

Misiak pisze:do odgazowywania używano termometrów

semper pisze:Ale że tak jeszcze uściślę - czopków używa się przy zatwardzeniu (twardej kupie), czy także przy miękkiej, a rzadko się pojawiającej?? Bo u nas jako tako zatwardzenia nie ma, tylko są zastoje i gazy...
Pamiętam, że też bardzo czekałam na ten moment.baila pisze:ale dla mnie po doświadczeniach kolkowych to zdecydowanie pikuś
Oby trwała tylko, do końca trzeciego, bo to, co się teraz dzieje, przechodzi moje wszelkie oczekiwania... Mały płacze od 18:00 do 22:00 i prawie po każdym karmieniu. To ewidentnie gazy, bo aż słyszę jak mu burczy w brzuchu. Masakra. Masaż pomaga max do następnego karmienia, katetery też, czopki glicerynowe oczywiście doktor odradził, a dopuścił Viburcol (jak dla mnie placebo), leżenie na brzuszku dało tylko taki efekt, że młody w akcie protestu i wściekłości zaczął podnosić główkę (na co czekaliśmy...), ale nie uspokaja się w związku z domniemanym masażem. A noszenie i pionizacja jak na razie zaowocowało moim bólem kręgosłupa i trwałym odrętwieniem ramion... Od kilku dni też podaję Debridat i Sab Simplex i mam wrażenie, że jest po tym wręcz GORZEJ semper pisze: W zasadzie, to tuż po napisaniu mojego posta młody strasznie się rozbeczał i okazało się, że w końcu zrobił kupę (48 godzin,nieźle...choć niby w normie), ale myślę, że czopki przydadzą się na kolejny taki zastój...



Misiak pisze:semper, na działanie Ss i Debridatu trzeba poczekać, niestety nie działają od ręki. Ja wyżej wymienionych używałam krótko, ss około 2 tyg, Debridat trochę dłużej i z chwilą odstawienia Debridatu kolki się zmniejszyły, a zaraz się skończyły.


semper pisze: a SS podawałam jak dotąd 4 x po 7 kropli lub 5 x 5 kropli w związku z tym, co tu i na innych formach przeczytałam, że dawka niemiecka jest za duża itd...



Malwina pisze:semper, u nas lepiej jest od wczoraj. Mateusz dostaje 2 x dziennie po 2 krople Delicol + 6 x 2 krople Esputicon.
tulipan87 pisze:Niestety najlepszym lekarstwem na kolkę jest czas, reszta to tylko wspomagacze
semper pisze:Delicol... coś słyszałam.. a jak to działa? to znaczy na jakiej zasadzie?
semper pisze:tulipan87 pisze:Niestety najlepszym lekarstwem na kolkę jest czas, reszta to tylko wspomagacze
...i coś na uspokojenie... oczywiście dla rodziców...

semper pisze:Ciekawi mnie jeszcze czym różni się tak naprawdę (oprócz substancji "pomocniczych", których SS ma oczywiście więcej...) Sab Simplex od Bobotica, bo jeśli chodzi o stężenie Simeticonu to jest ono prawie identyczne, a dawkowanie diametralnie różne
semper pisze:agnieszka19, a nie bałaś się kłaść małej na noc na brzuszku? lekarze ostrzegają, że to może być niebezpieczne (??)



agnieszka19 pisze:semper pisze:agnieszka19, a nie bałaś się kłaść małej na noc na brzuszku? lekarze ostrzegają, że to może być niebezpieczne (??)
Jakoś nie bardzo... Młoda nie miała pościeli, nie spała na podusi i nie miała w łóżeczku zabawek. Główkę przekładała z boku na bok od momentu jak skończyła około 2-3 tygodnie...
Tak czy owak, Waszemu dziecku akurat to pomogło. Ja też bym się zdecydowała, ale to by oznaczało, że mały by w nocy spał, a ja nie...bo tulipan87 chyba najmocniej się wpisała w ten wątek, bo dość długo i ciężką toczyli walkę z Mateuszka kolkami, prawda ?semper pisze:Ale widzę, że wiesz co czuję...

