Nawet nie wiecie jak się cieszę, za Wasz odzew i rady. Jakoś mi tak chyba lepiej

.
Ja winy doszukuję się w tym, że dopada mnie frustracja bo jestem zdana sama na siebie. Mieszkam na 4 piętrze, na spacery wychodzę jak jest teść, bo sama jeszcze nie opanowałam samodzielnego wyjścia tym bardziej, że Przemek jest płaczliwy z reguły(nie lubi się ubierać itd). Z kolei w piwnicy mamy szczury, żeby trzymać tam wózek ... . Dopóki nie było Małego byłam samodzielna i nie musiałam się o nic prosić a teraz masakra jakaś i jak on płacze to już w ogóle. A Mąż ?? Pracuje od 7 do 19tej minimum także na niego nie mam co liczyć

. Dobra wyżaliłam się może mi ulży

.
A co do karmienia to szczerze bardzo bym chciała, bo jak pisałam dla mnie to czysta przyjemność. Ale jak Mały jest niespokojny i płacze naprawdę nie wiem co mam już robić. Z drugiej strony jak ma on się męczyć przez moje ambicje karmienia piersią to też nie wiem czy to ma sens ...
gohnia,
niesia2708,
klarysa,
Myski,
Fuente, dzięki za pocieszenie i rady. Ja trochę myślałam, że karmienie piersią to takie hop siup i chyba się przeliczyłam na to wygląda.
malaJu dzięki za słowa otuchy jeszcze się nie poddaje, ale już jestem na granicy wytrzymałości.
Bian co do położnej to powiedziała mi tak: że ona by odpuściła elektryczny laktator, bo on jest dobry ale jak stosuje się od początku, a ja jak już tyle karmię bez to lepiej, żebym przystawiałam Małego tyle ile będzie chciał. Jak zastosuje laktator to mam 50 % na 50 %, że albo ją rozbujam ale zacznie mi zanikać pokarm. Nie wiem czy to prawda co ona powiedziała, ale jakoś zaczęłam mieć wątpliwości ....
co do słów
agnieszka19, żeby nie było, że ja mam coś do karmienia mm - bo absolutnie nie mam. I wcale nie biorę pod uwagę tego, że dzieci karmione piersią mniej choruję i takie tam. Mam koleżankę co dwójkę wykarmiła piersią i chorują non stop. U mnie to kwestia karmienia można by rzec "dla przyjemności". Jeszcze powalczę i zobaczę czy tak jak pisałyście to nie jest ten skok rozwojowy. A i dodam, że są dni kiedy Mały ładnie śpi i w ogóle najada się i jest wesoły - wtedy myślę, że dziecko mi podmienili

.
Nie wiem czy napisałam z ładem i składem, ale wybaczcie mi to tylko z przemęczenia

.