autor: Blue » 02 sty 2014, 22:14
cz.2 w razie rozdzielania postów:
Teraz o zabawkach Fisher Price,bo miałyśmy chyba połowę dostępnych na rynku(część ja kupuję używanych choćby na forum lub allegro albo nowych),sporo dostawały dzieciaki na prezenty:
-grzechotki(piła/motylek)-ogólnie są OK i POLECAM dla malutkich niemowląt bo są atestowane i ja osobiście mimo ceny,wolałabym aby moje dziecko pakowało do buzi taki plastik niż ten nieatestowany za grosze.Jabłko (to gryzako-grzechotka chyba bardziej) nam nie pasowało bo ciężkie.
-klocki manipulacyjne i sensoryczne-też fajne
-panel na łóżeczko - ten który mieliśmy był z 2004 r,więc nie ma go już w sprzedaży pewnie,ale był OK
-garnuszek na klocuszek-dramat.Ja chyba byłam jedną z niewielu osób które od razu ochrzciły to jako grzmot (na innym wątku)-ciężki jak diabli,jak upadl na podlogę to leciałam zerknąć czy podłoga cała o hałasie nie wspominając.No i zainteresowania u nas w sumie tym nie było.Co jest lepsze?Zwykly sorter wiaderko dla dzieci młodszych albo sorter-kostka Playskool dla ciut starszych-oba lekkie,tańsze,nie hałasują i wkłada się kształty bez niepotrzebnych migocząco-śpiewających rozpraszaczy.
-krzesełko uczydełko-mieliśmy w poprzednim niedużym mieszkaniu więc oczywiście rozmiary mnie drażniły.Poza tym zainteresowanie jako takie było ale bez szału,raczej odradzam.
-żyrafka - niestabilna,przewraca się
-słuchaweczka-fajna ale dla starszych dzieci,które coś wyniosą z klawiatury i nauki cyfr
-gąsiennica gawędziarka-zajmująca ale ciężka jak diabli,kolejny grzmot,odradzam,nawet nie wiem czy jeszcze jest w sprzedaży,bo jej nie widuję,jeśli już kupować to używaną
-sortery-jeden z sorterów jest na tyle fajny (zwykłe wiaderko,proste kształty i łatwo je wkładać),że kupiłam ponownie dla 2 córki (gdyż po 1szej córze sprzedałam nie wiedząc wtedy o 2 dziecku)
-szczeniaczek uczniaczek-ciężki to fakt,ale przyjazny,raczej dziewczyny go lubią
-śpiewak słodziak-również nie do przytulenia bo ma twardy brzuszek,ale dzieciaki go lubiły,minus za to że się szybko popsuł i już nie śpiewa.
Nie wiem co jeszcze,musiałąbym na zdjęcia popatrzeć a nie mam czasu,my kupę tych zabawek miałyśmy/jeszcze kilka mamy.
Ogólnie zabawki nie rozlatują się no i mają atesty (jak dla mnie w przypadku malutkiego dziecka to istotne),czasem zdarzy się jakaś fajna zabawka,ale na tym koniec plusów.Są ciężkie,toporne,każda ma identyczną melodyjkę i śpiewa to ta sama babka.A alfabet śpiewany nie do końca się przyswaja gdy mowa o dzieciach od 6 mies do powiedzmy 2 lat,także przerost formy nad sensowną treścią.Polecam zamiast "fisher szajsów" zabawki Kiddieland dla mlodszych lub wyprawę do Gustpolu dla ciut starszych-za małe pieniądze jest tam sporo rozwijających zabawek.Dobre są wszelkie klocki,sortery,domino,puzzle,zabawki plastyczne,zręcznościowe i sportowe.
PS.I tę kostkę co tulipan wkleiła też bardzo polecam-już kiedyś na innym wątku o tym pisałam.