Ja powiem szczerze, że mam ambiwalentne podejście do mody dziecięcej - z jednej strony nie mogę patrzeć na te wszystkie wystawy z małymi manekinami wystrojonymi, jak na wybiegu, ale jak czasem gdzieś dla Antosia wyhaczę fajne ciuszki, to napatrzeć się nie mogę

Rzecz chyba w tym, żeby właśnie nie przesadzać z wydatkami i też nie traktować dziecka, jak obiektu do jakiś modowych eksperymentów. Jeżeli są fajne ubranka w dobrej cenie, to warto kupić. I wiadomo, że przez pierwsze lata wydaje się duże pieniądze, zwłaszcza, gdy to pierwsze dziecko - tak że to też, ktoś wydaje dużo, to jeszcze nie znaczy, że przesadza z wydatkami...
