Poród naturalny

Wszystko, co wiąże się z tym wyjątkowym czasem - objawy, przebieg i opieka poporodowa

Poród naturalny

Postautor: Audiolka » 29 paź 2012, 0:00

Poród naturalny jak sama nazwa wskazuje, jest naturalnym procesem, w trakcie którego przychodzi na świat dziecko. Jakie jest Wasze zdanie w tym temacie? Jak wspominacie swój poród SN? Czy po urodzeniu pierwszego dziecka silami natury, zdecydowałybyście się po raz kolejny na poród naturalny?
Gdzie są kobiety, tam jest zamieszanie
Obrazek
Awatar użytkownika
Audiolka
Administrator
 
Posty: 3001
Rejestracja: 27 paź 2012, 21:33
Lokalizacja: Uć/Łagiewniki
Has thanked: 41 times
Been thanked: 57 times

Re: Poród naturalny

Postautor: kochecka » 29 paź 2012, 8:54

Rodziłam naturalnie ze znieczuleniem zzo. Poród trwał 3 doby...ale mimo wszystko chętnie urodzę naturalnie raz jeszcze. Tylko chciałabym mieć pewność, że w razie potrzeby mogę poprosić o znieczulenie. Niestety w moim szpitalu (Zd-Wola) nie ma takiej opcji więc zaczynam się mocno zastanawiać jak ten problem rozwiązać :roll:

Połączyłam posty - Emi

Rodziłam w Londynie.

termin miałam na 15 stycznia.Około 36 tc wykryto u mnie cholestazę. Dośc długo zwlekano z wyznaczeniem terminu wywoływania porodu. Ostatecznie do szpitala miałam się stawić 2 stycznia. Więc pełni nadziei że 2 stycznia zobaczymy naszego potomka - stawiliśmy się z mężem na oddziale szpitala Kings College w Londynie. Czekaliśmy chyba godzinę zanim nas w ogóle przyjęli. Trafiliśmy do tzw poczekalni, czyli sali dzielonej z jeszcze jedną pacjentką.Miałyśmy własną łazienkę, tv, wieżę, piłki do rodzenia nawet dużą szafę na ciuchy. A dla partnerów rozkładane fotele do spania. Byłyśmy jednak oddzielone parawanem.
O 11 zostaliśmy przyjęci na oddział.razem z nami jeszcze jedna para - nasi współlokatorzy. Obie miałyśmy wywoływany poród.
Około 12 podłączyli mnie do ktg, pobrali ponownie krew, zmierzyli ciśnienie, posłuchali dziecka. I kazali czekać. Po godzinie był obchód i lekarka po przejrzeniu mojej karty ciąży stwierdziła że cholestaza sie cofnęła :o co jest raczej niemożliwe...ale to już inna historia. Powiedziano nam że możemy iść do domu...ale to my mamy zadecydować bo jeśli chcemy to oni nam ten poród wywołają...
No nic, byliśmy w szoku i nie wiedzielismy co robić. Zawołaliśmy więc polską położną, a wiedzieliśmy że tego dnia bedzie w pracy, żeby zapytać o radę. A ona po pierwsze zapytała czy badał mnie ktoś ginekologicznie. No oczywiście że nie. Zauważyła też na ktg że mam regularne skurcze i to mocne. Ja bólu nie czułam, spinał się brzuch ale to wszystko. Tak więc polska położna poinformowała lekarkę (tą samą która nas posyłała do domu) że są skurcze i że powinni mnie przebadać. Przebadała mnie położna - ta polska - zrobiła to naprawdę delikatnie i stwierdziła że jest rozwarcie na 1,5 palca i ona by chciała mi wody przebić bo akcja definitywnie się już sama powoli zaczynała.Przy okazji położna zrobiła mi też masaż szyjki.
Jak powiedziała o tym lekarce to ta zmieniła zdanie- nie chciała nas już wypuścić i zamiast przebijac wody kazała założyć mi dowcipną tabletkę na sznurku która miała wywołac skurcze. Faktycznie bolesne skurcze pojawiły się już około 15 i cały czas rosły na sile. Około 19 już mnie porządnie bolało i jęczałam. Około 22 lekarz mnie zbadał (bolało nieziemsko) i stwierdził że rozwarcie jest już na 2 palce. Jakąs godzinę później wyłam z bólu więc pielęgniarka zrobiła mi zastrzyk z petydyny no i skurcze padły :evil: całkowicie :evil:
O 9 rano pielęgniarka stwierdziła że rozwarcie się cofnęło... :o tak więc zlecono mi kolejną zabawną tabletkę. Miałam ją dostać o 17. Ale nie dostałam. Jak się później okazało połozna która miała mi założyć tabletkę, dokonała wpisu w karcie że otrzymałam tabletkę, jednak zapomniała o mnie...co jakiś czas przychodził lekarz i pytał jaki jest postęp. Ja juz zgłupiałam bo każda połozna mówiła co innego. Ale tak naprawdę dopiero w niedzielę zaczęliśmy z mężem podejrzewać że jest coś nie tak i że chyba ktoś tu coś pomylił. Akurat w niedzielę znowu pojawiła się polska położna więc powiedzieliśmy jej żeby sprawdziła moją kartę. Oczywiście za chwilę przybiegł lekarz przeprosić za to że o mnie zapomnieli...o 16 w niedzielę dostałam kolejną tabletkę.Mocniejszą.Po 3 godzinach wyłam z bólu. Około 20 odszedł mi czop. A około 23-24 zaczęły odchodzić wody. Tak więc od razu przenieśli nas na własną salę. Tam jęczałam z bólu przez całą noc. Niewiele pamiętam z tego. Maż mówi że wrzeszczałam na niego , nie pozwalałam się dotykać i mówiłam że to wszystko jego wina :lol:
Dopiero o 9 rano w poniedziałek mnie zbadano. I okazało się że pojawiło się magiczne 4cm rozwarcia. Tak więc od razu poprosiłam o znieczulenie zewnątrz oponowe. Od tej pory cały czas czuwała nade mną położna. Fajnie, bo skakał nade mną bardzo.Przygotowanie do znieczulenia miałam wrażenie że trwa wieki. A potem ciężko było wytrzymac bez drgnięcia w pozycji siedzącej żeby lekarz mógł się wbić. Ale jak już dostałam pierwszą dawkę, bylo cudnie. Nic nie czułam. I zaczęłam odpoczywać.
O 12 zbadano mnie i bylo już 9cm. tak więc położna zapowiedziała że około 15 przemy.
O 15 przyszła lekarka. dostałam tez oksytocynę ponieważ skurcze były mocne ale co 10 minut a to za długo żeby wyprzeć dziecko. Niemalże od razu po podaniu oksytocyny młodemu zaczęło spadać szybko tętno. Więc właczyli alarm na oddziale. W pare sekund sala wypełniła się lekarzami i położnymi. Najpierw próbowali młodego wyciągać próżnociągiem, ale się nie udało więc oststecznie wyciągneli go kleszczami.
Położyli mi go na brzuchu i oboje z mężem się rozpłakaliśmy. Potem łozysko ale z tego niewiele pamietam bo byłam zbyt podekscytowana Maksem :]

Tak więc można powiedzieć że rodziłam od piatku do poniedziałku ale sam poród "właściwy" trwał 20 godzin. Przez calusienki czas był ze mną mąż.

Urodziłam o 15.06 a na salę poporodową przenieśli mnie dopiero o 22.
W sumie poród wspominam pozytywnie pomimo długości i całego zamieszania z tabletkami.
Awatar użytkownika
kochecka
SuperMama
 
Posty: 3432
Rejestracja: 27 paź 2012, 21:03
Lokalizacja: Zd-Wola
Has thanked: 43 times
Been thanked: 42 times

Re: Nasze wspomnienia porodowe

Postautor: Audiolka » 29 paź 2012, 21:46

Matka Polka ( nie że ja jestem 8-)
Do szpitala trafiłam w poniedziałek ze skurczami nasilającymi się co 4-5 minut. Czułam się dobrze, ale już dwa tygodnie wcześniej zaczął mi odchodzić czop, także było wiadomo, że już tuż tuż. W nocy z poniedziałku na wtorek spałam po 5-6 minut bo mnie budziły skurcze, tak samo było następnej nocy, ale ja o dziwo czułam się wypoczęta. W środę ok 17 wysłali mnie do lekarza, który stwierdził że to na pewno jeszcze trochę potrwa. Przyszła do mnie chrzestna Wojtka i zanim zamieniłyśmy dwa zdania okazało się, że jadę na porodówkę... pielęgniarki widziały jak wyglądam i opierdzieliły lekarza, który wysłał mnie na porodówkę. Znalazłam się tam około 18, załatwiłam formalności, zrobili mi lewatywę i czekałam. Skurcze były coraz silniejsze. Około 19:30 przebili mi pęcherz i czekałam na to aby rozwarcie zrobiło się większe. Skurcze coraz silniejsze, rozwarcia brak. Sławek był cały czas ze mną, ale zakazałam mu się do siebie zbliżać i odzywać ;) w końcu chwilę przez północą kazali mi przejść na fotel - wszystko przestało boleć. I tam było jedno hasło "przyj". Ja wykonuje polecenie, ale młody się zaklinował. Zadzwonili po kleszcze, wiec gdy tylko to usłyszałam zanim przyszła pielęgniarka z narzędziem, młody był na świecie. Mały fioletowy kosmita :)
Zabrali go do mycia, a mnie szyła pani doktor.
I tutaj muszę napisać że "obsługę" miałam świetną. Zarówno pani doktor jak i położne bardzo mi pomagały, wspierały, ale nie obchodziły się jak z jajkiem. Po zszyciu na godzinkę zawieźli mnie do sali, gzie odpoczywałam. Był przy mnie Sławek cały czas i martwił się o to "żeby nam dziecka nie zamienili" :)
Później pojechałam na górę. Urodziłam w czwartek, a ze szpitala wyszłam w następny czwartek, ponieważ młody miał żółtaczkę. Początkowo gdy widziałam go w inkubatorze aż mnie serce bolało, ale później... mogłam iść pod prysznic kiedy chciałam, mogłam się wyspać i tak naprawdę bardziej doszłam do siebie w szpitalu niż w domu :)
Gdzie są kobiety, tam jest zamieszanie
Obrazek
Awatar użytkownika
Audiolka
Administrator
 
