W każdym razie, dzieci i matek idealnych nie ma, to fakt,ale jak coś ma pomóc (np.książka o HNB) to niech pomaga, bo o to w końcu chodzi by lepiej poczuć się w roli mamy i zrozumieć własne dziecko, środki dowolne.
), bo ciągle wydawało mi się że słyszę krzyk Basi - teraz już wiem, że przy braku snu i takiej ilości krzyku na dobę to normalne i większość mam HNB ma omamy słuchowe, że dziecko płacze Karola5 pisze:A może wydzielimy temat? to wrzucę może jakiś materiał


szaraczarownica pisze:"bo z nieudolnymi rodzicami zadawać się nie będziemy"

Otóż to, chociaż nie twierdzę chciałabym drugie, ale nie teraz. Mojego synkaszaraczarownica pisze:Mnie moje HNB wyleczyło z chęci posiadania drugiego dziecka.
ale czy mąż się zdecyduje to już inna kwestia 




MamaŻaby pisze:A teraz pytanie - dlaczego HNB występuje? Co jest przyczyną takiej nadwrażliwości?
Karola5 pisze:Ale myślę, że wcale nie większość wcześniaków to HNB, bo znam takie co są bardzo spokojne.

po prostu staram się odpowiadać na potrzeby Gajki a nie dostosowywać ją za wszelką cenę do wyidealizowanego obrazu rodzicielstwa...
I nie bierze się to znikąd. Searsowie zastanawiali się czy przypadkiem to nie od poziomu hormonu stresu w trakcie ciąży, ale obserwując swoich pacjentów to wykluczyli.
Naprawdę baaaardzo polecam "Księgę wymagającego dziecka" (jak i inne pozycje Searsów). Bardzo to ułatwia życie w rodzinie i ułatwia rozwój dzieciakom.

Opisy dzieci spoko, faktycznie bardzo otwierają oczy na to skąd się wzięły niektóre zachowania. Ale reakcje na to są sprzeczne z moimi poglądami (nagrody, pochwały, konsekwencja itp.). No ale ja mam bardzo głębokie przekonania co do traktowania dzieci i pomagania im wzrastać (wolę to określenie niż wychowywanie), więc cóż, może czasem zbyt krytycznie do niektórych rzeczy podchodzę
A i życia z HNB się dopiero uczę, bo dopiero co odkryliśmy, że Jurek w sumie też może być...
ale jednocześnie szanuję, że każdy ma swój sposób na życie z dziećmi i wiem, że dla jednych Searsowie, dla innych Hogg, a dla jeszcze innych Spock itd. Po prostu jeden z filarów rodzicielstwa bliskości (dla niewtajemniczonych - "filozofii" wychowania Searsów) to "nie słuchaj trenerów dzieci", a Hogg jest właśnie w tym rozumieniu trenerką.
), potem stopniowe ograniczanie kontaktu do samego trzymania ręką, potem brak kontaktu (to poszło szybko), potem odsuwanie się co raz dalej od łóżeczka i w końcu wyjście, ale oczywiście z powrotem na każde zawołanie. Bez rad Hogg, to ja bym chyba Stasia zostawiła i wyszła, bo sama nie miałam na to pomysłu.
Nie wiesz jak Staśkowi. To też ok, bo RB zakłada jak najbardziej zadbanie o siebie. Zadowolona matka to szczęśliwe dziecko. Ale ja chyba po prostu dałabym dziecku spać z nami tak długo jak to możliwe i potrzebne. Albo na dostawce/materacyku koło naszego materaca. Bo skoro górny poziom to Staś nie miał jeszcze pół roku, nie? Dla mnie to po prostu dużo za wcześnie na trening samodzielnego zasypiania.
Wiktor
14.06.2009
Kacper
14.08.2013
ale wierzcie mi, że często marzę o średniaku, byle by tylko było odrobinę lżej.Moje nie mają. Antoś nie był kompletnie zainteresowany - bardziej to ja wciskałam mu na siłę jakiegoś misia niż on tego potrzebował. To samo powtarza się przy Julku.ola pisze:W ogóle od kiedy u Was dzieci mają przytulankę do zasypiania?
szaraczarownica pisze:hajnidy mają zazwyczaj wyższe IQ niż przeciętne

ola pisze:W ogóle od kiedy u Was dzieci mają przytulankę do zasypiania?
ola pisze:W ogóle od kiedy u Was dzieci mają przytulankę do zasypiania?
Wróć do Specjaliści o wychowaniu
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość