autor: misiao1983 » 12 lut 2017, 23:20
My cały weekend w domu. Ale teraz już w szpitalu. Z pt na sb raz wyskoczyło mu 39 stopni, które szybko się zbiło, sb bez temperatury , bawił się, zaczął jeść, w nocy skoczyło do 37.5 ale samo spadło. Ale jak dziś o 18 nagle znów skoczyło do 38.2, uznaliśmy że to już za długo trwa i na izbę przyjęć. A na izbie lekarka go osłuchuje I mówi, że ona nic nie słyszy na płucach ani oskrzelach (???) , mierzą temp 38.6 i ona do mnie, to jak ja chce, zostajemy czy wychodzimy. A ja jej na to, że lekarzem nie jestem, skierowanie mam że zapalenie płuc, temp wciąż skacze, no to ona że 1 łóżko wolne jest, to nas może przyjąć. Jesteśmy w łagiewnikach. Pobrali krew, wyniki jutro, jutro rtg. W sumie to już sama nie wiem czy dobra decyzja o szpitalu, ale go przynajmniej przebadają i nie będę się martwić, czy płuca doleczone. Sala 1 osobowa, mamy swój inhalator z domu, żeby nie chodzić do inhalatorni. Dodam jeszcze, że jak weszliśmy na oddział mu zmierzyli temp to miał 36.6 na 2 termometry, a glowa ciepła, jak mu zmierzyłam swoim pod pachą 38.2. Kosmos.

[/url]