Posty: 3001
Rejestracja: 27 paź 2012, 21:33
Lokalizacja: Uć/Łagiewniki
Has thanked: 41 times
Been thanked: 57 times

Re: Poród naturalny

Postautor: Audiolka » 30 paź 2012, 0:25

Również rodziłam naturalnie. Od momentu przebicia pęcherza z wodami, poród trwał 5,5 godziny. Natomiast cały poród trwał 4 dni - nie żebym chciała przebić kochecką :)
Jeśli będę kiedykolwiek w kolejnej ciąży, to bardzo bym chciała rodzić SN. Z drugiej jednak strony gdybym miała CC, byłoby to idealne porównanie jednego i drugiego sposobu :)
Gdzie są kobiety, tam jest zamieszanie
Obrazek
Awatar użytkownika
Audiolka
Administrator
 
Posty: 3001
Rejestracja: 27 paź 2012, 21:33
Lokalizacja: Uć/Łagiewniki
Has thanked: 41 times
Been thanked: 57 times

Re: Poród naturalny

Postautor: lmyszka » 30 paź 2012, 6:20

Mój poród trwał 12 h :) bolesne 12 h bo miałam wszystkie możliwe bóle w tym krzyżowe.
Do szpitala pojechałam bo jak byłam rano na wizicie u lekarza okazało się, że sączą mi się wody.
Czekałam jak długo mogłam ale około 15 zaczęła plamić. Wtedy też zaczęły się skurcze.
Urodziłam o 3:25.

Powiem szczerze, że mimo bólu rodzić mogę, ale w ciąży chodzić niekoniecznie :)
<3 Wiktor <3 14.06.2009
<3 Kacper <3 14.08.2013
Awatar użytkownika
lmyszka
Moderator
 
Posty: 11439
Rejestracja: 27 paź 2012, 20:02
Has thanked: 78 times
Been thanked: 108 times

Re: Poród naturalny

Postautor: AnnaMaria » 02 lis 2012, 20:54

Choć mój poród był długi bolesny i skomplikowany to i tak zdecydowałabym się jeszcze raz rodzić naturalnie jak dla mnie było to niesamowite przeżycie
Awatar użytkownika
AnnaMaria
SuperMama
 
Posty: 1188
Rejestracja: 01 lis 2012, 10:11
Has thanked: 4 times
Been thanked: 36 times

Re: Poród naturalny

Postautor: Frezja » 02 lis 2012, 21:09

ja również rodziłam siłami natury, poród trwał 9h a od przebicia pęcherza 1h 5min,bolało...ale jeśli będzie taka możliwość następną dzidzie też będę starała się w ten sposób urodzić,pamiętam że przerażała mnie zawsze wizja ciąży i porodu i bólu z tym związanego,byłam pewna że będę wyglądać jak hipopotam i 9 miesięcy spędzę leżąc z miską w domu a na pewno będą musieli mnie uśpić i pokroić,teraz gdy jest już po jestem bardzo pozytywnie zaskoczona :D przez tyle lat zastanawiałam się i bałam jak to będzie a poszło zupełnie gładko :P
Obrazek
Awatar użytkownika
Frezja
SuperMama
 
Posty: 539
Rejestracja: 02 lis 2012, 16:29
Lokalizacja: Łódź
Has thanked: 21 times
Been thanked: 3 times

Re: Poród naturalny

Postautor: Sybel » 02 lis 2012, 23:46

U mnie wyszło super szybko. W ogóle urodziłam 10 dni przed terminem, a zaczęłam rodzić 3 h po zwiedzaniu 3 mieszkań, jak szukaliśmy czegoś, co by można było kupić. Jeszcze do Zgierza podskoczyliśmy, koło 21 byliśmy w domu. Poszliśmy spać przed północą, ale ja się jakoś tak tego dnia nieswojo czułam, mówiłam, ze chyba niedługo urodzę, kręciłam się i w ogóle. O północy, czytając "Czerwoną gorączkę" Pilipiuka (chyba nomen omen) poczułam puknięcie i wody mi odeszły. Mąż mnie zawiózł do szpitala, gdzie lekarz chyba usiłował mi wypchnąć dzieciaka gardłem podczas badania. Męża wysłali do domu, bo to jeszcze hohoho, po czym biegiem wracał. Całość, od odejscia wód, trwała 2 h 55 min. Młody na dzień dobry usłyszał od tatusia "O rety, jaki kosmita", a ja się darłam na lekarza, który nawet nie poczekał, żeby znieczulenie zadziałało przy szyciu krocza. Myślałam, że zabiję dziada po prostu... Bo poród sam w sobie był cichy, ja tam popiskiwałam, a potem się rozdarłam na cały szpital "O rety, mamy syyyynaaaa!" :) W sumie fajnie było, chociaż jak miałam skurcze, położna burczała, że co ja tak histeryzuję, jeszcze mam masę czasu przed sobą. Zmieniła zdanie, jak odkryła, ze zamiast 3cm jest 10 i dzieciak się powoli ewakuuje. W sumie nie moge powiedzieć, żeby mnie bolało - dla mnie to było bardziej ogromne ciśnienie i miałam wrażenie, że jeśli się mu poddam, stracę władzę nad własnym ciałem, więc nieco utrudniłam chyba poród, ale w efekcie Wit wyskoczył po jednym mocnym pchnięciu. Nie zdążyły mnie naciąć, nie miałam żadnego znieczulenia. Cieszę się, ze tak poszło, bo w trakcie ciąży miewałam myśli typu "ale się boję, w co ja się wpakowałam, że też nie mogę się wycofać". Chyba jak większość w chwilach paniki. Teraz liczę na to, ze ewentualny drugi raz też pójdzie tak szybko.
Sybel
 

Re: Poród naturalny

Postautor: ela » 04 lis 2012, 20:34

Mamy w ciąży może zainteresuje inf. o spotkaniu poswięconemu porodowi naturalnemu "Naturalne narodziny" w piątek w Edukatorku http://www.facebook.com/events/432727380120320/
Obrazek ObrazekObrazek
ela
Firma
 
Posty: 129
Rejestracja: 27 paź 2012, 22:21
Lokalizacja: Łódź
Has thanked: 0 time
Been thanked: 0 time

Re: Poród naturalny

Postautor: ppola » 08 lis 2012, 12:24

Teoretycznie rodziłam 12h, to znaczy o 5:20 odeszły mi wody. Potem kompletnie nic się nie działo, jakieś delikatne bezbolesne skurcze. Dostałam oksytocynę, lewatywę i zaczęło się coś dziać. W praktyce wszystko trwało 4,5h gdzie ostanie 30 minut to skurcze parte. Generalnie, poród wspominam całkiem miło - jeśli tak można napisać o porodzie :D Poszło szybko sprawnie i spodziewałam się ze będzie bardziej bolało :mrgreen: Kolejny poród chciałabym także SN . Aaaa poród był bez znieczulenia bo panicznie bałam się znieczulenia w kręgosłup 8-)
Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
ppola
SuperMama
 
Posty: 4910
Rejestracja: 01 lis 2012, 9:30
Has thanked: 13 times
Been thanked: 125 times

Re: Poród naturalny

Postautor: =MiLi= » 08 lis 2012, 13:06

Jak już mam porównanie jak to jest rodzić przez sn i cc to mogę coś na ten temat powiedzieć ;) jeśli dane będzie mi mieć kiedyś 3. dziecko od razu załatwię sobie cesarkę, nie zamierzam kolejny raz próbować rodzić sn... Nelkę urodziłam sn, bez zzo, nie chciała się wstawić w kanał, była ułożona twarzyczką do spojenia, w efekcie tętno zaczęło jej spadać i wycisnęli mi ją z brzucha. Urodziła się z objawami niedotlenienia, dostała 6/7/8 pktów. Nacięli mnie konkretnie, do tego wychodzące łożysko nieco rozerwało nacięcie, więc rana była większa. Sam ból porodowy był do zniesienia, bolało bardzo, ale dało się znieść, chociaż był moment, że o zzo pomyślałam ;) Odkąd zaczęły się skurcze parte już nie czułam żadnego bólu tylko potrzebę parcia. do szycia krocza podali mi miejscowe znieczulenie i luzik, nie bolało. Bezpośrednio po porodzie jak działało znieczulenie podane do szycia było super, czułam się dobrze, później już było troszkę gorzej, ale najgorsza była 3 czy 4 doba, już byliśmy wtedy w domu... Rana bolała, ciągnęła, siedzieć za długo nie mogłam, stać za długo nie mogłam, szczypało przy załatwianiu się... no nic fajnego :roll: Zdecydowanie połóg po sn był gorszy niż poród.
Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
=MiLi=
 
Posty: 78
Rejestracja: 02 lis 2012, 17:05
Has thanked: 0 time
Been thanked: 0 time

Re: Poród naturalny

Postautor: Deco-Ania » 08 lis 2012, 16:28

kochecka pisze:więc zaczynam się mocno zastanawiać jak ten problem rozwiązać
przyjechać na poród do ICZMP (o ile nic się tam nie zmieniło).
Ja chciałam rodzić bez znieczulenia, ale położna sama mi zaproponowała.
Obrazek
Obrazek
Deco-Ania
SuperMama
 
Posty: 10551
Rejestracja: 31 paź 2012, 11:07
Has thanked: 97 times
Been thanked: 194 times

Re: Poród naturalny

Postautor: Bian » 11 lis 2012, 22:16

U mnie było w miarę szybko i sprawnie. W kartę informacyjną mam wpisane, że rodziłam 8 godzin, ale oni liczą od pierwszych skurczów :P Jak dla mnie wszystko trwało 3 godziny :P Zaczęło się ok. 3:30, skurcze co 10 minut, nie za mocne. Mąż o 4 wyszedł do pracy, szczerze mówiąc nawet mu nie powiedziałam, że te skurcze się zaczęły :lol:

Jakoś przed 5:00 skurcze były co 7 minut, więc do niego zadzwoniłam i powiedziałam co i jak. W domu był o 5:30, bo musiał przekazać sprawy koledze :D W tym czasie wzięłam prysznic, dopakowałam torbę i ubrałam się. Jak przyszedł, to zapytał czy zdąży wyjść z psem :lol: Stwierdziłam, że tak, mimo iż skurcze miałam co 4 minuty :twisted: Ostatecznie o 6:40 byliśmy na IP w Rydygierze. Podłączono mnie do KTG, a położna do mnie "eee naprawdę ma pani skurcze co 3-4 minuty? KTG takie spokojne :P". Lekarz miał akurat cesarkę, więc przyszedł przed 8:00, a tu rozwarcie na 6 palców :lol: To zabrali mnie na górę i tak naprawdę wtedy zaczęła się akcja.

Lekarz musiał przebić mi pęcherz płodowy, dostałam oksytocynę, zrobili mi lewatywę i tak sobie chodziłam, co jakiś czas się kładłam pod KTG. Chwilę przed 11:00 zaczęły się bóle parte i 15 minut później Hania była na świecie. Także od wjazdu na porodówkę trzy godzinki z kwadransem :) Bez znieczulenia, z lekkim nacięciem. Po porodzie położna powiedziała "Brawo, jesteś stworzona do rodzenia dzieci" :twisted:

Myślę, że jeśli kiedykolwiek zdecyduję się na kolejne dziecko, to będę chciała urodzić naturalnie, aczkolwiek chciałabym zobaczyć jaka jest różnica ze znieczuleniem. Niby takie mega bóle miałam przez kilkanaście minut i ogólnie było spoko, ale jeśli mogłabym urodzić tak szybko i bez bólu w ogóle to czemu nie :D
Bian
SuperMama
 
Posty: 7849
Rejestracja: 04 lis 2012, 20:05
Lokalizacja: Łódź
Has thanked: 9 times
Been thanked: 103 times

Re: Poród naturalny

Postautor: Sybel » 12 lis 2012, 8:18

Po porodzie położna powiedziała "Brawo, jesteś stworzona do rodzenia dzieci" :twisted:


To samo usłyszałam :) Z jednej strony super, ale ja np. gdybym wzięła prysznic, to bym już urodziła w łazience. Zawsze podziwiam dziewczyny, które jeszcze zdążyły to zrobić..
Sybel
 

Re: Nasze wspomnienia porodowe

Postautor: Sybel » 23 lis 2012, 12:50

Mój poród był całkiem szybki. Termin miałam wyznaczony na 23.06, ale już od 10.06 mówiłam, że urodzę lada dzień, bo takie mam dziwne przeczucie. 12.06 zwiedzaliśmy z mężem kilka mieszkań, co łączyło się między innymi ze wspinaczką po schodach na III piętro. Potem jeszcze podjechaliśmy na moment do Zgierza do naszego mieszkanka coś zabrać i wróciliśmy do Łodzi, do mojej mamy. Torba porodowa byłą gotowa od dawna, więc tym się nie przejmowałam. Wykąpałam się, położyłam (od dawna spałam z podkładem pod prześcieradłem na wszelki wypadek, bo mamy nowiutki materac, więc szkoda by go było. No i miałam z tym podkładem wyczucie. Cały dzień lekko mnie ciągnął brzuch, ale byłam totalnie wyluzowana. Koło północy, kiedy nadal czytałam książkę (Czerwoną gorączkę nomen omen :roll: ), nagle brzuch mi się zatrząsł (dosłownie), poczułam lekkie Puk i wody odeszły. Obudziłam męża, zapakowałam sobie podkład między nogi i fru do łazienki zabezpieczyć się na podróż. W międzyczasie koordynowałam pakowanie wody, szlafroka i klapków do torby. jakieś 20 minut po północy byliśmy w Rydygierze. Nie bolało, ani nic, po prostu odczuwałam dyskomfort, jak miałam skurcze. Pan doktor zbadał mnie tak boleśnie, że myślałam, ze mi młodego gardłem wypchnie. Był burkliwy, mamrotał pod nosem i się wściekał, ze co chwila proszę o powtórzenie pytania. Pielęgniarka najpierw zafundowała mi krwiak na jednej ręce, bo bardzo nieudolnie załadowała mi wenflon, a w drugiej też miała problem z wkłuciem - żyły mam dobrze widoczne i nigdy nie ma problemów z pobieraniem... Miałam 3 cm, więc wysłali nas na górę. Mąż poszedł ze mną na porodówkę, dostałam tam łóżko, potem lewatywę, połaziłam chwilę do wc, po czym męża mi wysłali do domu. Ja w tym czasie już leżałam, miałam skurcze co 2 minuty. Panie się zaczęły dopytywać, czy brałam jakieś leki. Ponieważ nie czułam sie najlepiej, nie mogłam sobie żadnych przypomnieć i powiedziałam, ze chyba nie. Zaraz dostałam opieprz, ze przecież tu jest wpisany w styczniu antybiotyk, bo miałam zakażenie pęcherza. Warknęłam im, ze skoro widzą w książeczce, to po co pytają (no bolało jak cholera i średnio myślałam). Pani przyszła i zaczęła się nabijać, co ja tak jojczę, jeszcze kuuupa czasu przede mną, ale zdziwiła się, ze co chwila się spinam. Zbadała mnie i zdziwiona, ze to juz 7 cm, a było koło 2 w nocy, więc kazała zadzwonić po męża, który 20 minut wcześniej wyszedł. Zapytałam o znieczulenie, to się dowiedziałam, ze teraz to już za późno (pół godziny wcześniej było za wcześnie...), chciały, żebym zaczęła chodzić po korytarzu, ale zanim zlazłam z łóżka, bo bardzo wysokie było, to już trzeba było na fotel. Nie podobało mi się, ze położne na mnie cały czas histerycznie krzyczały, ze mam przeć, dziecko wyskoczyło po drugim pchnięciu w całości, a przez ich nerwy tylko bardziej panikowałam. To było o 2.55, a więc po niecałych 3h od odejścia wód w domu. Bardzo mi się ten poród nie podobał, ale na szczęście Wit szybko wylądował na moim brzuchu, a Tatuś zdołał tylko palnąć "O rany, jaki kosmita...", po czym został wyproszony. Nie pamiętam, jak to było z łożyskiem, za to szycie bolało znacznie bardziej, niż poród. Mąż mówi, że się na pana doktora darłam, żeby zaczekał, aż znieczulenie zadziała. Potem były 2h z mężem i maleństwem w osobnym pokoiku, po czym trafiliśmy na poporodowy. Tam też nie było fajnie, pani doktor opierniczyła mnie za to, ze rodzina przyniosła mi jakieś jedzenie, bo powinnam jechać tylko na szpitalnym (tyczyło się to wszystkich mam), inna dziewczyna oberwała, ze jak ona śmiała przysnąć z dzieckiem w łóżku podczas karmienia, bo mogła je zabić... No generalnie było niemiło, chamsko, jedna położna mojej współlokatorce zabroniła przewijać jej synka, jak był w inkubatorze, po czym inna przyszła i ją potwornie zjechała, ze jak ona może dziecka nie przewijać i tak o nie nie dbać (tu ja wkroczyłam i we dwie opierniczyłyśmy położną, ze jak nie umieją sie komunikować w zespole, to ich problem, a od nas niech się odwalą). Potem okazało się, ze Wit ma wpisaną złą grupę krwi (mam AB+, a miał wpisane 0+...), a dałam 2 kwity z grupą krwi.
Bardzo się cieszyłam, jak nas wypuścili, bo było okropnie. To był Rydygier w ogóle.
Sybel
 

Re: Poród naturalny

Postautor: tulipan87 » 03 gru 2012, 21:43

Ja może nie powinnam się wypowiadać, bo finalnie urodziłam przez cc, ale miałam niezły przedsmak porodu naturalnego - takie 2 w 1 jak to powiedziała położna. Po 18h miałam już tak dość, że błagałam o znieczulenie i nie wyobrażam sobie rodzić przez kilka dób.
Co do znieczulenia w ICZMP - zostałam poinformowana przez znajomą położną, że jeśli będę chciała znieczulenie to muszę sama o nie poprosić, bo nikt sam z siebie mi go raczej nie zaproponuje :(
ObrazekObrazek
Awatar użytkownika
tulipan87
SuperMama
 
Posty: 2579
Rejestracja: 01 gru 2012, 22:35
Lokalizacja: okolice Łodzi
Has thanked: 12 times
Been thanked: 26 times

Re: Poród naturalny

Postautor: martula_87 » 04 gru 2012, 8:59

tulipan87 pisze:Ja może nie powinnam się wypowiadać, bo finalnie urodziłam przez cc, ale miałam niezły przedsmak porodu naturalnego - takie 2 w 1 jak to powiedziała położna. Po 18h miałam już tak dość, że błagałam o znieczulenie i nie wyobrażam sobie rodzić przez kilka dób.
Co do znieczulenia w ICZMP - zostałam poinformowana przez znajomą położną, że jeśli będę chciała znieczulenie to muszę sama o nie poprosić, bo nikt sam z siebie mi go raczej nie zaproponuje

Dokładnie ja rodziłam naturalnie przez 22 h bolało okrutnie i jedyna moja myśl jak ja go wypchnę jak pod koniec nie miałam siły już nawet oddychac.Może gdybym miała krótszy poród Młody urodziłby się naturalnie a takto Młody był też umęczony i nie dał rady.A co do znieczulenie mnie zaproponowała położna jak poród się ruszył to jak tylko osiągnełam te ich wymagania w których jest taka możliwosc od razu bez wahania powiedziałam że chcę przyszedł lekarz i się upewnił i po 15 minutach już mi było błogo.Bardzo żaluje że nie urodziłam naturalnie bo byliśmy bardzo blisko dzieliło nas od tego tylko parcie.
Jeden wniosek za długo męczą kobiety i tyle żadna która ze mną rodziła dłużej niż 18h nie urodziła naturalnie dziecią spadało tętno i w 2 minuty cesarka.Po co tyle męczyc skoro mają metody przyśpieszające poród może nie do końca odpowiednie ale mają( ja się dowiedziałam po czasie że 2 tabletki ''prawdy'' jak to pani położna określiła był tabletkami wczesno poronnymi ale po nich w 3 h miałam pełne rozwarcje więc nie rozumiem po co było tyle nas męczyc)
Dominik 8.05.2012
Awatar użytkownika
martula_87
SuperMama
 
Posty: 8647
Rejestracja: 28 paź 2012, 6:39
Has thanked: 243 times
Been thanked: 93 times

Re: Poród naturalny

Postautor: martitka » 09 gru 2012, 14:36

Obu synów urodziłam SN. Pierwszy poród trwał 6 godz 10 min, drugi niecałą godzinę.
Czysto naturalny był drugi poród, bo nie zdążyli mi podać żadnych leków, dopiero w IV fazie dostałam głupiego jasia jakiegoś ;)
Pierwsze podejście było na wspomagaczach w postaci oxytocyny i nospy, mogłam skorzystać z wanny z hydromasażem oraz prysznica (polecam, przyspieszają, łagodzą ból i rozluźniają). KTG miałam przy obu porodach, przy czym przy drugim tylko jedno zdążyli :D
Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
martitka
 
Posty: 92
Rejestracja: 28 paź 2012, 19:47
Has thanked: 2 times
Been thanked: 1 time

Re: Poród naturalny

Postautor: Deco-Ania » 12 gru 2012, 14:22

tulipan87 pisze:Co do znieczulenia w ICZMP - zostałam poinformowana przez znajomą położną, że jeśli będę chciała znieczulenie to muszę sama o nie poprosić, bo nikt sam z siebie mi go raczej nie zaproponuje
No to ja miałam zupełnie odmienna sytuację (pisałam wyżej). Na blok porodowy zjechałam z postanowieniem, że rodzę bez znieczulenia. Położna sama się nie zapytała i mnie namawiała - bo akurat lekarz zszedł na dół do innej pacjentki.

Tak więc to chyba zależy od tego na kogo się trafi i na który blok porodowy.
Obrazek
Obrazek
Deco-Ania
SuperMama
 
Posty: 10551
Rejestracja: 31 paź 2012, 11:07
Has thanked: 97 times
Been thanked: 194 times

Re: Poród naturalny

Postautor: grafitowa » 23 gru 2012, 8:35

tulipan87 pisze:Co do znieczulenia w ICZMP - zostałam poinformowana przez znajomą położną, że jeśli będę chciała znieczulenie to muszę sama o nie poprosić, bo nikt sam z siebie mi go raczej nie zaproponuje :(


U mnie wyglądało to tak, że akurat moja położna w ICZMP zapytała się, czy chcę znieczulenie, gdy przyszedł odpowiedni moment. Jako że bardziej bałam się samego znieczulenia niż porodu, to zakładałam, że będę chciała urodzić bez, zapytała więc położną "A dam radę bez?", odpowiedziała, "Da pani radę", więc zaufałam jej bezgranicznie i udało się urodzić bez znieczulenia.
Awatar użytkownika
grafitowa
SuperMama
 
Posty: 3696
Rejestracja: 25 lis 2012, 16:35
Has thanked: 22 times
Been thanked: 34 times

Re: Poród naturalny

Postautor: kasieńka 85 » 12 lut 2013, 12:42

Rodziłam siłami natury...w Koperniku, gdzie jak wiadomo nie było opcji znieczulenia. Wiedziałam o tym, decydując się tam rodzić. W sumie poród, trwał jakieś 4godziny. Nie powiem, przez dwie ostatnie byłam na siebie okrutnie zła, że sama się tak urządziłam, że nie mam opcji znieczulenia. A z drugiej strony, myślę, że i tak by mi go nie podali, bo trzeba spełnić określone kryteria. Akcja porodowa rozwijała się tak, że nie wiadomo kiedy z rozwarcia na 1,5palca zrobiło się takie, że mogłam przeć. Kolejne dziecko też raczej sn(pocieszam się, że będzie jeszcze szybciej). Natomiast cc bałabym się...chyba...
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
kasieńka 85
SuperMama
 
Posty: 7297
Rejestracja: 28 sty 2013, 17:37
Has thanked: 58 times
Been thanked: 142 times

Re: Poród naturalny

Postautor: kochecka » 03 mar 2013, 19:57

Drugi poród trwał duuuużo krócej ::) Tylko 6h, bez znieczulenia. Ból był porównywalny do tego sprzed 4 lat.
Wtedy rozwarcie od 2cm do 4cm szło od piątku do poniedziałku i bolało tak, że z dużej części tego okresu nic nie pamiętam bo zwijałam się półprzytomna z bólu.
Tym razem nie wiadomo kiedy zrobiło się to 4cm i tak naprawdę dopiero od 5cm bolało. Wtedy mój lekarz założył mi balonik i w godzinę zrobiło się już 8cm. Pozostałe 2cm to kolejna godzina naprzemiennego kucania, wstawania i kładzenia się do badania.
Awatar użytkownika
kochecka
SuperMama
 
Posty: 3432
Rejestracja: 27 paź 2012, 21:03
Lokalizacja: Zd-Wola
Has thanked: 43 times
Been thanked: 42 times

Re: Poród naturalny

Postautor: Fuente » 29 mar 2013, 16:33

Porodem naturalnym byłam nieco przerażona bo moja mama miala ciężki poród, a mówi się, że jak chcesz wiedzieć jaki poród Cię czeka spytaj swoja mamę jaki poród miała sama...
Więc ja nastawiałam się na dramatyczna akcję... a tu niespodzianka :D
Poród trwał dość krótko. O 11 odeszły mi wody więc szybko na porodówkę. Na miejscy rozwarcie było ok. 3 cm, zero skurczy, zero bólu tylko sączące się cały czas wody. podali mi antybiotyk z racji dodatniego GBSa i zaprowadzono mnie na porodówkę. Tam od razu podłączyli mi oksytocynę żeby wywołać czynność skurczową. Pierwsze skurcze pojawiły się ok 14, ból całkowicie do zniesienia, rozwarcie 5 cm. Podano mi znieczulenie co spowodowało spowolnienie akcji porodowej, ale ból ustąpił całkowicie. Kiedy znieczulenie przestało działać przez godzinę miałam być bez nieczulenia żeby akcja przyspieszyła i faktycznie po godzinie było 7 cm rozwarcia podano mi kolejne znieczulenie, które znieczuliło mi tylko prawą stronę po lewej stronie czułam skurcze jako ból podbrzusza i krzyża... ale tez do przeżycia. Skurcze krótkie bo ok 15 sekund średnio co 20-30 sekund i tak już pozostało do końca porodu. W czasie porodu bujaliśmy się z mężem na piłce, chodziliśmy, nawet żartowaliśmy z położną kiedy znieczulenie działało.

W fazie parcia ból był faktycznie, choć skurcze miałam krótkie więc to pewnie spowodowało że nie czułam się tak zmęczona samym porodem. Samo parcie też poszło nam dość szybko i o 20:38 Amelka była na moim brzuszku a dzielny tatuś przecinał pępowinę, chwile potem urodziło się łożysko.

Najgorzej wspominam szycie. Podano mi znieczulenie, ale lekarze musieli mnie szyć natychmiast zanim mnie znieczuliło bo bardzo krwawiłam, więc szyli mnie na żywca i wtedy faktycznie trochę się tam pozwijałam z bólu i postękałam. Jak przestałam krwawić to na resztę szycia mnie uśpili.

Jeszcze w nocy 4 godziny po porodzie sama poszłam do łazienki, co prawda zrobiło mi się tam słabo, ale do łóżka dotarłam samodzielnie. Następnego dnia już śmigałam przy Amelce :)

Tak więc, sam poród niesamowicie pozytywnie mnie zaskoczył :)
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
Fuente
Moderator
 
Posty: 6317
Rejestracja: 27 paź 2012, 22:20
Has thanked: 42 times
Been thanked: 91 times

Re: Nasze wspomnienia porodowe

Postautor: Fuente » 07 kwie 2013, 21:20

Poród w Salve
ok. 11:30 odejście wód płodowych w domu, zaraz telefon na IP, kazali przyjechać jak najszybciej bo miałam dodatniego GBSa. Na szybko więc coś zjadłam, szybki prysznic, golenie i jazda na porodówkę. Na miejscu, badanie na IP małe rozwarcie na dwa palce, praktycznie zero skurczów. Dali mi koszulę do przebrania kazali zostawić swoje rzeczy w szatni i na salę porodową. Tam KTG przez 20 minut potem lewatywa i kroplówka z oksytocyny. Potem sobie spacerowalismy po oddziale (skurczow nadal brak), żartowaliśmy, zwiedzaliśmy oddział, rozamwialiśmy z położną. Przyszła Pani anestezjolog na wywiad opowiedziała mi o łągodzeniu bólu i powiedziała że czeka na mój sygnał zeby mi podać ZZO.
Ok. 14 zaczęły sie pierwsze skurcze, i od razu były dośc częste choc krótki bo ok. 10- 15 sekund. ok 15:30 poprosiłam o ZZO, więc mnie znieczulili tak skutecznie że znów nic nie czulam więc znów cała w skowronkach smigałam z mężem po oddziale, obdzwoniłam sobie rodzine i przyjaciół. Ok. 17:30 znieczulenie po mału odpuszczało, znów zaczęło boleć, ale nie podali mi kolejnego ZZO, bo po pierwszej dawce za bardzo akcja spowolniła więc chcieli rozbujać wszystko. Godzinke sie pomęczyliśmy, bardzo pomogla mi piłka i spacerowanie i ok. 18:30 dostałam kolejną dawkę znieczulenia przy rozwarciu 7 cm. Znieczuliło mi tylko prawą stronę, po lewej nadal czułam ból. Nic sie nie dalo zrobić- widocznie źle ulożyl się cewnik przy ZZO.
ok. 19:30 znów zaczęłam czuć skurcze, nadal krótkie bo 15-20 sekund (i tak pozostalo już do końca), średnio co 20 sekund. Ok. 20:15 zaczęłam przeć o 20:38 Amelka juz leżała na moim brzuchu. Potem szycie, najgorszy moment ze wszystkich... Szyli mnie na żywca, bo bardzo krwawilam więc znieczulenie nie zdążyło zadziałać. Jak nieco krwawienie ustało to mnie uśpili na resztę szycia, a zaraz po szyciu mnie obudzili i podali mi Malutką, do karmienia :)

Ogólnie poród oceniam jako stosunkowo lekki, nie czulam się zmęczona, ani szczególnie obolała... Tak to ja moge rodzic :D
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
Fuente
Moderator
 
Posty: 6317
Rejestracja: 27 paź 2012, 22:20
Has thanked: 42 times
Been thanked: 91 times

Re: Poród naturalny

Postautor: Szizel » 25 kwie 2013, 12:15

Ja miałam poród naturalny odeszły mi wody o 2:3 w nocy i do godz 10 nie miałam, żadnej akcji porodowej, rozwarcie na 2 cm, dostałam oksytocyne i jak się ruszyło na całego tak o 15 Julia wyskoczyła z brzuszka, poród miałam bez znieczulenia, boleć skurcze bolały, był moment ze poprosiłam o znieczulenie, ale go nie dostałam bo zaburzyło by to poród rozwarcie było na 8 cm. Kolejne dziecko też chcę rodzić naturalnie.
Obrazek

Obrazek
Awatar użytkownika
Szizel
SuperMama
 
Posty: 776
Rejestracja: 27 paź 2012, 21:49
Lokalizacja: Łódź
Has thanked: 0 time
Been thanked: 9 times

Re: Poród naturalny

Postautor: sardynka » 01 lip 2013, 20:00

Rodziłam naturalnie w ICZMP

Jako, że już od 5 dni stacjonowałam w szpitalu na OCP to 20.02 postanowiono zrobić mi test OCT

10:30 test OCT - pojawiła się odpowiedź macicy, ja czułam jedynie lekkie twardnienia brzucha więc luzik 8-)
12:00 lekarz po teście stwierdził rozwarcie na 4cm i oznajmił mi że rodzę
12:30 lewatywa i telefon do P. że ponoć właśnie rodzę :XC
13:00 przebicie pęcherza płodowego, podłączenie oksytocyny (początek I fazy porodu i okropnych skurczy z krzyża, w międzyczasie przyjechał mój mąż)
14:00 znieczulenie ZOP - po znieczuleniu spadło mi ciśnienie i zaczęłam odpływać...także na szybko podano mi efedrynę dożylnie, następnie jakieś 2 kroplówki, przez co akcja porodowa spowolniła, bo odłączono oksystocynę... kolejne dawki ZOP mniej więcej co 1h już bez żadnych skutków ubocznych
Po ustabilizowaniu ciśnienia dostałam kolejną kroplówkę z oksytocyną, znowu wróciły skurcze (ale już zupełnie niebolesne), więc leżałam, gadałam z P., słuchałam innych porodów i oczywiście obserwowałam zapis ktg
O 19:00 po badaniu okazało się, że rozwarcie to nadal 4 cm, więc powoli zaczęto mnie nastawiać na cesarkę, ale położna kończąca dyżur jeszcze postanowiła rozmasować mi szyjkę (też nic nie czułam)
O 20:00 nagle czuję, że chcę przeć - położna w szoku bo rozwarcie mam pełne - rozpoczyna się 2 faza porodu
Niestety o 20:00 zaczyna przeć też dziewczyna, której odeszły zielone wody...lekarze nie chcą dwóch porodów na raz i starają się wstrzymać mój (bo tętno młodego ładne)...zatem przykręcają mi kroplówkę z oks i każą przestać przeć! Jednym słowem masakra
W końcu ok 21:40 biegnę na fotel i w kilku partych rodzę moje 3930 kg szczęścia :D
Szycie i łyżeczkowanie macicy miałam też na ZOP i zupełnie nic nie bolało - a ja cały czas gadałam jak najęta hehe

Ogólnie cały poród wspominam dobrze, oprócz godziny nie czułam praktycznie żadnego bólu, no i nawet się jakoś bardzo nie zmęczyłam... miałam świetną położną, która poprowadziła mnie za rękę przez cały poród i nie dała mi odczuć, że coś idzie nie tak (po fakcie dowiedziałam się od znajomej położnej, że wszyscy szykowali się już na cc a później na kleszcze!)
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
sardynka
SuperMama
 
Posty: 3678
Rejestracja: 23 gru 2012, 11:49
Has thanked: 56 times
Been thanked: 34 times

Re: Poród naturalny

Postautor: martula_87 » 01 lip 2013, 20:44

sardynka, u mnie jak już stwierdzono że mam pełne rozwarcie to już nie pozwolono dolewac znieczulenia.
Więc byłam przerażona że będzie znów bolało i będę parła w bólu.
I po paru minutach zaczynałam powoli czuc skurcze tylko że w sumie zaraz tętno Dominika spadło więc zapadła szybka decyzja o cc.
A Tobie dolewali znieczulenie???Czu po prostu akcja tak szybko poszła???
Dominik 8.05.2012
Awatar użytkownika
martula_87
SuperMama
 
Posty: 8647
Rejestracja: 28 paź 2012, 6:39
Has thanked: 243 times
Been thanked: 93 times

Re: Poród naturalny

Postautor: sardynka » 01 lip 2013, 20:54

martula_87 pisze:A Tobie dolewali znieczulenie???Czu po prostu akcja tak szybko poszła???


szczerze to nie pamiętam... ale pewnie dostałam znieczulenie tuż przed pełnym rozwarciem (zrobiło się znienacka w ciągu niecałej godziny, więc nie przewidzieli, że zaraz zaczną się parte), bo w 2 fazie nie pamiętam żeby mnie jakoś specjalnie cokolwiek bolało...generalnie parte odczuwałam tak jakby chciało mi się wiadomo co, ale bólu przy tym nie czułam prawie żadnego (nawet jak kazali mi parte wstrzymywać)
No i chyba byłam dobrze znieczulona, bo zupełnie nie czułam jakiegokolwiek bólu krocza przy porodzie ani kilka godzin po (dopóki nie zeszło znieczulenie)

A druga faza raczej należała do tych dłuższych bo 1h45 minut
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
sardynka
SuperMama
 
Posty: 3678
Rejestracja: 23 gru 2012, 11:49
Has thanked: 56 times
Been thanked: 34 times

Re: Nasze wspomnienia porodowe

Postautor: agnieszka19 » 21 lip 2013, 21:04

No to mam chwilę, więc opiszę jak to było u nas.
Pomijam już tygodniowe niemal oczekiwanie w szpitalu i jedną nie udaną indukcję porodu...

Godzina 23:00 16/17 lipca- zaczęłam odczuwać regularne choć mało bolesne skurcze. Po porannym badaniu wiedziałam, że rozwarcie mam już na 3-4 cm. Dziwne te skurcze były bo występowały często- co 5-7 minut, ale tak jak pisałam, nie były jakieś bardzo bolesne.
Poprosiłam jednak położną, aby zawołała lekarza. Przyszedł po koło 24:00. Zbadał mnie i stwierdził, że nic od rana się nie zmieniło i że jeszcze na pewno długo to potrwa. Dał mi zastrzyk z nospy i stwierdził, że jeśli to poród, to po zastrzyku szyjka łatwiej będzie się rozwierać, a jeśli nie poród to odpocznę przed indukcją, która miała mieć miejsce rano.

Godzina 2:00, 17 lipca- Po zastrzyku poszłam spać i spałam do 2:00. Obudził mnie mocny i długi skurcz. Leżałam w łóżku i liczyłam skurcze do 2:37- wiem bo mam smsa, którego pisałam do męża.
Godzina 3:00- położna znowu wezwała lekarkę. Ta niezbyt zadowolona z faktu, że musiała wrócić, zbadała mnie i stwierdziła, że mam lekkie skurczyki a nie skurcze, że szyjka nawet nie drgnęła, rozwarcie się nie zwiększyło. Powiedziała, że mogą wziąć mnie na porodówkę, ale to bez sensu bo będę więcej musiała leżeć pod KTG, a lepiej jest chodzić. Zaproponowała, żebym poszła pod prysznic na przynajmniej pół godziny.

Tak też zrobiłam. Pod prysznicem spędziłam 45 minut. Ból był już nie do zniesienia. Miałam, aż mdłości. Przyszła położna i powiedziała, że zatem znowu wezwie lekarza.
Poszłam jeszcze do toalety i tam odeszła mi część wód- tak przynajmniej podejrzewałam.

Z toalety do pokoju lekarskiego doszłam już z ledwością...
Godzina ok 4:00- Ledwo wdrapałam się na fotel. Pani doktor zbadała mnie i stwierdziła, że super bo rozwarcie już na 5-6 cm. No to szybko poprosiłam o znieczulenie. I w tym momencie odeszła reszta wód a lekarka stwierdziła, że rozwarcie jest już na 8 cm i za późno na znieczulenie.
No to zapytałam czy mogę dzwonić po męża, na co ona:" Tak! i to szybko!"

Godzina 4:14- Telefon do męża. Pamiętam tylko, że mówiłam mu jak w amoku: "Szybko, szybko!".
Potem wsadzili mnie na wózek inwalidzki bo stwierdzili, że mogę nie dać rady dojść na porodówkę. Jadąc na wózku wysłałam jeszcze mężowi sms-a o pięknej treści: "Gazem!".

Skurcze były już masakryczne. Właściwie nie mijały. Miałam wielki problem, żeby z wózka wdrapać sie na łóżko porodowe. Miałam wrażenie że rozerwie mnie od środka. Pamiętam, że jak tylko weszłam na łóżko poczułam bóle parte. I krzyczałam do nich i to już, że rodzę. Na początku babeczka nie chciała wierzyć i kazała mi przestać krzyczeć, ale jak sprawdziła to okazało się, że faktycznie główka już wychodzi. W tym momencie zobaczyłam w drzwiach męża i od razu poczułam się pewniej choć bolało nieziemsko.

Godzina 4:25- Mąż złapał mnie za rękę...Główka, brzuszek i reszta- poszło gładko. Wszystko to dla mnie działo się jak w filmie, mega szybko. Wyjęli młodą i położyli mi na brzuchu. Potem jeszcze jeden skurcz i urodziłam łożysko.
Podobnie jak przy Nati nie popękałam i nie byłam nacięta.

No i w końcu nasza kruszynka była z nami. Mieliśmy 2 h żeby się sobą nacieszyć.Potem przewieziono mnie na oddział poporodowy.
ObrazekObrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
agnieszka19
SuperMama
 
Posty: 4175
Rejestracja: 28 paź 2012, 23:10
Lokalizacja: Łódź
Has thanked: 13 times
Been thanked: 52 times

Re: Nasze wspomnienia porodowe

Postautor: malaJu » 21 lip 2013, 21:07

agnieszka19, mimo wszystko gratuluję i baaardzo zazdroszczę takiego porodu :) Oby wszystkie tak przebiegały! (w sensie każdej z nas, bo nie wiem, czy macie w planach jeszcze jedno dziecko ;P )
Awatar użytkownika
malaJu
Administrator
 
Posty: 10299
Rejestracja: 21 paź 2012, 19:37
Lokalizacja: Łódź
Has thanked: 722 times
Been thanked: 265 times

Re: Nasze wspomnienia porodowe

Postautor: Misiak » 22 lip 2013, 6:19

agnieszka19, super że tak szybko, i że mąż niczym w filmie wpadł w ostatniej chwili i udało się urodzić razem.:)
5.12.2012 Polunia <3
7.07.2023 Rodzina <3
Awatar użytkownika
Misiak
SuperMama
 
Posty: 4203
Rejestracja: 19 lis 2012, 10:33
Has thanked: 40 times
Been thanked: 68 times

Re: Poród naturalny

Postautor: MadMar » 24 lip 2013, 14:39

Do szpitala zgłosiłam się w dniu terminu- 11.07.2013 z rozwarciem na 1 palec.
I tak leżałam i czekałam aż albo się coś zacznie albo będą indukować.

We wtorek 16.07 o 11 podłączono mi kroplówkę z oksytocyną. Pamiętam swoją pierwszą myśl kiedy zobaczyłam porodówkę- "to może ja jeszcze dziś nie będę rodzić, poczekam, raczej rezygnuję, przepraszam za zamieszanie ale ja już pójdę..."

Zaczynałam z rozwarciem na 2 palce. Po dwóch godz odesłano mnie na oddział- brak postępu, skurcze nieregularne.
Męczyły mnie jednak cały czas co 7-10 min.
Chodziłam sobie po oddziale, kucałam, starałam się skupić i być gotowa wrazie gdyby jednak miało się rozkręcić.
Zrobili mi KTG (geniusze- bez tej sondy skurczowej). Wtedy miałam już regularnie co 5 min dużo silniejsze skurcze. Mówię na obchodzie lekarzowi- że mam regularne skurcze a on mi na to- na KTG nic nie wyszło (dziwne nie? :o )
o 22 wybłagałam położną o badanie, bo bałam się że przegapię moment podania ew. znieczulenia, które chciałam gdybym miała bóle krzyżowe.
Rozwarcie 5 cm- kierunek porodówka.
i tak sobie leżałam pod ktg, spokojna, skupiona. około 23 zadzwoniłam po męża. I niestety zaczęłam mieć bóle krzyżowe (choć myślałam że skoro ich nie było to już się nie pojawią...).
Bóle z brzucha były do przeżycia. Bolało- owszem ale wiedziałam że dam radę. NAtomiat krzyżowe...
dostałam mdłości, robiło mi się słabo, prawie mdlałam, nie mogłam oddychać. Chodziłam po ścianach miałam dreszcze. Wszyscy krzyczeli o oddychaniu, a ja w ogóle nie mogłam nad sobą zapanować.

Zapytali mnie czy chcę znieczulenie- zgodziłam się- i to była dobra decyzja. Nie wiem dokładnie jak to działa, ale czułam skurcze z brzucha- wiedziałam więc co robić, kiedy i jak oddychać, a o plecach zapomniałam.
Nawet mąz mówił że między skurczami przysypiałam i chrapałam :wink:
Grzecznie słuchałam położnej- kucałam, wstawałam byłam spokojna i skupiona.
Położna chciała ratować mi krocze przed nacięciem (bo Hania miała być malutka...) ale okazała się o 0,5 kg cięższa, więc tylko powiedziała, że nie da rady bez.
Wszystko szło dobrze, ale pod koniec Hania się obróciła. Nie wiem ile powinna trwać faza partych bóli- u mnie trwała godzinę.
Hania nie mogła się odopowiednio ustawić...
zrobiło się jakoś gorąco, mąż trzymał mnie za rękę i głowę, prawie parł ze mną....
potem usłyszałam coś w stylu "ona nie wyjdzie, szykujcie kleszcze..." no i wtedy 3 parcia i Hania była z nami... tak się bałam tych kleszczy...


potem łożysko- niestety nie całe i musiałam być łyżeczkowana :( szycie i po wszystkim.
Straciłam dużo krwi, było nerwowo

i jak tak czytam
sardynka pisze: bo w 2 fazie nie pamiętam żeby mnie jakoś specjalnie cokolwiek bolało...generalnie parte odczuwałam tak jakby chciało mi się wiadomo co, ale bólu przy tym nie czułam prawie żadnego (nawet jak kazali mi parte wstrzymywać)
to chyba już mi znieczulenie przestało działać, bo bolało... oj bolało
ale warto było;)
Obrazek
Zapraszam na bloga: http://przeszyjto.blogspot.com
Awatar użytkownika
MadMar
 
Posty: 384
Rejestracja: 24 maja 2013, 13:11
Lokalizacja: konstantynów
Has thanked: 1 time
Been thanked: 4 times

Re: Poród naturalny

Postautor: malaJu » 24 lip 2013, 14:52

MadMar, oj namęczyłaś się, bidulko. Pamiętam to uczucie mdłości z bólu... Ważne, że się udało naturalnie!
Awatar użytkownika
malaJu
Administrator
 
Posty: 10299
Rejestracja: 21 paź 2012, 19:37
Lokalizacja: Łódź
Has thanked: 722 times
Been thanked: 265 times

Re: Poród naturalny

Postautor: Sybel » 24 lip 2013, 15:04

MadMar, a który to szpital?

Mnie starsznie wkurzało, jak właśnie położne krzyczały, ze mam przeć, a opieprzały, jak przerywałam, zeby oddech złapać. No jak miałam nie oddychac? Chybabym im zemdlała...
Sybel
 

Re: Poród naturalny

Postautor: Patrycja11 » 24 lip 2013, 15:05

malaJu pisze: Pamiętam to uczucie mdłości z bólu...
ja niestety też. I tą duchotę. Wiecznie kazałam otwierać okna, a było z 15 stopni mrozu, jak nie lepiej. Później trzęsłam się jak galareta. Ahhh, przypomniałam sobie :roll:

Sybel Madurowicz.
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
Patrycja11
Moderator
 
Posty: 9187
Rejestracja: 30 paź 2012, 13:47
Lokalizacja: Konstantynów
Has thanked: 198 times
Been thanked: 117 times

Re: Poród naturalny

Postautor: MadMar » 24 lip 2013, 16:16

Patrycja11 pisze:Sybel Madurowicz
dokładnie
chociaz na opiekę położnej i lekarza nie mogę narzekać.
malaJu pisze:oj namęczyłaś się, bidulko
fakt, ale pamiętam jak już po wszystkim w czasie szycia dziękowałam lekarzowi i obiecałam mu, że następnym razem będę grzeczniejszą pacjentką i postaram się urodzić tak sprawnie jak dwie panie na sąsiednich salach porodowych (2 godz i były po wszystkim, ale to kolejne porody)
Obrazek
Zapraszam na bloga: http://przeszyjto.blogspot.com
Awatar użytkownika
MadMar
 
Posty: 384
Rejestracja: 24 maja 2013, 13:11
Lokalizacja: konstantynów
Has thanked: 1 time
Been thanked: 4 times

Re: Poród naturalny

Postautor: Patrycja11 » 24 lip 2013, 16:58

MadMar pisze:pamiętam jak już po wszystkim w czasie szycia dziękowałam lekarzowi i obiecałam mu, że następnym razem będę grzeczniejszą pacjentką i postaram się urodzić tak sprawnie jak dwie panie
no już takim potworem jak ja to chyba nikt tam nie był.
Nie chciałam oddychać jak mi mówiła położna, nie chciałam wstawać, kucać, nie chciałam piłki, zupełnie nic. Mówiłam tylko, że nie chcę i że mam dosyć. Także jak czytam twój poród to i tak byłaś o niebo spokojniejsza niż ja :)

Pokaż nam jakąś fotkę Hani w wątku "pokażmy swoje pociechy" :)
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
Patrycja11
Moderator
 
Posty: 9187
Rejestracja: 30 paź 2012, 13:47
Lokalizacja: Konstantynów
Has thanked: 198 times
Been thanked: 117 times

Re: Poród naturalny

Postautor: Deco-Ania » 24 lip 2013, 19:47

Patrycja11 pisze:no już takim potworem jak ja to chyba nikt tam nie był.
no chyba, że dziewczyna, która rodziła ze mną - wyzwała wszystkie położne. K...a to było najłagodniejsze określenie jakie padło. W końcu się wkurzyły i poprosiły jej męża, żeby z Nią porozmawiał.
Obrazek
Obrazek
Deco-Ania
SuperMama
 
Posty: 10551
Rejestracja: 31 paź 2012, 11:07
Has thanked: 97 times
Been thanked: 194 times

Re: Poród naturalny

Postautor: Patrycja11 » 24 lip 2013, 19:48

Deco-Ania pisze: K...a to było najłagodniejsze określenie jakie padło.
a nie no, to w takim razie ja byłam po środku. Nie odważyłabym się ;)
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
Patrycja11
Moderator
 
Posty: 9187
Rejestracja: 30 paź 2012, 13:47
Lokalizacja: Konstantynów
Has thanked: 198 times
Been thanked: 117 times

Re: Poród naturalny

Postautor: AnnaMaria » 24 lip 2013, 22:07

MadMar pisze:ona nie wyjdzie, szykujcie kleszcze... no i wtedy 3 parcia i Hania była z nami... tak się bałam tych kleszczy...
ja na to hasło urodziłam w 5 min :lol:
Awatar użytkownika
AnnaMaria
SuperMama
 
Posty: 1188
Rejestracja: 01 lis 2012, 10:11
Has thanked: 4 times
Been thanked: 36 times

Re: Poród naturalny

Postautor: kakonka » 24 lip 2013, 22:39

czytam, czytam i podziwiam :)
Jak prawie (Boże to już) 5 lat temu odwiedziłam Pumę po ciężkim porodzie to prawie zemdlałam. I bardzo długo myśląc o porodzie wracały do mnie Jej traumatyczne(moim zdaniem) opowieści.
Awatar użytkownika
kakonka
SuperMama
 
Posty: 4139
Rejestracja: 27 paź 2012, 22:27
Lokalizacja: Aleksandrów Łodzki
Has thanked: 109 times
Been thanked: 34 times

Re: Poród naturalny

Postautor: gorzatka » 25 lip 2013, 9:20

Ja jak rodzilam miesiac temu i też uslyszałam hasło kleszcze to Ola w ciagu minuty była juz z nami
Obrazek

Obrazek[/url]
gorzatka
SuperMama
 
Posty: 1083
Rejestracja: 03 cze 2013, 9:15
Has thanked: 61 times
Been thanked: 10 times

Re: Poród naturalny

Postautor: sardynka » 25 lip 2013, 19:04

haha u mnie też lekarz powiedział, że albo teraz rodzimy albo trzeba będzie użyć kleszczy...3 parte i Misiek był na świecie 8-) może to ich stała "zachęta" >D
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
sardynka
SuperMama
 
Posty: 3678
Rejestracja: 23 gru 2012, 11:49
Has thanked: 56 times
Been thanked: 34 times

Re: Poród naturalny

Postautor: niesia2708 » 26 lip 2013, 17:49

W sumie cieszę się,że łatwy poród to jedna z "rzeczy" odziedziczonych po mamie.
Wody odeszły mi o 23... Nie wiem skąd miałam taki refleks, ale jak tylko poczułam,że coś dzieje się nie tak to wyskoczyłam z łóżka jak poparzona,żeby nie zalać materaca. A trzeba przyznać,że wód odeszło mi bardzo dużo. Ubrałam się szybko i wsiadając do auta pojawiły się skurcze co 5 minut. Później pół godziny drogi, długie przyjęcie w trakcie którego lekarz stwierdził rozwarcie na opuszek.... Podłączyli mnie do KTG na sali i położna cały czas przychodziła sprawdzać, ale twierdziła,że daleka droga przede mną... Ok 2.30 rozwarcie było na 2 cm (czy palce nie pamiętam) więc zabrali mnie na blok porodowy, zrobili lewatywę i chodziłam sobie po takim pokoiku z toaletą i prysznicem. Po jakimś czasie zabrali mnie na salę porodową i znowu podłączyli do KTG. Położna cały czas twierdziła,że te skurcze są za małe i za krótkie i jeszcze długo nam zejdzie.... I jakie było jej zdziwienie kiedy przed 5 zrobiło się pełne rozwarcie i mała wstawiła się już w kanał. O 5 napisałam do domu, żeby przyjechali. 5.25 siostra była już ze mną i trzymała za rękę, położna pokazała jak przeć. Faza parcia trwała 15 minut i Karolinka była już na świecie. Bardzo się cieszę,że siostra była ze mną.... jeszcze przez kilka dni mówiła,że palce ją bolą :)
Jak już urodziła się Karolinka zaczęłam się niesamowicie trząść. Później szybki poród łożyska, łyżeczkowanie, szycie i przewieźli mnie do mojego pokoju gdzie już czekał mąż z siostrą. Karolinka dogrzewała się na materacyku w łóżeczku.
Wstałam po około 10 godzinach. Wcześniej były 3 próby, ale niestety kręciło mi się w głowie i dzwoniło w uszach więc od razu wracałam do łóżka. 24 godziny po porodzie byłam o tyle silniejsza,że poszłam się umyć sama- wcześniej musiałam mieć towarzystwo z obawy że zemdleję.
Karolcia 19.07.2013
Misia 10.09.2017
Awatar użytkownika
niesia2708
SuperMama
 
