Ja będę, choć wiem, że życie może to zweryfikować brutalnie. Niestety, pracowałam 10 lat w przedszkolu i żadna z osób uczących tam religii a trochę ich było, nie nadawała się do tej pracy. Na zajęciach panował chaos nie do opisania, treści przekazywane były w sposób trudny, używano pojęć tak abstrakcyjnych, że dzieci nie miały szans pojąć, co się mówi. Oczywiście, to nie jest łatwe uczyć o Bogu, ale wydaje mi się, że jednak można inaczej.
Kwiatki:
Pan 1 - przedszkole miała odwiedzić delegacja z Turcji. Pan się przejął i opowiadał dzieciom o Muzułmanach. Np. że ucinają ręce za kradzież. efekt? Wchodzi grupa Turków do sali a dzieci pędęm z krzykiem do łazienki
Pani 2 - niczym w gimnazjum latały krzesła.
Pani 3 - po haśle "Twoi rodzice się rozwiedli? To nie masz rodziny. Masz mamę, ale to nie rodzina" musiała się gęsto tłumaczyć, bo dziewczynka poczuła się jak sierota i poszła do domu zapłakana.
Skąd ta kuria ich bierze? A potem się dziwią, że coraz więcej rodziców rezygnuje, bo efekt jest często odwrotny od zamierzonego i dziecko się zwyczajnie zniechęca.


Wiktor 
























