Sybel pisze:Pozostałe zabawki są w pudle, ale wszystkie mieszczą się w jednym dużym z Ikei.
Pamiętam jak tez tak miałam. Jedno pudło ikeowe

Jakoś w okolicach 2,5-3 r.ż. kolekcja zaczęła się rozrastać.
I nie, żebym nie robiła selekcji zabawek.
Powiem po cichu, że niektóre niemal od razu lądują w koszu, bo uważam, że nie są bezpieczne (niestety, do niektórych nie dociera); inne - które mi się nie podobają - jak Antoś straci nimi zainteresowanie.
A w przypadku jeszcze innych, głównie samochodów - co jakich czas robimy przegląd wspólnie z Antosiem. Jeżeli jakieś nadają się "na warsztat" to naprawiamy, ale niektóre niestety w ocenie inspektora ubezpieczeniowego uzyskały status szkody całkowitej i muszą zostać zezłomowane.
wikusia pisze:Deco-Ania, a może jakimś rozwiązaniem byłoby schowanie
Tak się skończy. Tym bardziej, że już o tym rozmawialiśmy, że niektóre zabawki schowamy. Chociażby po to, żeby zrobić miejsce na prezenty od Mikołaja.
Tylko co mam wynieść: gry, w które gramy? Samochody budowlane, które budują u nas ulice, jeżdżą do wypadków drogowych itp? A może klocki z których budowane są garaże, stacje kosmiczne, hangary dla samolotów, domy? A może zestaw herbaciany? - tylko jak wtedy dinozaury ze smokiem będą chodziły na piknik?
I działa jeszcze u nas hasło: trzeba zrobić troszkę miejsca na zabawki braciszka.
A: A ile?
ja: Na razie wystarczy jedno czerwone pudełko.
A: No dobla.Agnieszka19 My niby też od "małego" staraliśmy się uczyć Antosia sprzątać. Ale gdzieś zrobiliśmy błąd, bo nie do końca zadziałało.
Na szczęście teraz jeszcze jest czas, żeby to wyprostować.
wikusia pisze:A może u Antka to "niesprzątanie" to jakiś bunt i forma zwrócenia na siebie uwagi?
Poruszyłam dzisiaj m.in. ten temat na spotkaniu z panią z poradni psychologiczno-pedagogicznej.
Ja chciałam doprowadzić do tego, że jak padnie hasło "sprzątamy", to Antoś sam posprząta swoje zabawki. A to podobno nie tędy droga.
Wg tej kobitki on jest jeszcze za mały, żeby ogarnąć takie całościowe sprzątanie. Taką umiejętność podobno dzieci zdobywają dopiero około 8 r.ż.
I coś chyba w tym jest - bo jak po kolei wyznaczę mu zadania, np. teraz pozbieraj wszystkie klocki z dywanu i wrzuć do czerwonego pudełka / teraz wszystkie samochody do niebieskiego - to Antoś to zrobi. Czasami nawet dobrze się przy tym bawi, bo np. klocki zbiera wywrotka i wyrzuca na wysypisko (czyli do pudełka na klocki właśnie). Ale jak powiem idź do swojego pokoju i odstaw wszystkie zabawki na miejsce - to już się gubi, bo nie ogarnia tematu.
Po dzisiejszym spotkaniu robimy tak:
- wspólnie ograniczamy ilość zabawek (pojedziemy do sklepu, kupimy pudło i razem wybierzemy te, które będą w piwnicy)
- staramy się nie dopuścić do tego, żeby powstał taki "totalny" bałagan, czyli wszystkie zabawki na dywanie. Mamy pilnować, że jeśli chce zmienić zabawkę, to poprzednia ma odłożyć na miejsce (Tiaaaaa - ciekawe jak?). Tego co prawda pilnowałam w odniesieniu do naszego pokoju - ale mamy też egzekwować to w pokoju dzieci.
- sprzątanie: na razie zostaje właśnie na zasadzie zadaniowej.
I zobaczymy czy uda nam się nad tym zapanować.
Powiem Wam, że w ciągu tych czterech lat, to chyba mój największy problem z Antosiem z jakim muszę się zmierzyć.