Posty: 9289
Rejestracja: 28 lis 2012, 17:38
Has thanked: 62 times
Been thanked: 121 times

Re: Poród naturalny

Postautor: lmyszka » 16 sie 2013, 18:04

No to i ja kilka słów :)
Ten poród był zupełnie inny niż z Wiktorem.
Pierwsze skurcze złapały mnie przed 3 w nocy. Były od razu regularne co 10-12 min, ale nie były bolesne. Niestety noc z bani. Rano przed 8 zadzwoniłam na porodówkę z zapytaniem czy mam sie spieszyć bo to drugi poród czy czekać. Pani powiedziała abym za długo nie zwlekała ( no ale mnie sie jakos nie spieszyło :p ). Męża nie było bo pojechał z młodym do przedszkola. Więc co ja zrobiłam pomiędzy skurczami ... poszłam na zakupy :p
Na Izbie zjawiłam sie około 11. Rozwarcie miałam na 3 cm i skurcze cały czas jak w nocy. Po badaniu trafiłam na blok porodowy. Podłączono mi KTG i tak leżałam ( mąż cały czas był ze mną ) Po jakimś czasie około 12 skurcze stały się częstsze i bolesne. Spytano mnie czy chcę lewatywę, chciałam. Gdy juz na nią szłam, skurcze mocno mi dokuczały. Po niej poczułam się bóle parte. Lekarz z położna zbadali mnie i rozwarcie było juz na 6 cm. Położna kazała szybko iść pod prysznic, i jak wrócę miałam dostać znieczulenie. Pod prysznicem było juz źle. Ledwo wróciłam na fotel, poprosiłam o badanie bo już czułam ewidentnie parte. No i rozwarcie 8 cm. O znieczuleniu mogłam zapomnieć. Na szczęście juz mogłam przeć. Po 3 partych Kacper był już z Nami >D Ostatnia faza porodu trwała wg zapisu z karty 10 min :)
Dostałam od razu Kacperka na brzuch, a reszta zajęła sie mna od dołu :lol: Nie pękłam, ani nie byłam nacinana. Mam założone 3 szwy bo Pani doktor stwierdziła, że jest kobieta i że chce abym wyglądała ładnie ( cokolwiek to znaczy :lol: :lol: ) i zrobiła mi jakaś "kosmetykę" jak to stwierdziła :) Po jakimś czasie zabrali na chwilę Kacperka na mierzenie i ważnie i oddali mi go znowu. Tak leżeliśmy z 2 h razem :) A potem juz na oddział poporodowy
<3 Wiktor <3 14.06.2009
<3 Kacper <3 14.08.2013
Awatar użytkownika
lmyszka
Moderator
 
Posty: 11439
Rejestracja: 27 paź 2012, 20:02
Has thanked: 78 times
Been thanked: 108 times

Re: Poród naturalny

Postautor: zbroziu » 21 sie 2013, 21:02

Mój poród rozpoczął się całkiem niespodziewanie.

Dnia 5.08.2013 około 19:00 postanowiłam przejść się z mężem na spacer po naszym miasteczku. Wracając już do domku poczułam ból brzucha, ale raczej na biegunkę która zresztą męczyła mnie już od dwóch dni.

Poleciałam oczywiście szybciutko do domku by załatwić co trzeba :D a mąż poszedł sobie jeszcze na zakupy.

O godzinie 21 zaczęłam czuć jakieś dziwne bóle brzucha... bóle te były strasznie nieregularne... raz co 30 min raz co 10 min więc stwierdziłam, że to jeszcze nie to i poszłam położyć się do sypialni. Szczerze mówiąc bóle były tak mało intensywne że gdybym nie zobaczyła na wkładce że podkrwawiam z dróg rodnych to pewnie bym do szpitala się nie wybrała.

W samochodzie siedziałam już około 22, a uciążliwe bóle zaczęły się dopiero pod szpitalem. Na IP stwierdzono u mnie 5 cm rozwarcia, więc po dopełnieniu formalności zabrali mnie na sale porodową.

Po zrobieniu lewatywy zaczęło się robić nieciekawie... bóle bardzo się nasiliły i poprosiłam o znieczulenie... niestety po zbadaniu okazało się, że mam już 9 cm rozwarcia i na znieczulenie jest już za późno...

Pamiętam, że najdłużej podczas całego porodu czekałam na bóle parte... położne kazały mi powiedzieć kiedy będę je czuła pomiędzy skurczami... niestety ja czułam je tylko podczas skurczy, więc położne postanowiły zostawić mnie i męża samych w sali i poszły do sali obok gdzie rodziła inna dziewczyna. Nagle pękł mi pęcherz płodowy, maż spanikowany zaczął zwoływać położne... położne poganiały salowe by uprzątnęły rozlane wkoło moje wody płodowe... i zaczęła się akcja...

Położna krzyczy do mnie przyj... a ja pre, a ona mówi przecież Ty nie przesz!!! a ja na to... jak nie jak prę.... po kilku minutach wysłuchiwania od lekarki, że uduszę dziecko jeśli się nie postaram itp. totalnie opadłam z sił... skurczę były co raz słabsze, więc podłączyli mi kroplówkę z OXY i dalej kazali przeć, pamiętam jak dwie lekarki uciskały mnie na brzuch z dwóch stron i kazały przeć, a ja nawet nie miałam siły złapać oddechu. W międzyczasie padło zdanie: ona nie urodzi... poród kleszczowy... i wtedy mąż powiedział: Kochanie dasz radę!!! i się udało... o godzinie 2:48 syn był już z nami.

Później już tylko urodzenie łożyska które okazało się nie być tak proste jak czytałam i szycie... podczas którego słyszeli mnie chyba wszyscy w szpitalu. Lekarka podała mi podwójną dawkę znieczulenia, a ja czułam jakby szyła mnie na żywca...

Reasumując: poród był krótki, ale chyba chciałabym o nim jak najszybciej zapomnieć!
ObrazekObrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
zbroziu
SuperMama
 
Posty: 3370
Rejestracja: 28 maja 2013, 21:05
Lokalizacja: Konstantynów
Has thanked: 27 times
Been thanked: 37 times

Re: Poród naturalny

Postautor: agnieszka19 » 21 sie 2013, 21:06

Dziewczyny tak dzisiaj weszłam na ten temat i chyba wspomnienia z porodu powinny być zamieszczane w innym wątku...

viewtopic.php?f=7&t=49&p=57176#p57176
ObrazekObrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
agnieszka19
SuperMama
 
Posty: 4175
Rejestracja: 28 paź 2012, 23:10
Lokalizacja: Łódź
Has thanked: 13 times
Been thanked: 52 times

Re: Poród naturalny

Postautor: lmyszka » 21 sie 2013, 21:10

zbroziu, ale to dziwne z tym parciem. Jak mnie dopadły parte to nawet jak kazały mi przestać przeć to nie mogłam >D
Zapomnisz i to szybciej niz myslisz :)
Początek miałyśmy podobny tylko mnie sprawniej poszła końcówka :)
<3 Wiktor <3 14.06.2009
<3 Kacper <3 14.08.2013
Awatar użytkownika
lmyszka
Moderator
 
Posty: 11439
Rejestracja: 27 paź 2012, 20:02
Has thanked: 78 times
Been thanked: 108 times

Re: Poród naturalny

Postautor: zbroziu » 21 sie 2013, 21:19

lmyszka pisze:zbroziu, ale to dziwne z tym parciem.


a cały ten poród mam wrażenie był dziwny... szczerze mówiąc zupełnie czegoś innego się spodziewałam... pewnie swoje też zrobił stres i trochę brak wsparcia ze strony personelu... przecież nie każda kobieta potrafi od razu przeć...
ObrazekObrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
zbroziu
SuperMama
 
Posty: 3370
Rejestracja: 28 maja 2013, 21:05
Lokalizacja: Konstantynów
Has thanked: 27 times
Been thanked: 37 times

Re: Poród naturalny

Postautor: lmyszka » 21 sie 2013, 21:21

Mnie tylko na początku poprosiły abym parła anie krzyczała, no i musiały przypomnieć o oddychaniu =))))
Ale potem przy każdym porodzie to słyszałam :)
<3 Wiktor <3 14.06.2009
<3 Kacper <3 14.08.2013
Awatar użytkownika
lmyszka
Moderator
 
Posty: 11439
Rejestracja: 27 paź 2012, 20:02
Has thanked: 78 times
Been thanked: 108 times

Następna

Wróć do Sprawy okołoporodowe

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron