ava pisze: pewnym momencie kiedy bolało już baaardzo konkretnie, powiedziałam do Męża, że kolejny poród będzie w szpitalu, w którym można dostać znieczulenie,
Jakbym o sobie czytała. Rodziłam w Koperniku, wiedziałam, że nie ma opcji znieczulenia. I jak bolało jak to
ava, napisała konkretnie byłam wściekła na siebie, że się zdecydowałam na taki heroizm. To było koło14, położne mówiły, że wieczorem powinnam urodzić, więc z jednej strony w przerażeniu odliczałam ile to godzin do tego zbawiennego wieczora a z drugiej co rusz upewniałam się, że położne mnie nie oszukują i że nie będzie trwało to dłużej. Urodziłam o 16.03. Za to mąż patrząc na mnie obiecywał, że następne urodzę w prywatnym szpitalu (tylko ze względu na zzo). W sumie nie wiem czy nawet daliby mi znieczulenie bo do 12 wszystko powoli szło a później jak ruszyło to nieomal w łazience bym sama urodziła. Z tego, co wiem zzo mogą podać od jakiegoś rozwarcia.
Obecnie planuję rodzić w Rydygierze, więc opcja zzo istnieje. I zastanawiam się, bo teoretycznie drugi poród powinien być szybszy, więc jak pierwszy dałam radę bez to i teraz dam. Obawiam się, że nie będę potrafiła przeć. No i to wkłucie. A z drugiej strony po co mam się skazywać na ból, skoro mam opcję wybawienia. No i ciekawie byłoby mieć porównanie porodu z zzo i bez a to jedyna możliwość, bo trzeciego dziecka rodzić nie zamierzam. Póki co przyjęłam, że nie planuję, wyjdzie w praniiu

No i ten gaz rozweselający mnie intryguje...
Na marginesie, ostatnio oglądałam program o porodach w Anglii i tam zanim zzo zaproponowali paracetamol. Spotkała się któraś z Was u nas z tym?