Patrycja11 pisze:później już będzie tylko z górki. Nawet zęby wam będę niestraszne
ALe wiem, że doświadczone mamy w tej kwestii wiedzą co mówią i że trzeba uzbroić się w cierpliwość. I melisę. Melisę juz mam. Nad cierpliwością wciąż pracuję...mietka by powiedziała nawet, że w neopersen fortesemper pisze:I melisę. Melisę juz mam

Ja dalej uważam, że szybciej on wychwyci brak oddechu niż ja
tulipan87 pisze:Dla mnie to strasznie smutny wątek. Przypomina mi się jak mój synek cierpiał z powodu kolki, a jak sobie pomyślę, że teraz cierpią na to kolejne maluszki to mam ciary
Patrycja11 pisze:bo tulipan87 chyba najmocniej się wpisała w ten wątek, bo dość długo i ciężką toczyli walkę z Mateuszka kolkami, prawda ?semper pisze:Ale widzę, że wiesz co czuję...![]()
Może nie dokładnie w ten wątek, bo wtedy tego forum jeszcze nie było, ale na weselnym wylewałam swoje "kolkowe" żale 
tulipan87 pisze:semper, dużo siły dla Was i wiary, że to kiedyś minie. Bo naprawdę minie, nawet jeśli teraz w to nie wierzysz ( ja też nie wierzyłam).




Egzamin zdała muzyka relaksacyjna Wild White Water z szumem płynącej rzeki, ale ostatnio na mocne napady już nie działa, tylko podczas usypiania kiedy jest już w miarę spokojny. Ogólnie trochę mi ręce opadają, bo w ciągu dnia nie pomagają już nawet specjalnie ani spacery, ani przejażdżki... 



A szczerze mówiąc to ja nie widzę za bardzo innych oznak tego niby-uczulenia. Nie znoszę przyczepiania z góry etykietek i denerwuje mnie takie podejście lekarzy - jak się okazuje - dość powszechne. Robię jeszcze próbę z Delicolem, a potem jak nic się nie zmieni, no cóż, podajemy Nutramigen i czekamy...
Z chustą powoli się oswajamy, masaże stosujemy raczej te tradycyjne i te które doradza pan Zawitkowski, przerzut przez ramię staram się stosować, ale chyba za małe mam ramię, bo młody zjeżdża
, nie mówiąc już o tym, że boję się, że mi się wyślizgnie z rąk... 
też tak na mnie działało ale z perspektywy czasu - wszyscy co to mówili i pisali - mieli racjęsemper pisze:W ogóle hasło "wyluzuj" działa na mnie jak płachta na byka - choć Ty go akurat nie użyłaś, ale parę osób przed Tobą owszem...
Czopki używaliśmy kilkukrotnie.

ppola pisze:też tak na mnie działało ale z perspektywy czasu - wszyscy co to mówili i pisali - mieli racjęSpokój rodzica i pewność w działaniu to podstawa przy takim maluszku.

ppola pisze: też tak na mnie działało ale z perspektywy czasu - wszyscy co to mówili i pisali - mieli rację[...]
Na prawdę w nosie miałam cukry i konserwanty - ważne że dziecku pomagało.
No i tu trafiłaś w sedno - to jak rodzic przechodzi dolegliwości dziecka, to jeszcze kwestia jego charakteru i wrażliwości. Szczęśliwie los obdarował mnie mężem o charakterze i emocjonalności równoważącej moją nad-emocjonalność, więc rodzina jakoś funkcjonujemalaJu pisze:A jak dołożymy baby bluesa, poczucie zagubienia i łatwość popadania w skrajności na zasadzie "jestem złą matką, do niczego się nie nadaję" albo "po co mi było to dziecko?", to łatwo o "niepotrzebne" łzy.
A baby blues to smutna sprawa. Aż teraz z perspektywy czasu trudno mi uwierzyć, że tak się czułam i w sumie cieszę się, że kolka Małego zaczęła się tak późno, kiedy psychicznie poczułam się juz nieco lepiej, bo jakby zazębiła się jeszcze z baby bluesem, to nie wiem czy bym to zniosła...;/
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości