 16 wrz 2013, 8:50
autor: Weira
Ja podobnie jak Kakonka, swojego bobaska na żywo zobaczyłam następnego dnia po cięciu, wcześniej mąż przyniósł mi zdjęcia i pierwsze moje zaskoczenie to "dlaczego Ona ma czarne włosy? przecież miała być blondyneczką" następnie byłam zdziwiona dlaczego Ona ma w ogóle tyle włosów, na USG było widać jakieś drobne igiełki a tu czupryna że hej. Kolejne moje spostrzeżenie to paznokcie, ich kształt był identyczny jak u tatusia, i w ogóle była taka tatusiowata. Muszę przyznać, że zupełnie inaczej wyobrażałam sobie moją kruszynkę i wcale nie była to miłość od pierwszego wrażenia. Za to teraz jest dla mnie najpiękniejsza :)

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 16 wrz 2013, 12:53
autor: tulipan87
Ja byłam bardzo zaskoczona wyglądem mojego synka. Spodziewałam się niebieskookiego blondyna, a zobaczyłam śniadego bobasa o ciemnych włosach i jeszcze ciemniejszych, dużych oczach. Swoją drogą to nigdy nie zapomnę tych wpatrzonych we mnie węgielków <3 Tyle było ufności w tym spojrzeniu (albo we mnie szalejących hormonów :lol: ). Mati od początku był dla mnie śliczny, główkę miał kształtną, a opuchlizna z buzi zniknęła błyskawicznie. A teraz nie ma śladu po ciemnych oczkach i włosach. Mam swojego niebieskookiego blondyna - tak jak miało być :)

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 02 paź 2013, 20:55
autor: Hekate
U mnie pierwsze wrażenie to po prostu zdziwienie, że mała ma tak długie włosy i że są ciemne :shock: (już nie są),a poza tym niedowierzanie że jest taka prześliczna i taka malutka (choć nie była wcale mała jak na noworodka, bo długa). Była kształtna i mało opuchnięta, teściowa się dziwiła, że ona wygląda jak mały dorosły człowiek. Przez ponad godzinę była z nami po urodzeniu i grzecznie leżała przyglądając się swoim rodzicom, a rodzice przyglądali się grzecznie jej nie wierząc w swoje szczęście >D I też myślałam, że nie jest do nas podobna ::)

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 20 paź 2013, 20:08
autor: Suelen
Wstyd mi wspominać to, a co dopiero opisać :oops:

Ja wiedziałam, że będzie dziecko, że trzeba będzie się nim opiekować, ale żebym głaskała brzuszek, skakała z radości, była zakochana to nie, czasem mi nawet wstyd było. Wiedziałam już 7 marca, że 8 marca urodzi się mój syn. O 9 zawieźli mnie (po trudach) na salę operacyjną i słyszę po chwili jak lekarz mówi, ale łysa głowa i wzywa pielęgniarkę, aby szybko zabrać, bo dziecko sine, dużo mi nie trzeb było, aby podwyższyć ciśnienie i stracić przytomność. Obudziłam się, gdy wywozili mnie na salę pooperacyjną, mama stałą nade mną i mówiła ''jaki on do K. podobny", mąż mi napisał, że mały ma się dobrze i podał mi ile waży, mierzy itp. Cieszyłam się, że już po, ale miłość? o nie nie. Gdy zawieziono mnie na drugi dzień na noworodki znajoma moja położna pyta się czy pokazać mi dziecko, a w głowie powiem nie to uzna za wariatkę, ale czy chcę zobaczyć, chyba jeszcze nie, ale powiedziałam ok. Przyjechała z wózeczkiem, uśmiechnęła i wyjęła fioletowy becik, z którego wystawała różowa główką, kazał mi się posunąć, włożyła w ramiona syna i uciekła :shock: No i koniec, zakochałam się i wpadłam w taką przepaść miłości do mojego syneczka <3

A jak sobie go wyobrażałam? chyba większego i z włosami ;)

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 20 paź 2013, 20:14
autor: niesia2708
Pierwsze spotkanie było bardzo szybkie. Położyli mi ją na brzuchu i poczułam taki słodki ciężar. Nie zdążyłam jej niestety obejrzeć ponieważ zaczęła wydalać smółkę i szybciutko mi ją zabrali. Później dopiero na sali jak ją wzięłam do karmienia mogłam się jej przyjrzeć i pomyślałam,że jest śliczna <3

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 20 paź 2013, 20:31
autor: malulu
Pokochałam synka już w brzuchu, ale jak go zobaczyłam, to popłynęły mi łzy szczęścia. Przed porodem nie wiedziałam jak będzie wyglądał, a jak go zobaczyłam to był po prostu idealny <3

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 20 paź 2013, 21:26
autor: malaJu
malulu pisze:a jak go zobaczyłam to był po prostu idealny <3
no przecież! Cała Mama ;) <3 ;;)

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 20 paź 2013, 21:33
autor: malulu
malaJu pisze:no przecież! Cała Mama
na poczatku był cały dziadek z kręconymi czarnymi włosami i granatowymi oczkami ;-)

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 24 paź 2013, 12:57
autor: marciami
mnie całą ciążę wmawiali lekarze, że Mikołaj będzie duży. Więc gdy położyli mi go na brzuchu, takiego skulonego, umazanego to ja pierwsze o co spytałam lekarza to "czemu on jest taki mały/". Lekarz się uśmiał i stwierdził, że jest normalny :D Potem martwiłam się, że nie oddycha, a lekarz czekał az pepowina sama odda płucom "władzę" ;) Ale najbardziej z pierwszego spotkania pamiętam malutką pupę mojego synka :D I ejgo specyficzny zapach, który chyba będę pamiętać do końca życia :)

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 24 paź 2013, 18:01
autor: caixa
szaraczarownica pisze:Co sobie myślałyście w ciąży

Niie potrafiłam sobie wyobrazić jak mała będzie wyglądać. Myślałam o tym gdy inni rozmyślali. Wszyscy mówili, że będzie blondynka i tak się też nastawiłam. Tak też było. ;;))

szaraczarownica pisze:czy pierwsze spotkanie z Waszym dzieckiem Was nie rozczarowało. Co pomyślałyście w tamtej chwili?

O matko! Jaka brzydka :D. I wcale mi do śmiechu nie było wtedy. :lol: Miałam poważne obawy jak ja ją pokocham. Nie wiem czemu jej wygląd powiązałam z miłością. Pamiętam też kolejną myśl, która mi wpadła do głowy: I co? Tak już o końca życia będziemy razem? :lol:

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 24 paź 2013, 21:42
autor: Kurczak
Byłam tak zmęczona porodem, że czułam przede wszystkim olbrzymią ulgę. Pamiętam jednak ten słodki ciężar małego, umorusanego ciałka, kiedy położono mi Ją po raz pierwszy na brzuchu. Wydawała mi się maleńka (mimo że taka nie była) i trochę brzydka :P Na szczęście szybko wyładniała. Ale nie miałam siły jakoś szczególnie się Jej wtedy przyglądać, nawet nie upewniłam się, czy Dianka na pewno jest Dianką, a nie Tadziem :) Tak naprawdę poznałyśmy się trzy godziny później, kiedy ja się już umyłam i doszłam do siebie, i kiedy Maleńka była już wykąpana i ubrana. Wtedy sobie uświadomiłam, że bardzo Ją kocham i że jest najśliczniejszym stworzeniem jakie widziałam. Przygniótł mnie też jednak trochę ciężar odpowiedzialności. Teraz uwielbiam Ją dużo bardziej niż dwa miesiące temu, miłość rośnie z każdym dniem. Nie wyobrażam sobie, że moglibyśmy Jej nie mieć.

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 30 maja 2014, 16:10
autor: kasieńka 85
szaraczarownica pisze:Co sobie myślałyście w ciąży i czy pierwsze spotkanie z Waszym dzieckiem Was nie rozczarowało. Co pomyślałyście w tamtej chwili?
Nie wyobrażałam sobie Karolci. Parę razy myślałam o tym, do kogo będzie podobna. Jak ją urodziłam to poczułam euforię i ulgę, że coś nieuknionego i umówmy się niezbyt przyjemnego mam już za sobą. Jak ją zobaczyłam to moja pierwsza myśl była taka, że wygląda jak kosmita, który dopiero co wykluł się ze swojego jaja(ach, ta moja wyobraźnia). jak usłyszałam ile waży to pomyśłałam, że nie wygląda na takiego kolosa, ale okazało się, że źle zinterpretowałam informacje (ważyła3090g. a nie3900g.)
W ciąży z Gabrysią zastanawiałam się czy będzie podobna do Karolci (usg 3D wzmogły ciekawość)i czy będzie równie bezproblemowa. Jak się urodziła to poczułam znowu ulgę. Pierwsze wspomnienie to jak położyli mi na klatce i ogrzewała mnie swoim maleńkim, cieplutkim ciałkiem(miałam okropne dreszcze).
Obie moje córuchny są dowodem na to, że istnieje bezgraniczna miłość od pierwszego wejrzenia.

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 30 maja 2014, 17:39
autor: Marta
Podczas naszego pierwszego spotkania bylam tak zmeczona, ze niewiele pamietam. Wiem, ze zobaczylam zaskakujaco duzego dzidziusia na rekach meza, pamietam, ze pocalowalam go w czolko i ze byl caly w krostkach. Potem dali mi go do karmienia, to pamietam tylko wrzask ;;) Takie swiadome spotkanie nastapilo dopiero o poranku, gdy mi go przywiezli na sale. Takiego pieknego, malenkiego z czarnymi wloskami. I wtedy poczulam przerazenie i wielka odpowiedzialnosc za to nowe zycie.

Re: Pierwsze spotkanie z moim dzieckiem

Post: 30 maja 2014, 19:38
autor: ewelak
Ja chyba jak większość z Was nie byłam przygotowana na ten moment. Wiedziałam, że to będzie ważny dzień, ale jakoś tego nie ogarniałam... Po porodzie dostałam Zosię od razu do piersi- tylko ją troszkę powycierali. Nie ważyli, ani nie mierzyli bo im się waga popsuła i stwierdzili, że wszystko zrobią na dole za dwie godzinki. Zosia była cały czas przytulona do mnie. Była śliczna <3 Najbardziej rzucały się w oczy jej piękne, duże malinowe usteczka...