Misiak pisze: nie zostawiłabym dziecka w takim stanie (a z 39 to po prostu masakra).
No własnie mój z tą temperaturą jest nie do życia przy 40 stopniach jest nieprzytomny.....
Ale znam dzieci który nawet z temperaturą funkcjonują całkiem normalnie.
Kurczak, w opisanie przez Ciebie sytuacji nie wiem co bym zrobiła ale chyba najpierw próbowałabym zwerbować jakąś sąsiadkę aby mi pomogła później znajomych bliższych lub dalszych. Jakby się nie dało to i tak bym nie poszła moje dziecko bardzo źle znosi choroby gorączkę tym bardziej ja nie dałabym rady psychicznie zostawić go na kilka godzin w placówce umarłabym ze strachu....
No właśnie dlatego da się pewne rzeczy zrozumieć. Tylko że dziecko z gorączką lub infekcją rodzica który nie ma z kim zostawić zaraża kolejne dzieci i jest tak często że kolejni rodzice nie mają z dziećmi co począć, kolejne chorowitki są w przedszkolu. Tak właśnie nakręcają i roznoszą się choroby.
Mnie to wkurza bo moje dziecko każdą chorobę znosi kiepsko choruje długo inne dzieci po 3-4 dniach są w przedszkolu a mój zapewne z 2 tygodnie znów nie pójdzie do placówki...Cała szczęście mogę siedzieć z nim w domu gdybym miała pracę pewnie bym ją straciła. U nas mija pierwszy rok posyłania do placówki a chorób jakoś mnie nie widać ciągle coś podłapuje.



Wiktor 

Antybiotyk mamy co 8 godzin . Ale jest o niebo lepiej




. A na poważnie, ostatnie o co bym się martwiła to pediatra. Ja idę do lekarza np. laryngologa, biorę receptę, wysluchuję diagnozę i ustalam leczenie z moją panią dr. Na kontroli zazwyczaj przytakuję jak to cudownie zadziałał antybiotyk. Którego nie podałam. Przy homeopatii nie rezygnujesz z lekarzy specjalistów. Oni mają sprzęt potrzebny, żeby dokładnie zbadać dziecko. A to co zrobisz po wyjściu z gabinetu, to twój wybór. 















