Pomimo odbycia szkolenia u Justinaa, prowadzenie budżetu domowego nijak mi nie idzie. Ponieważ w styczniu znów przekroczyliśmy nasz limit
stwierdziłam, że koniecznie muszę wreszcie nad tym zapanować. I wymyśliłam, że spiszę wszystkie podstawowe produkty, które kupuję cyklicznie z adnotacją o ich koszcie i ilości miesięcznego zapotrzebowania. I to co mi wyjdzie odłożę na oddzielnym koncie. Myślicie, że taki sposób mi pomoże? A jak wy sobie radzicie w domknięciem budżetu? Co z nieprzewidzianymi wydatkami? Czy zostawiacie co miesiąc jakąś rezerwę? Jak dużą?




2017
mój mąż jest pod tym względem bardzo systematyczny, ja jakoś mniej, ale za to pamięć mam lepszą
Szewc bez butów chodzi,ale to norma.






